Od pierwszego wrażenia

PRESIDENT HARRY II ASC
MERCEDES VITO 115 CDI FURGON
HYUNDAI SONATA 2.0 CRDI PREMIUM
MITSUBISHI FUSO CANTER 3C15
HONDA CIVIC 2.2i-CTDi EXECUTIVE
CHRYSLER 300 C 3.0 CRD V6 SEDAN
SUZUKI GRAND VITARA 1.6 106 KM 3 D
HONDA CIVIC 1.3 HYBRID MX
HYUNDAI ACCENT 1.4 97 KM TOP-LINE
RENAULT CLIO 1.4 16V 100 SL EXTREME
DACIA LOGAN MCV 1.6 16V LAUREATE
CHRYSLER VOYAGER 2.5 CRD LX
SUZUKI SWIFT 1.3 GLX
RENAULT SCENIC II 1.9 dCi 130 LUXE PRIVILEGE
DACIA LOGAN 1.5 dCi LAUREATE

Blaski i cienie samochodów używanych

RENAULT Laguna
PEUGEOT 405
OPEL Vectra
FIAT Punto
NISSAN MICRA

Na Giełdach

Subskrypcja

Szanowny Czytelniku!
Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach na naszej stronie wpisz swój e-mail i kliknij OK

LUCYFERYCZNA "GOLGOTA BESKIDÓW"

2010-06-06

Henryk Pajak, ON i ONI

Lucyferyczna „Golgota Beskidów”
Impulsem, do opracowania tego rozdzialu stal sie list Czytelniczki, której ani nazwiska, ani nawet inicjalów podac nie moge, bowiem miejscowy plankton móglby ja za to ukamienowac:

Pozwalam sobie przeslac materialy dotyczace prawdziwego nieszczescia, jakie sie tu nam przydarzylo w miejscowosci Radziechowy kolo Zywca, ok. 20 km od Bielska-Bialej, to jest drogi krzyzowej satanistyczno-masonskiej w pelni ideologii i dogmatyki tej szatanskiej sekty!
Ludnosc nieznajaca problematyki, dodatkowo i nas, kilka osób grupy Rycerzy Chrystusa Króla – odsadza nas od czci i wiary, nie zwazajac na fakty i nie chcac widziec, kto i gdzie jest prawdziwym wrogiem.
Dziekuje tez i jestem pod wrazeniem Pana ksiazek – „Nowotwory Watykanu” i „Bestie konca czasu” – dotarlam do nich niestety dopiero po rozpracowaniu tej nieszczesnej „drogi”, ale za to zrozumialam w ich swietle, dlaczego wszystkie nasze usilowania, prosby i protesty do wladz koscielnych spelzly na niczym. Film, który obejrzeli egzorcysci(1): m.in. diecezjalny – ksiadz Plonka, lichenski – ksiadz Szaniawski, po wzbudzeniu u nich prawdziwego oburzenia, pozostaje bez jakiejkolwiek konsekwencji. Liczne protesty wysylane do Episkopatu sa kwitowane, cytuje:
Dziekuje za zainteresowanie sie poprawnoscia doktrynalna i sakralna estetyki Drogi Krzyzowej w Radziechowach. Niestety, ksiadz Arcybiskup przewodniczacy, w przedstawionej sprawie nie jest kompetentny [!! – H.P.]. Prosze jednak nie ustawac w dociekaniach i róznorodnych konfrontacjach dla dobra wiary przyszlych pokolen.
1 lipca 2009
Z wyrazami szacunku
Ks. dr Adam Sycz
Sekretarz przewodniczacy
Konferencji Episkopatu Polski
Tak oto, na terenie Polski pozostalismy bez pomocy. Czy mamy szanse idac wprost do Watykanu!?!? Ksiazki Pana jakby pozbawiaja nas tej nadziei! Nie mamy jednak zamiaru poddac sie i zrobimy wszystko, co mozna!
Teraz slemy pisma o zdemontowanie, bo jednak po wnikliwym zbadaniu, tego poprawic sie nie da. Nie jest to kwestia jednego czy kilku elementów masonskich, ale jest to wrecz wyklad dobrze, starannie przemyslanej ideologii i doktryny masonów.
W tym miejscu bardzo Pana prosimy o wydanie swojej opinii, o wskazanie nam ewentualnie drogi postepowania /o ile to mozliwe, opisanie tego, zamieszczenie gdzies w swoich dzielach, wspomnienie chociazby o tym bezprecedensowym akcie bezczelnosci i zuchwalosci masonskiej przy aprobacie i calkowitej biernosci lokalnych wladz koscielnych (tzw. polskich)/. Narzucanie, wrecz wciskanie katolikom przez ich pasterzy idei szatanskich, bo ja do miejscowego proboszcza wolam bezskutecznie od przeszlo póltora roku: czy chrzescijanie maja czcic to samo, co satanisci w swoich szatanskich swiatyniach? Napisalam w takich slowach i do biskupa, i do Episkopatu. Milczenie! – To ich zgodna odpowiedz!!!
Z powazaniem
Imie i Nazwisko
mgr sztuki
P.S. W przeslanych materialach brakuje opisu ostatnich montowanych stacji – VIII i XII, sa jednak na stronie www.golgotabeskidow.pl Powstaje tez nowy, calosciowy film. Jezeli ta sprawa Pana interesuje, to mozemy doslac uzupelniajacy material. Zapomnialam dodac, ze prof. /?/ Cz. Dzwigaj wzial za te „prace” od chrzescijan przeszlo 1,5 mln zlotych i chelpi sie, ze to bedzie trwac tysiaclecia!
Wobec tak alarmistycznej rekomendacji tego „skandalu”, uznalem za swój obowiazek rozpoznac go dokladniej. Oto jego reasumpcja, oparta glównie na nadeslanych ustaleniach: filmie, dwóch opracowaniach internetowych, fotografiach i uzupelnieniach, np. studium tematu autorstwa Marii K. Kominek OPs – magister teologii z licencjatem kanonicznym z teologii pastoralnej: Opinia teologiczna na temat stacji Drogi Krzyzowej, zwanej „Golgota Beskidów”.
Opis lucyferycznej „Golgoty Beskidów” znajduje sie na stronie internetowej www.golgota-beskidow.pl. Analizujac satanistyczne /szatanskie/ przeslania perfekcyjnie wplecione w tresc kolejnych stacji, zderzam ich rozpoznanie z oficjalnym ich omówieniem w opisie poszczególnych stacji, opisach utrzymanych w tradycyjnej
frazeologii. Pójdzmy sladami tej konfrontacji prawdy z falszywymi opisami autorów tej szatanskiej „golgoty”.
Stacja I: „Sad Pilata”. Oficjalny opis:
I stacja Drogi Krzyzowej – SAD PILATA niesie dla nas optymistyczne przeslanie: Chrystus przez swoje cierpienie i smierc na Krzyzu otwiera nam droge do wiecznosci. Obecna Stacja, podobnie jak poprzednie pelna jest symboli. Na póltorametrowym postumencie usadowiona jest pokaznych rozmiarów brama, o charakterystycznym lukowatym zwienczeniu. Jej jedno skrzydlo wypelnione jest róznymi postaciami. I tak, na pierwszym planie widac Pilata
umywajacego rece na znak, ze nie bierze na siebie winy za skazujacy wyrok na Nazarejczyku. Na lewo od Pilata zarysowuje sie postac stojacego rzymskiego zolnierza, trzymajacego proporzec, a na lewo – orzel – symbol Legionów Rzymskich. Wsród drugoplanowych postaci zauwazamy twarze krzyczacego tlumu: ukrzyzuj Go,
nie chcemy Go, nie, nie chcemy Jego NAUKI, a pod nimi pelznie niestrudzenie, ciagle podsycajacy do zla waz.
Drugie skrzydlo bramy jest otwarte, a w wolnej przestrzeni stoi On – Król zydowski, z korona cierniowa na glowie, w szkarlatnym plaszczu, a w zwiazanych powrozem rekach trzyma trzcine.
Nie jest jednak smutny, nie robi nam wyrzutów. Wprost przeciwnie: mimo urwanej kolumny /symbolu smierci/, wskazuje nam mozliwosc na dotarcie do Nieba, na osiagniecie zycia wiecznego, pod warunkiem, ze pójdziemy za Nim. Symbolem radosci zycia sa dwa ptaki, które usadowily sie na najwyzszym punkcie bramy.
Mozna rozwazac Meke Pana Jezusa idac drózkami Kalwarii: Paclawskiej, Zebrzydowskiej, czy wielu innych, ale tylko tutaj, w Radziechowach, mozna towarzyszyc powstajacemu monumentalnemu dzielu – Golgoty Beskidzkiej. Serdecznie zapraszamy. J.K.
Autor tej rekomendacji i pozostalych „stacji” ukryl sie pod kryptonimami imienia i nazwiska. Zapewne wiedzial, jak to haniebne przeklamanie, cala seria przeklaman i niedomówien zawartych tylko w opisie tej Stacji, bedzie w przyszlosci fermentowac, grozic wybuchem; jak pokryje hanba jego autora.
A teraz spojrzenie okiem znawcy ukrytego jezyka symboli i znaków masonskich, satanistycznych, zawartych w studium, którego autor wolal pozostac anonimem, podobnie jak komentator pólgodzinnego filmu – reportazu, który podpisal sie wymownym pseudonimem „PROFAN”.
Zadna z drugorzednych postaci nie krzyczy. Wszyscy maja usta zamkniete. Sa bierni.
Waz – symbol zla, upadlego aniola, Szatana, diabelskiej zlosci, oszustwa, chytrosci, zdrady, zemsty, podstepu, trucizny; pokusy, grzechu, kary niewoli. – Tyle okreslen nagromadzil Wladyslaw Kopalinski w ksiazce „Slownik Symboli”, /Wiedza Powszechna, Warszawa 1990/. Waz nie pelza tuz pod nimi, lecz podtrzymuje mise, w której umywa rece Pilat. To „pelzanie” weza w klamliwej oficjalnej rekomendacji internetowej jest wyjatkowo bezczelne, bowiem waz jest zwiniety spiralnie, od kregu najwezszego po najszerszy, ostatni, na którym spoczywa misa: jak moze „pelzac”, skoro na nim spoczywa misa?
„Dwa ptaki, które usadowily sie na najwyzszym punkcie bramy”.
Sa to dwa golebie, a nie dwa anonimowe ptaki. Wskazuja one nie na „radosc”, tylko droge rozpusty, jak ustalil Michel Feuillet w „Leksykonie symboli chrzescijanskich” /Ksieg. Sw. Wojciecha 2006/.
Rzymski zolnierz trzyma wlócznie, a nie „proporzec”. Jezus trzyma palke wodna, a nie „trzcine”.
Brama symbolizuje przejscie z jednego stanu w drugi, ze swiata profanskiego do sakralnego(2).
Przez te brame Jezus wchodzi z zachodu – dla chrzescijan miejsce Antychrysta /N. Wójtowicz/ na wschód – swiety kierunek masonerii(3).
Luk bramy to lancuch jednosci: w masonerii oznacza solidarnosc „ponad
podzialami” /N. Wojtowicz/. Na zamknietej /biernej/ czesci bramy widnieja postacie, w tym postac Pilata
oraz orzel legionów rzymskich. Po lewej stronie bramy, na samej górze, powiewa flaga /atrybut wladzy oraz
tozsamosci(4)/.
Kopulka wienczaca flage – swiat nadprzyrodzony /M. Feuillet/. W pustej przestrzeni bramy widnieje Jezus ze zwiazanymi dloniami i nie z „trzcina”, tylko palka wodna(5).
Zlamana kolumna na okraglej podstawie to symbol smierci /Kopalinski/, a jednoczesnie Ucznia masonskiego /www.wolnomularstwo.pl/
To takze upadek Czlowieka(6). Jest równiez przekazem stosunku plciowego: zlamana kolumna to meski penis, jej okragla podstawa – kobiecy srom.
Do bramy wiedzie szesc schodków. Szóstka jest skladowa cyfra symbolu „Bestii” z Apokalipsy sw. Jana, a takze pseudo-wiedzy satanistów – gnozy.
Stacja II: „Przyjecie krzyza”
Jezus unosi krzyz na zewnetrznej czesci dloni. Pionowe ramie krzyza tkwi swoim koncem pomiedzy dwiema piramidami.
Dwa to liczba zlowieszcza, zawierajaca pojecie cienia, rywalizacji, przeciwstawnosci plodnej i uzupelniajacej sie; symbol dwoistosci, podzial a zarazem synteza, przyciaganie i odpychanie(7). Podstawa krzyza znajduje sie pomiedzy piramidami – wskazujacymi na istnienie piatego zywiolu – eteru, a wierzcholek piramidy jest symbolem ludzkiej duszy, dazacej do jednosci z bytem Kosmosu /Connell/.
Jedna piramida sklada sie z szesciu stopni /symbol Bestii/, z prawej jest osmiostopniowa
– symbol misterium przyszlego swiata /Kopalinski/. Obie piramidy maja podstawy trójkatne – symbol doskonalosci. U ich podstawy napis wyryty w kamieniach: „Przyjecie krzyza”. W tradycyjnej ikonografii „Jezus bierze krzyz na swoje ramiona”. Tu – „Przyjecie krzyza”. Róznica zasadnicza. Tradycyjna mówi o „braniu krzyza na ramiona”. Tu – „przyjmuje”. Od kogo? Jezeli przyjmuje, to od kogos. Krzyz tkwi pomiedzy dwiema piramidami, wylania sie z ich podstawy – z ich doskonalosci, jest zarazem uwieziony miedzy piramidami.
Trzecim elementem jest zdumiewajaca lekkosc tego krzyza. Jezus podtrzymuje go nadgarstkiem dloni, wlasciwie to dwoma wyprostowanymi palcami
– wbrew prawu ciazenia, wbrew wadze krzyza – wszak padal pod krzyzem, pod jego ciezarem. Tu krzyz prawie nic nie wazy, ale mamy tego posrednie wyjasnienie
– Krzyz wyrasta z podstaw piramid, tam tkwi caly jego ciezar. Twarz Jezusa jest pogodna, zadnego wysilku – zaprzeczenie tradycji takiej stacji – wszak za chwile bedzie mu potrzebna pomoc Szymona Cyrenejczyka.
Siostra Maria Kominek w swym studium – opinii teologicznej, zwraca uwage na to, ze Stolica Apostolska w 1999 roku ustalila tresc kazdej stacji, tu jednak jest odstepstwo, co wiecej – autorka zwraca uwage, ze ani jedna stacja nie zawiera slowa „Jezus”!
Jezus jest przepasany niby sznurem, ale jego konce sa lbami Weza! Przypadek? I w jakim celu? Piramida wyzsza, skladajaca sie z osmiu warstw, jest zwienczona stozkiem z Wszystkowidzacym okiem – klasycznym symbolem Wielkiego Budowniczego Swiata, który widzi wszystko, chocby dzieki swojemu najwyzszemu /kosmicznemu/
polozeniu.
Jezus unosi ramiona, prawe nie czuje ciezaru krzyza. Autor innej analizy, podpisujacy sie: „Kamien odrzucony przez budujacych”, to uniesienie rak Jezusa wyjasnia tym, ze Jezus radosnie wita Nowy Porzadek Swiata /New Age/, chce wziac udzial w budowaniu Nowego Porzadku Swiata. Plastycznie jest to podkreslone uniesieniem krzyza – on juz wstepuje na szczyty tego New Age.
Stacja III
W oficjalnym folderze i opisie tej „Hanby Beskidów” mamy tytul: „III Stacja Drogi Krzyzowej. Jezus upada po raz pierwszy”.
Ale to tylko „zmylka” dla profanów. Czyj upadek? Brak imienia Jezusa. Kiedy przybeda na miejsce, przy stacji III przeczytaja: „Pierwszy upadek”.
Opis wedlug www.golgota-beskidow jest bardzo poprawny „teologicznie”: Klaniamy Ci sie Panie Jezu Chryste i dziekujemy, ze podjales sie tej roli, by nam otworzyc droge do Raju. Nam? Droge do Raju? Przeciez jestesmy wypaleni przez grzech od wewnatrz, jak to drzewo, które stoi obok Ciebie. Tylko korzenie i czesc szkieletu pozwala, ze utrzymujemy sie w pionie. Ale Ty Panie wiesz, ze nawet takie wpól umarle drzewo, dobrze zakotwiczone w glebie, w dogodnych
warunkach moze wypuscic galazki, ze na galazkach pojawia sie liscie, a na tych galazkach wsród lisci przycupna zmeczone ptaki, które po chwili odpoczynku zaczna radosnie swiergotac. I my równiez mozemy rozpoczac nowe zycie.
Jezu Chryste Ty nawet upadajac pod ciezarem krzyza myslisz o nas, patrzac czy nadchodzimy; wyciagasz do nas swa poraniona dlon i przez ucalowanie jej pozwalasz nam doznac aktu skruchy. Panie, dziekujemy Ci, ze pomagasz nam powstac z upadku i zaczac wszystko od nowa.
Tylko podziwiac. Ilez tu pokory, oddania! Ale zajrzyjmy tam, gdzie wzrok /prawie/ nie siega. Do pustej wierzby.
Pusta wierzba symbolizuje wschód – swiety kierunek masonerii – stad Wielki Wschód Francji, Polski /W. Kopalinski/. Wydrazona, wypalona, spróchniala, ale posiada tu wyrazny zarys czlowieka – negatywu i jego szkieletu – z bliska sa widoczne zarysy zeber czlowieka. W. Kopalinski w swoim „Slowniku symboli” wyjasnia,
ze taka pusta wierzba to zwiastun nowej formy zycia, symbol reinkarnacji. Wybór wierzby nie byl przypadkowy, posiada ona nadzwyczajna mozliwosc odradzania sie nawet z ucietego przy ziemi pnia, nawet z cienkich zewnetrznych warstw prawie pustego pnia. Ale tu chodzi wylacznie o reinkarnacje – podstawowy wyróznik religii Wschodu – kultowego Wschodu. Zarazem wierzba kamufluje to przeslanie tradycyjna pozycja wierzby w polskim krajobrazie, wierzby jako drzewa niemal narodowego /symbol Mazowsza/.

Ta pusta wierzba wypuscila juz 10 galezi, dowód zywotnosci tego drzewa, jego gotowosci do reinkarnacji nawet ze szkieletu. Te galezie przedstawiaja obietnice zycia /M. Feuillet – op. cit./, sa one skierowane w kierunku wschodnim, swietym kierunku masonerii. Liczba dziesiec to symbol doskonalosci /W. Kopalinski/; po hebrajsku Sefirot. Liczbe dziesiec wyobrazano sobie jako galezie drzewa kosmicznego. Sefirot nazywane jest takze: koronami, atrybutami, zasadami, krokami. Sa to:
Keterelion – „najwyzsza korona”
Gewura – „potega”
Tifféret – „piekno”
Bina – „inteligencja”
Heses – „milosc”
Hochma – „madrosc”
Netzah – „wiecznosc”
Hod – „majestat”
Jesod – „podwalina”
Malchud – „królewskosc”
Razem jest ich dziesiec, przy czym Malchud symbolizuje lud Izraela.


Albert Pike Wielki Mistrz masonerii Rytu Szkockiego, autor „Morals and Dogma”. Na szarfie liczba 33 – najwyzszy stopien wtajemniczenia w tym rycie.

Fred Zeller byly sekretarz „Trockiego”. Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Francji.

Na tych dziesieciu galeziach, nowych pedach umierajacego drzewa znajduja sie 33 liscie. Jeden na sto tysiecy profanów stojacych przed ta stacja zada sobie trud policzenie ilosci tych listków, a jeden na milion profanów skojarzy te liczbe lisci z wiekiem Chrystusa /33 lata/ i zarazem z najwyzszym stopniem masonerii Rytu Szkockiego – 33. Liscie to atrybuty zycia, ale i smierci /Kopalinski, Feuillet/. Ptaków siedzacych na tych galeziach reinkarnujacego sie zycia jest czternascie. O tej czternastce Michel Feuillet tak pisze:
Przyjscie Jezusa Chrystusa zostalo w ten sposób przypieczetowane przymierzem w liczbie siedem – pod postacia czternastu. Tu chodzi o czternascie ptaków siedzacych na galazkach. Ptaki to symbole uduchowienia, jak wyjasnia Juan Eduardo Cirlot w jego „Slowniku symboli”. Co to za ptaki – zapytajmy. Widzimy wyraznie: to wróble. Dlaczego wróble? Wyjasnia to W. Kopalinski: wróble symbolizuja rozwiazlosc i diabla! Naszym pierwszym doznaniem, kiedy stajemy przed stacja III, jest poczucie jej dziwacznosci. Realia jerozolimskie wykluczaja wierzbe, ikonografia stacji krzyzowych nie zna drzew w tle. Autor studium tych stacji lucyferycznej „Golgoty Beskidów”, zamieszczonego w internetowej stronie glównej Gazety Katolików zarzuca siebie i nas seria odruchowych pytan:
Co to za drzewo, które jakby patrzylo, jakby sie przygladalo upadajacemu Chrystusowi? Skad znamy takich drzewoludzi? Autor szuka, szuka w pamieci, siega wreszcie do literatury i znajduje:
Przeciez ludzie przemienieni w suche drzewa znajduja sie w II czesci VII kregu „Piekla” Dantego /Piesn XIII/. To sa samobójcy, którzy w ten sposób zostali ukarani. Sugestia? Wizja artysty?
Czy pewnosc, ze malo kto skojarzy te stacje z poematem Dantego? Zacytujmy jeszcze raz za N. Wójtowiczem: Wystarczy spojrzec na klasyczny tok przekazu, charakterystyczny dla szkoly askenazyjskiej, gdzie piszacy z reguly nie wtajemnicza czytelnika w niektóre zródla uwazajac, ze „jesli nie wiesz czyj wiersz cytujesz, tym gorzej dla ciebie”. Wydaje sie nam, ze mozemy bez obawy o popelnienie bledu stwierdzic, ze tu twórca „cytuje” Dantego. Nie jest mozliwe, by nie znal ilustracji Gustawa Dore do „Piekla” Dantego. Drzewo w stacji III jest wyraznie nimi inspirowane, z jedna róznica – tamte drzewa maja suche galezie. I na ich galeziach Harpie(8) wija swoje gniazda. To drzewo zas ma listki. Oczywiscie tych listków jest 33,galezi jest 10, a wszystkie skierowane sa na wschód, co jest swietym kierunkiem w symbolice masonskiej /.../ Mamy wiec drzewo, które ma nam sugerowac, ze Jezus jest po prostu zwyklym
samobójca. Zycie jednak jest, lecz nie tam, gdzie wskazuje Chrystus, a tam, gdzie prowadzi ktos inny – liczba 33 nie moze byc w tym przypadku kojarzona z wiekiem Chrystusa Pana, jest to jawny symbol masonski, a wróbelki, tak bardzo niepozorne i zdawaloby sie wesole ptaki, maja sugerowac, ze nauka Jezusa nie prowadzi do zycia, a do samozniszczenia /.../ ta idea pojawi sie w innym wymiarze juz za chwile – w stacji IV.
Liczba 33 pojawia sie w innym jeszcze kontekscie na tej stacji. Zwraca na to uwage autor studium podpisujacy sie /strachliwie?/: „Kamien odrzucony przez budujacych”, o tytule:
KOD Dzwigaja
– „dzielo” wielkiej nienawisci Boga szatanski bestseller XXI wieku: droga krzyzowa Szatana czyli ostateczne zwyciestwo Lucyfera
/„nad swoim gorszym bratem”/ [Jezusem]
Autor przyjrzal sie „koronie cierniowej” na glowie Chrystusa, nastepnie policzyl „ciernie”, przyjrzal sie im dokladnie i stwierdza, ze nie jest to korona cierniowa, tylko:
33 kolki w glowie, czyli symbol 33 lat zycia Jezusa, ale tez 33 stopnie wtajemniczenia masonerii rytu szkockiego. Przez 33 lata [Jezusa] usiluje je zdobyc – te 33 stopnie /.../ On sam jest martwym drzewem, któremu sie klania; wierzbie – drzewu smierci, królowej smierci /wnetrzem drzewa jest kosciotrup – symbol reinkarnacji, nad-zycia, nad-czlowieka, wiecznie mozna by rzec zyjacej smierci/, w której szatan ma swoja pelnie, swoje królestwo, o czym mówi nam dziesiec galezi wierzby /skierowanych na wschód/, to znaczyla korona, pelnia panowania królestwa smierci i szatana; czternascie ptaszków siedzi na galeziach wierzby – czternascie pokolen prowadzilo do wydania Ciebie [Jezusa] na swiat, ale to wszystko i tak pochlonie królestwo smierci, o czym swiadcza te 33 liscie na galeziach, jeden listek na kazdy rok twojego zycia /.../ Ciazy ci on /krzyz/, nie martw sie, gdy drugi raz upadniesz, w tzw. pozorowanym upadku drugim, ze to caly czas szatan zwycieza, wiec jestes na dobrej drodze, idz dalej meznie, przed siebie, o tak, jak wskazujesz reka do przodu, jak ci pokazuja wygiete galezie, byle do przodu, na wschód, ku Wielkiemu Wschodowi /.../
Stacja IV: „Spotkanie z Matka”
Te bluzniercza „stacje” Dzwigaj wykreowal w technice medalierskiej która czesto stosuje nie tylko w malych formach rzezbiarskich. To technika pozwalajaca na podwójny przekaz – awers dla „niewidomych” profanów i rewers dla „oswieconych” masonów, dajacy sie odczytac w lustrzanym odbiciu, przy czym swiatlocien
gra tu istotna role w róznych porach slonecznego dnia.
Zostala usytuowana na osi poludnie-pólnoc, co strona www.masoneria.com.pl wyjasnia jako „godzina otwarcia i zamkniecia prac lozowych”. Ponownie mamy tu dwuskrzydlowa brame. Autor rzezby „zapomnial” o jednej, najwazniejszej dacie – 649, kiedy to na Synodzie Luteranskim w Rzymie ogloszono dogmat o Niepokalanym
Poczeciu.
Ustalmy pryncypia. Kosciól oglosil cztery dogmaty Maryjne:
1. O Bozym Macierzynstwie Maryi na Synodzie w Efezie, w 431 roku.
2. O Maryi zawsze Dziewicy – Synod Luteranski w Rzymie, 649 rok. Oglosil go papiez Marcin I /649-655/:
Ona poczela bez nasienia przez Ducha Swietego... i bez naruszenia porodzila Go... i po Jego narodzeniu zachowala swe nienaruszone dziewictwo.
3. O Niepokalanym Poczeciu Maryi: oglosil go papiez Pius IX w 1854 roku.
4. O Wniebowzieciu Najswietszej Maryi Panny w 1950 roku. Oglosil go Papiez Pius XII.
„Niebotyczna” perfidia autora stacji IV tkwi w tym, ze wystepuja trzy daty, ale zabraklo czwartej. Dowodzi to, ze ta „stacja” i cala to „Golgota Beskidów” zostala perfekcyjnie zaplanowana jako uragowisko z Boga, z Najswietszej Maryi Panny, a takze zycia i meki Jezusa Chrystusa. Kluczowe pytanie brzmi: dlaczego na tej „stacji” zabraklo daty 649? Daty o przyjeciu dogmatu o Maryi Zawsze Dziewicy. Jest to jawne, bluzniercze zaprzeczenie
Jej dziewictwa, odrzucenie tego dogmatu, tym samym sprowadzenie Jej do rangi zwyklej kobiety, która urodzila syna ze stosunku z mezczyzna.
Mamy natomiast na „bramie” date 955! Co to za data? Przecietny katolik nie ma szans skojarzyc tej daty z niczym, co wiaze sie bezposrednio z Jezusem i Maryja.
To jednak data objecia tronu papieskiego przez osiemnastoletniego Jana XII. Tego papieza nie znajdziemy w grupie antypapiezy w „Ksiedze papiezy” autorstwa Kazimierza Dopieraly /Pallotinum 1996/, bo w poczcie wszystkich papiezy sa tam wymieniani takze antypapieze, wyróznieni jednak kursywa. Jan XII
to wyjatkowo podla postac w panteonie papiezy Kosciola katolickiego. Oto jego skrócony biogram. Zacznijmy od tego, ze Jan XII /Ottaviano/ przewodzil Kosciolowi w czasach, kiedy pomiedzy wladza swiecka a papiestwem toczyly sie wojny o przywództwo nad Kosciolem i panstwem. Kiedy w 955 r. Ottaviano obejmowal urzad papieski, mial osiemnascie lat. Polaczyl w swoim reku wladze swiecka i duchowna. Prowadzil kilka wojen o wladze
absolutna, swiecka i duchowna. W 959 roku Jan XII chcial odzyskac od Berengariusza II, króla Italii, utracone papieskie posiadlosci. W tym celu wezwal na pomoc króla Niemiec. Otton I Wielki wyruszyl w 961 r. do Italii. Pokonal Berengariusza i przybyl do Rzymu, gdzie Jan XII koronowal go na cesarza. Zwiazalo to Stolice Apostolska z cesarstwem, nazywanym potem – az do 1806 roku – Swietym Cesarstwem Narodu Niemieckiego, nakladajac na kolejnych cesarzy obowiazek obrony papiestwa. Zatwierdzono tzw. Privilegium Ottonianum, w którym wybór papieza nalezal do ludu rzymskiego /demokracja!/ i duchowienstwa. Odtad zwierzchnik Kosciola rzymskiego zobowiazany byl przed koronacja skladac przysiege cesarzowi, a ten mial byc najwyzsza instancja odwolawcza w sprawach swieckich Panstwa Koscielnego.
Bylo to jawne podporzadkowanie Panstwa Koscielnego cesarzowi, totez natychmiast po wyjezdzie cesarza z Rymu, Jan XII porozumial sie ze swoim niedawnym wrogiem Berengariuszem II, jednoczesnie wyslal na Wegry i do Konstantynopola poslów z wezwaniem pomocy militarnej. Poslów jednak schwytano, cesarz odniósl szereg zwyciestw i w ten sposób niemal cala Italia znalazla sie w jego panowaniu. Wtedy pro-cesarska czesc szlachty rzymskiej wystapila przeciwko Janowi XII, opanowala bazylike sw. Pawla i wezwala cesarza. Jan XII uciekl do Tivoli zabierajac skarby papieskie.
Wreszcie, 6 listopada 963 roku zwolano do bazyliki sw. Pawla synod, na który wezwano Jana XII, aby mógl bronic sie przed zarzutami, ale nie dotyczacymi jego polityki i wojen, tylko moralnosci.
Tak oto dochodzimy do watku, w którym wyszla na jaw przerazajaca prawda o jego morale, a który dal podstawe do uznania przez Czeslawa Dzwigaja autora „Golgoty Beskidów” daty jego nominacji papieskiej za date równie wazna jak dogmaty Maryjne! Inne daty w dlugiej historii papiestwa okazaly sie dla profesora Czeslawa Dzwigaja nie tak wazne, jak data nominacji Jana XII. Oto lista zarzutów, jakie zamierzano postawic Janowi XII, ale nie wprost, bo sie nie stawil:
– kazirodztwo
– mezobójstwo
– krzywoprzysiestwo
– profanacje(9)
Biskup Liutprand z Cremony w dziele „Antapodosis” przedstawil pózniej Jana XII jako czlowieka rozpustnego, organizujacego orgie na ucztach.

Jan XII nie stawil sie, w zwiazku z tym Rzymianie /„lud”/ zlozyli przysiege na wiernosc cesarzowi, a 4 grudnia 963 roku Jan XII zostal zlozony z urzedu. Przy poparciu cesarza papiezem zostal Leon VIII. Przy okazji dwukrotnie zlamano zasady kanoniczne obowiazujace w Kosciele:
– sadzono papieza, co próbowano usprawiedliwic wystepkami Jana XII.
– wybrano na jego miejsce osobe swiecka.
Dalsze wydarzenia byly tragiczne. Kiedy Otton I odeslal czesc swoich wojsk, Jan XII chcial zorganizowac bunt w Rzymie. Spisek wykryto i 3 stycznia 964 roku Niemcy urzadzili w Rzymie rzez ludnosci. Po wyjezdzie cesarza Jan XII znów siegnal po urzad papieski /luty 964/. Leon VIII musial salwowac sie ucieczka na dwór cesarski. Jan XII zwolal 26 lutego synod w bazylice sw. Piotra, gdzie anulowano wybór Leona VIII. Krwawo mscil sie na swoich przeciwnikach, okaleczajac ich w okrutny, wyrafinowany sposób.
Wspomniany biskup Liutprand z Cremony pisal o Janie XII:
/.../ byl juz u kresu swego haniebnego zywota: zginal smiertelnie ugodzony w glowe przez diabla w czasie cudzolóstwa w domu kobiety zameznej.
Co do owego diabla moglibysmy powatpiewac o jego diabelskiej naturze, bo Jan XII zginal raczej z ludzkiej reki, która mu litosciwie „przylozyla” w wystepna glowe. Mial wówczas 28 lat. Ten diabel mógl byc jednak „naslany” przez Pana Boga, bowiem jak pisze dalej biskup Liutprand, zmarl smiercia gwaltowna – na epilepsje.
Autor „Ksiegi papiezy” w ostatnim zdaniu biogramu Jana XII stwierdzal:
Nie wyklucza sie takze mozliwosci zamordowania papieza przez zazdrosnego malzonka.
To chyba blizej prawdy. Jestesmy gotowi choc raz rehabilitowac „diabla”, uznac go za niewinnego wobec oskarzen o zabójstwo papieza! Profesor Dzwigaj zrehabilitowal nie tylko diabla, ale upamietnil takze date ingresu papieza – rozpustnika, kazirodcy i mordercy. Jaki pan, taki kram. Jaki kram, taki pan.
Pomijajac sarkazm ostatnich stwierdzen, pozwólmy sobie zderzyc ponownie date nominacji papieza – rozpustnika z trzema datami wyrytymi na stacji IV, gdzie zabraklo jednak daty dogmatu o Maryi Zawsze Dziewicy. Dziewictwo Maryi nie bylo godne upamietnienia, data ale godna okazala sie data wyniesienia na urzad papieski wyjatkowego lajdaka! Prof. Dzwigaj nie mógl jednak poprzestac na dacie 955, totez laskawie wyryl rok 1854 – date przyjecia dogmatu o Niepokalanym Poczeciu. Utrwalil tez rok 431 – uznanie Maryi za Bogurodzice, a takze 1950 rok – date przyjecia dogmatu Wniebowziecia(10).
Rozstajemy sie z datami i wracamy do „bramy”. Na prawym jej skrzydle widnieje napis: „I Matke swoja”, co nawiazuje do napisu na skrzydle lewym: „Czcij ojca swego”. W górnej czesci bramy widnieje wizerunek aniola podtrzymujacego Maryje: jest ona w koronie, stoi na kuli ziemskiej, dla masonerii oznaczajacej globalistyczne
aspiracje masonerii /www.effatha.org.pl/. Kula ziemska jest opleciona przez weza, symbol zla, szatana, diabelskiej zlosci, oszustwa, chytrosci, zdrady, zemsty, podstepu, trucizny, pokusy, grzechu, kary, niewoli /W. Kopalinski/. Panowanie Maryi nad swiatem /kula ziemska/ w tradycyjnej ikonografii jest wyrazone tym, ze Maryja miazdzy stopa glowe weza. Tu nie. Waz swobodnie oplata kule. Dlatego oplata niezliczone ilosci róznych logo, od symbolu Czerwonego Krzyza, symboli aptek, po imponujacy symbol izraelskich organizacji. Waz uwiódl Adama i Ewe, waz wije sie w Ewangeliach, w Apokalipsie sw. Jana. Waz wije sie w stacjach: I, IV, VII i XIV.
„Przeslanie” tej swietokradczej manipulacji jest nastepujace, ale tylko dla wtajemniczonych: w scenie „zwiastowania” zrównano Matke Boska z grzesznicami, z papiezem rozpustnikiem. Na kopulce zwienczajacej lewe skrzydlo bramy powieszono stule. Na bramie kopulka z iglica – symbol swiatyni jerozolimskiej – ze niby ta swiatynia jest wciaz w budowie, odbudowanie swiatyni jest dla Zydów warunkiem nadejscia prawdziwego mesjasza i panowania nad swiatem. Na drugim skrzydle siedza dwa golebie – turkawki, symbole rozpusty, lubieznosci: dominuja nad napisem: „... I Matke Twoja”. Sylwetka Jezusa góruje nad Matka – dziela ich trzy stopnie. Jest wiec uczniem masonerii. Rola Matki dobiega konca. Trzy stopnie na rzezbie sa konieczne – oznaczaja inicjacje Ucznia. Na drzwiach musi takze wystepowac pentagram, od czasów sredniowiecznych tradycyjny symbol Szatana, a takze emblemat judaizmu, zydostwa. Pentagram jest utozsamiany z glowa Szatana – Bafometa – Kozla z Mendez. Znak: Samael. Lilith to demon, aniol smierci, tradycyjnie zagrazajacy dzieciom, kobietom ciezarnym. Jakie jest jego zadanie w tej „stacji”? Co ma symbolizowac dla „profanów”?
Razem z Maryja zostal sponiewierany, zbeszczeszczony Zbawiciel. Autor studium „Golgoty Beskidów” ze strony internetowej „Gazety Katolików”, pyta retorycznie, a my z nim: Czy nikt tego nie widzi? Co na to duchowni? Co na to „Stowarzyszenie „Dzieci Serc”, które podobno zajmuje sie budowa „Golgoty”? Ublizono Matce Bozej. Po raz kolejny sponiewierano Chrystusa Pana. Siostra Maria Kominek stwierdza:
Nazwa „Spotkanie z Matka” pomija, kim ta Matka jest. Przyrównuje NMB do kazdej matki. Przymiotnik „Bolesna”, którego zabraklo, jest jednoznaczny.

Stacja V.: „Szymon Cyrenejczyk”
Oficjalny opis stacji w folderze „Golgota Beskidów w Radziechowach”, s, 12: Na drodze krzyzowej Chrystusa byli ludzie, którzy tylko sie przygladali temu, jak Jezus niósl swój krzyz. Szymon z Cyreny zapewne tez popatrzylby na to widowisko, gdyby nie zostal przymuszony do niesienia krzyza przez zolnierzy. Przedziwny to moment w zyciu Szymona. Bierze krzyz Jezusa i idzie za nim droga krzyzowa. Pozwala niejako, aby Jezus stal sie na tej drodze jego przewodnikiem.
Tak sie rodzi wiara Szymona. W taki sposób rodzi sie wiara kazdego z nas.
Jakim „cudem” komentator tej sceny ujrzal tu Szymona z Cyreny zmuszonego do niesienia krzyza, którego skatowany Chrystus juz niesc nie byl w stanie? Orzel wystawil w kierunku rzekomego Jana Pawla II,szponiaste pazury, jakby chcial wyrwac mu krzyz albo jego samego rozszarpac.
W analizach masonskich przekazów zakutych w spiz „Golgoty Beskidów”, przy tej stacji kazdy wraz z nami lamie sobie glowe nad postacia rzekomego Jana Pawla II z krzyzem na ramionach i bezczynnym Jezusem , Wielu zrozumie to w sposób nastepujacy – no tak, Jan Pawel II takze cierpial, takze dzwigal swój krzyz i tu w tym momencie choc na chwile podzielil sie z Jezusem swym ziemskim, cierpieniem. Autor stacji uplastycznia ten polski kontekst stacji obecnoscia orla, stojacego w centralnym miejscu rzezby, który zdaje sie obejmowac swymi skrzydlami obie postacie dramatu. Zatem zatrzymajmy nasz wzrok w kadrze tego orla.
Jest on tu nietypowy jako ptak i zwlaszcza jako symbol godla Polski. Na zadnym polskim godle orzel nie spoglada w lewo tylko w prawo, czujac organiczny, orli wstret do wszelakiej lewizny. Skoro jednak artysta sparalizowal go w tym „prosowieckim” kierunku, to zapytajmy, dlaczego wyposazyl go w taki karykaturalny sepi dziób i w równie sepia dluga szyje! Jesli jednak te pytania o dlugosc szyi i sepi dziób uznamy za zwykle malkontenctwo aby dopiec prof. Dzwigajowi, to juz w zaden sposób nie mozemy mu puscic plazem korony orla. Jest ona otwarta, a to otwarcie i jego przeciwienstwo – korona zamknieta, sa mocno wpisane w polska historie, w historie przemian naszego godla. Zastanawia dominacja orla nad caloscia: zajmuje najwyzsza pozycje, jest usytuowany centralnie, totez nie mozemy pominac roli tego symbolu. Jest to uniwersalny symbol wladzy, sily, dominacji, kojarzy sie z przywództwem /Kopalinski/.
Stacja VI – „Weronika”
Opis tej „stacji” na stronie internetowej „Golgoty Beskidów” /www.golgotabeskidow/ to popis kretactwa, nieprawdy, pominiec, przeinaczen: VI Stacja: sw. Weronika ociera twarz Panu Jezusowi. Dnia 7 grudnia 2007 r. Golgota Beskidów wzbogacila sie o kolejna, juz dziewiata stacje /.../ Jakis czas trwalo montowanie poszczególnych
figur, wówczas prof. Czeslaw Dzwigaj, autor i wykonawca Golgoty Beskidów objasnial znaczenie poszczególnych symboli i wydawal ostatnie polecenia swojej ekipie. Kiedy wszystkie elementy zostaly przytwierdzone do podloza, oczom naszym ukazala sie bardzo wymowna, trzyczesciowa stacja. Patrzac na nia, slowa modlitwy same cisna sie na usta:
„Panie Jezu Chryste spraw, bym tak jak sw. Weronika zauwazyl potrzebujacych i chetnie niósl im pomoc. Prosze Cie równiez Panie, daj mi Jej odwage, bym nie ogladajac sie na niebezpieczenstwa, wzgarde czy drwiny otoczenia spieszyl z pomoca cierpiacym lub zniewazonym. I obdarz mnie Panie taka madroscia zyciowa, bym u schylku swych dni nie musial wstydzic sie swoich czynów i bym nie pozostawil po sobie zlego, negatywnego wspomnienia. Jeszcze
o jedno prosze Cie dobry Jezu, nie pozwól bym byl dla blizniego niczym oset dotkliwie raniacy, spraw raczej, by te osty byly na mej drodze do Ciebie!”
Dlaczego akurat taka modlitwa? Wyjasniaja:
Autor zwraca uwage na fakt, ze ludzi dobrych i odwaznych jest malo – sa to zaledwie jednostki. Sw. Weronika, jedyna z calego tlumu mimo, ze mogla zginac od ciosów zolnierzy, zostac sponiewierana, zelzona, nie ulekla sie i przedarla sie przez kordon oprawców, by choc na chwile przyniesc ulge niewinnemu Chrystusowi. Pozostali ludzie niekoniecznie sa zli, jednak brak im odwagi, boja sie o siebie, swój dobrobyt, mówia: no, juz mialem wystapic w Twojej obronie, no wiesz, czekalem jak postapia inni, balem sie, ze jeszcze bardziej rozsierdze oprawce. Czy wreszcie: pózno przyszedlem i nie
bardzo wiedzialem o co wlasciwie milczycie. Po tych postaciach pozostaja na scianie zycia bardziej lub mniej zaznaczone negatywy oraz kwiaty ostów, potrafiace jeszcze dlugo i dotkliwie zadawac ból. Ten sam motyw ostów ma na swej sukni sw. Weronika, ale pokonala strach i ból. Tej dzielnej kobiety nikt i nic nie bylo w stanie powstrzymac przed okazaniem wspólczucia Panu Jezusowi.
Jak wszystkie powstajace stacje Drogi Krzyzowej, tak i ta niesie dla nas przeslanie: sowa siedzaca na scianie zycia – symbol madrosci, wyraznie wskazuje, kogo nalezy nasladowac, by osiagnac zycie wieczne. Sw. Weronika za swój czyn zostala sowicie wynagrodzona, jako jedyna z ludzi otrzymala wizerunek twarzy Jezusa Chrystusa, naszego Pana i Odkupiciela.
Ta stacja jest kolejna zaszyfrowana „ksiega” przekazów masonskich, ublizajacych prawdzie o Ukrzyzowaniu i roli Weroniki. Zacznijmy od nazwy stacji: „WERONIKA”. Czytanie tego szyfru dedykujemy w postaci pytan do biskupa Rakoczego i wszystkich kaplanów, na czele z miejscowym proboszczem:
– Czy wszyscy byliscie tak „niewidomi”, ze zapoznajac sie z tym i pozostalymi projektami „Golgoty Beskidów” nie dostrzegaliscie ani jednego z niezliczonych symboli masonskich?
– Czy taka niewiedza o najwiekszym zbiorowym nieprzyjacielu – masonerii o jej tajnym pismie za pomoca symboli i znaków – nie wystawia Wam zlego swiadectwa?
– I trzecie, chyba najwazniejsze z tych pytan wstepnych: dlaczego pozostaliscie nieczuli na liczne protesty zawierajace ewidentne dowody tych profanacji?
A oto konkretne pytania:
– Dlaczego nie protestowaliscie, gdy ta i pozostale „stacje” mialy razace odstepstwa od klasyki nazw kazdej z nich, ustalonej przez wieki?
– Czy na studiach, w tym z teologii oraz kanonów katolickiej ikonografii, co prawda niemal zakazanej po „Vaticanum II” – nie nauczono Was, ze stacje krzyzowe, etos Meki Panskiej musza przestrzegac tejze klasyki? Czyz potrzeba dopiero analizy, opinii teologicznej stacji Drogi Krzyzowej sporzadzonej w ramach zbiorowych
protestów, niestety zignorowanych przez Was, aby Wam to uswiadomic i udowodnic? Opinia s. Marii Kominek OPs:
Blad teologiczny polega na sposobie przedstawienia postaci Chrystusa kleczacego przed Weronika. Jest to niedopuszczalne, poniewaz to wlasnie Chrystus czyni cud, zostawiajac odbicie swej twarzy na chuscie. Odwrócono tu role postaci, wyglada to tak, jakby Weronika czynila cud i pokazywala Chrystusowi Chuste, przed która On kleka. Mozna w tym miejscu zastanowic sie, czy w tej stacji nie zanegowano boskosci Chrystusa. O tym swiadczyla by postac B, która góruje nad cala stacja i sugeruje, ze istnieje taka madrosc, która jest ponad Chrystusem Panem.
Ostatecznie mamy do czynienia z niedopuszczalnym bledem teologicznym.
– Czy duchowni, na czele z bp Rakoczym – zgodza sie z ta opinia?
– Czy w tej opinii jest jakis kolejny blad teologiczny, jakas nadinterpretacja?
– Czy traktowanie sowy przez projektanta i wykonawce stacji jako symbolu madrosci – w tym wlasnie kontekscie – nie jest tym, co wlasnie zdemaskowala s. Maria Kominek OPs?
Sowa jest dla masonerii, dla wszystkich tajnych sekt synonimem madrosci, ale ptaka diabolicznego, objawieniem zla, zapowiedzia nieszczesc. Prosty lud na wsiach do dzis boi sie widoku i pohukiwania sowy, niesie ona bowiem zapowiedz nieszczescia i smierci. Jednoznacznie tak przedstawiaja sowe tacy znawcy symboliki znaków i symboli, jak cytowani: W. Kopalinski, Mark O’Conell, Michel Feuillet, tak przedstawiaja sowe na stronie internetowej www.paranormalne.pl. Sowe mamy wkomponowana w banknot jednodolarowy. Sowa pojawia sie w kazdym
opacowaniu historii masonerii, jej symboli, emblematów, jak np. W. Kirk Mac-Nulty: „Wolnomularstwo. Sekrety i symbole masonów, ich historia i znaczenie”(11).
Sowa wystepuje w okultystycznym serialu powiesciowo-filmowym „Harry Potterze”.
Sowa jest takze symbolem bogini Minerwy. Sowa jest „boginia” /symbolem/ wiedzy i madrosci, gdy siedzi po pierwsze na jednej ksiedze, po drugie na ksiedze otwartej. Tu siedzi na dwóch i zamknietych.
Sowa jest kultowym symbolem masonerii amerykanskich elit z „zakonu” Skull and Bones, od stu lat rzadzacych Stanami Zjednoczonymi. Maja oni swoja kultowa siedzibe w tzw. „Czerwonym Lesie” w Kalifornii, gdzie znajduje sie kilkuhektarowa enklawa sekwoi liczacych setki lat. I wlasnie w centrum tego ich matecznika stoi pomnik Sowy – wysokosci dwunastu metrów, przed którym odprawiaja swoje satanistyczne obrzedy, co opisalem w ksiazce „Lichwa rak ludzkosci” /2009/.
Na co liczyli duchowni akceptujacy ten projekt? Na co liczyl prof. Cz. Dzwigaj – czy na totalna niewiedze, nazwijmy to otwarcie – ciemnote wszystkich, którzy z ta lucyferyczna propaganda antychrystianizmu zetkna sie teraz i w przyszlosci?


Sowa jest symbolem bogini Minerwy.

Sowa siedzi tu na szczycie muru. Juz sam mur w „ikonografii” tajnych symboli posiada jednoznaczna konotacje. Jego zadaniem jest zmuszenie kogos do wyjawienia prawdy(12). Sowa siedzi na dwóch ksiegach na szczycie muru, nad postaciami „stacji”: wskazuje na swa wyzszosc nad Starym i Nowym Testamentem.
Dlaczego sowa siedzi na dwóch ksiegach, a nie na jednej? Czy jedna by nie wystarczyla? Czy dwie ksiegi nie wskazuja na Stary i Nowy Testament? A moze wskazuja na tajemne nauki zawarte dla masonów w ich podrecznikach?
Oset na sukni sw. Weroniki oznacza cierpienia, jakie stana sie udzialem wszystkich, którzy zechca pójsc za Chrystusem, pomóc mu.
Negatywy ledwo zarysowanych na murze postaci podpowiadaja, ze konformisci, ludzie poprawni politycznie stanowia szara, bezmyslna i wlasnie konformistyczna mase fantomów ludzkich – beda bezpieczni w poganskim, satanistycznym swiecie.
Stacja VII – „Drugi upadek”
Jak w wiekszosci tych „stacji”, trzeba wrecz wyrazic podziw dla szatanskiej zrecznosci, pomyslowosci autora takze i tej „stacji”. Zaczac wypada od Jezusa: upada ale nie pada, bowiem znajduje sie na rumowisku emblematów i symboli dwunastu Apostolów. Lewa reka wspiera sie o tarcze z emblematem negatywu czlowieka z napisem „TY”. To „TY” jest wyrazone w jedenastu jezykach. Jedenascie to symbol buntu aniolów, symbol grzechu, przebieglosci, pogardy, bluznierstwa, zla, oszczerstwa, klamstwa, drwiny /Kopalinski, Feuillet/. Jedenastka to liczba „magiczna” w kabale i gnozie.
Przesledzmy zadziwiajaca powtarzalnosc liczby – daty jedenascie w historii, ustalona przez Slawomira M. Kozaka, autora trzech kolejnych ksiazek demaskujacych straszliwa hekatombe zgotowana 11 wrzesnia 2001 roku ponad trzem tysiacom osób w dwóch wiezach WTC , przez syndrom sluzb specjalnych USA pod wodza rzadzacej wówczas zydowskiej sekty tzw. „neokonserwatystów” na czele z G. Bushem jr. W trzeciej z tych prac: „DEMONY ZAGLADY”(13) na stronach 155-160 czytamy:
Wedlug najnowszych badan biblistów i astronomów, Gwiazda Betlejemska zwiastujaca narodziny Chrystusa, pojawila sie na niebie trzy lata przed Jego nadejsciem. Okreslono nawet dokladny czas, w jakim nastapilo to zjawisko. Mialo to miejsce miedzy godzina 18.15 a 19.45. A wszystko to dzialo sie podobno 11 wrzesnia, wedlug obowiazujacego ówczesnie kalendarza.
Jest to pierwsza w historii wzmianka mówiaca o dniu i miesiacu, który z zadziwiajaca czestotliwoscia odciskal pietno na losach narodów. Jakkolwiek mozemy miec watpliwosci do wspomnianej wyzej daty, to juz kazdy nastepny jedenasty dzien wrzesnia, jaki tu wymienia S. Kozak, ma solidne oparcie w zapisach historyków.
To 9/11 zostalo wybrane jako dzien (9) i miesiac (11) na dzien i miesiac zbrodniczego ataku satanistycznych okupantów USA na wieze nowojorskie.
Liczba 11 i cyfra 9 sa w kabalistycznej numerologii kultowe.
* * *
11 wrzesnia 70 roku upadla Jerozolima.
* * *
11 wrzesnia 1297 roku William Wallach poprowadzil armie 15 000 Szkotów do zwycieskiej bitwy nad wojskami Anglików pod Stirling Bridge. Dzis w Stirling znajduje sie ponik upamietniajacy te postac. Walke te obrazuje film „Braveheart” z Melem Gibsonem w roli glównej.
* * *
11 wrzesnia 1499 roku wojska francuskie zdobyly wloski Mediolan.
* * *
11 wrzesnia 1609 roku podróznik Henry Hudson doplynal do wybrzezy Nowego Jorku, odkrywajac wyspe Manhattan i oplywajaca ja rzeke, nazwana pózniej jej imieniem /Hudson River/.
* * *
11 wrzesnia 1697 roku w bitwie pod Zenta wojska cesarskie ksiecia Eugeniusza Sabaudzkiego pokonaly armie turecka.
* * *
11 wrzesnia 1709 roku hiszpanska wojna o sukcesje stala sie pierwsza europejska wojna Nowej Ery. Tego dnia wojska angielsko-holendersko-austriackie pobily Francje w bitwie pod Malpaguet.
* * *
11 wrzesnia 1714 roku po 13 miesiacach oblezenia, hiszpanskie i francuskie oddzialy wdarly sie do Barcelony, zamykajac tym samym okres suwerennosci Katalonii.
* * *
11 wrzesnia 1772 roku trzystu Indian i blisko piecdziesieciu zolnierzy brytyjskich rozpoczelo oblezenie Fortu Henry. Byla to ostatnia bitwa amerykanskiej rewolucji.
* * *
11 wrzesnia 1776 roku po upadku Nowego Jorku, Brytyjczycy w osobie generala Howe, zawarli pokój z trzema reprezentantami Kongresu Kontynentalnego. Byli nimi Benjamin Franklin, John Adams i Edward Rutledge. Pierwsza w amerykanskiej historii konferencja pokojowa nie miala efektu dlugotrwalego. Amerykanie, którzy w lipcu tego roku przyjeli Deklaracje Niepodleglosci, szybko oglosili bezwarunkowe oddzielenie sie od Anglii. Wojna trwac miala nastepnych siedem lat.
* * *
11 wrzesnia 1777 r. w trwajacej od dwóch lat wojnie, marynarka amerykanska pokonala Brytyjczyków w bitwie nad jeziorem Champlain, znanej równiez pod nazwa bitwy pod Plattsburgh.
* * *
11 wrzesnia 1855 roku w czasie wojny krymskiej, oblegajace Sewastopol oddzialy Brytyjczyków, Francuzów i wojsk Piemontu, zdobyly glówna morska baze rosyjskiej Floty Czarnomorskiej.
* * *
11 wrzesnia 1922 roku ustanowiono w Palestynie mandat Brytyjski.
* * *
11 wrzesnia 1932 roku w katastrofie lotniczej na Slasku Cieszynskim, zgineli polscy lotnicy Franciszek Zwirko i Stanislaw Wigura.
* * *
11 wrzesnia 1933 roku w katastrofie lotniczej zginal polski lotnik Józef Lewoniewski.
* * *
11 wrzesnia 1914 roku rozpoczeto budowe Pentagonu, dla zaspokojenia rosnacych potrzeb amerykanskiego Departamentu Wojny.
* * *
11 wrzesnia 1944 r. prezydent Roosevelt, brytyjski premier Winston Churchill i kanadyjski premier Mackenzie King spotkali sie na konferencji w Quebeck w Kanadzie. Tego samego dnia I Armia Amerykanska przekroczyla granice Rzeszy Niemieckiej.
* * *
11 wrzesnia 1948 roku w Karachi /Karaczi/ zmarl Mohammed Ali Jinnah, pierwszy maz stanu Pakistanu. Nazywano go „Wielkim Przywódca” i „Ojcem Narodu”. Urodzony w Boze Narodzenie 1876 roku wyksztalcony w Londynie, powrócil do kraju budowac nowy Pakistan.
* * *
11 wrzesnia 1972 roku zakonczyly sie Igrzyska Olimpijskie w Monachium, podczas których dokonano terrorystycznego ataku na wioske olimpijska.
* * *
11 wrzesnia 1990 roku prezydent George Bush /senior/ wyglosil przed Kongresem USA przemówienie okreslajace stosunek Ameryki do kryzysu irackiego. Powiedzial wówczas, ze „Saddam Hussein upadnie”. Wkrótce zaczela sie wojna w Zatoce Perskiej.
* * *
11 wrzesnia 1997 roku sonda Mars Global Surveyor weszla na orbite Marsa.
* * *
11 wrzesnia 1999 roku kalendarz zydowski konczyl 6000 lat i mijala kolejna rocznica stworzenia Adama. Dzien ten jest uznawany za koniec ery.
* * *
11 wrzesnia 2001 roku wieze WTC zrównane zostaja z ziemia. Rozpoczyna sie „walka z terroryzmem”.
* * *
Juz od czasów starozytnych jedenastka jest kojarzona z tajemnicza i wielka moca. Odnajdujemy jej wage w numerologii starozytnej Gematrii i tajemniczej Kabale. Numerologia jest prognozowaniem liczb i opiera sie na przekonaniu, ze numer zwiazany z danym przedmiotem czy osoba, determinuje ich los. Glównym elementem numerologii jest sumowanie cyfr nastepujacych w danej liczbie, do chwili, kiedy uzyska sie jedna liczbe.
Gematria jest systemem numerologii opartym na alfabecie hebrajskim. Wsród wielu jej odmian najbardziej znane sa dwie: objawiona i mistyczna. Pierwsza bazuje na przeksztalcaniu slów na liczby poprzez przypisanie ich
do liter alfabetu. Druga polega na rozpoznawaniu zwiazków pomiedzy sefirami(14).
Kabala, to mistyczno-filozoficzna szkola judaizmu, majaca wplyw na wielu filozofów w historii. To z jej nauk wywodza sie takie ruchy jak chasydyzm i syjonizm. Rózne jej odmiany przypisywaly poszczególnym literom i slowom ukryte znaczenia. Kabalisci odczytywali z nich przepowiednie.
Jednak wszyscy oczarowani magia liczb cenia wage i znaczenie jedenastki. Istotna jest zarówno sama jedenastka, jak równiez jej krotnosci: 22, 33, 44, 55, 66, 77, 88 i 99.
W starozytnym Egipcie grobowiec króla Tutenchamona posiadal kombinacje jedenastek w bizuterii, w jakiej pochowano wladce. Wokól jego sarkofagu lezalo 11 wiosel.
* * *
Pierwsza wojna swiatowa zakonczyla sie jedenastego dnia jedenastego miesiaca 1918 roku(15).
* * *
U Tolkiena we „Wladcach Pierscieni” wsród obfitosci wszelkiego rodzaju dziwów – czyms wyjatkowym sa 111 urodziny.
* * *
Amerykanie omineli kilka kolejnych wypraw w numeracji, aby na Ksiezycu wyladowal Apollo 11.
* * *
Jedenastka i jej trzykrotnosc – 33 maja wielkie znaczenie dla masonerii i innych tajnych stowarzyszen(16).
* * *
Nawet w zyciu samego Osamy Bin Ladena doszukac sie mozna 11-letnich cykli. Istotne zmiany zachodzily w jego zyciu, gdy mial 11, 22, 33 i 44 lata.
* * *
Kiedy mial 11 lat, w 1968 roku w katastrofie lotniczej zginal jego ojciec Mohammed Awad Bin Laden.
* * *
Starszy brat Osamy – Salem Bin Laden przejal rodzinny interes. Dwadziescia lat pózniej, w 1988 roku takze zginal w katastrofie lotniczej. Samolot którym lecial, mial call sign /znak wywolawczy/ BAC 1-11.
* * *
Kiedy Osamie zginal jego ojciec, mlody Bin Laden, jak pózniej opowiadal, „zwrócil sie do Boga”.
* * *
11 wrzesnia 1979 roku, kiedy Osama mial 22 lata, Rosja zajela Afganistan. Osama wyruszyl tam niezwlocznie. Kolejne 11 lal pózniej, w 1990 roku, kiedy Osama mial 33 lata – Irak zaatakowal Kuwejt. Amerykanskie wojska wyladowaly w Arabii Saudyjskiej. Wkrótce Osama Bin Laden umocnil [rzekoma] Al. Kaide i zaczal glosic, ze Amerykanie weszli „do naszej swietej ziemi”.
* * *
Po kolejnych 11 latach, w wieku 44 lat zostal okrzykniety sprawca zamachów na Ameryke.
* * *
Jedenastke spotkac mozna wszedzie wokól interesujacych nas osób i miejsc. Nazwisko George Bush sklada sie z jedenastu liter. Podobnie nazwisko Bill Clinton czy Barack Obama.
* * *
Równiez prezydencki samolot – Air Force One – ma w nazwie 11 liter. Jego znaki rejestracyjne „29000” równiez daja w sumie jedenastke. /2+9+0+0+0=11/
* * *
Amerykanski Dzien Niepodleglosci – 4 lipca, podobnie /4+7=11/.
* * *
14 wrzesnia 2001 roku George Bush odwiedzil „Ground Zero”. Wydarzenie to transmitowaly stacje telewizyjne. Stojacy obok prezydenta strazak Bob Beckwith mial helm z numerem 164 /1+6+4=11/. Jego imie i nazwisko = 11 liter.
* * *
Bush we wszystkich swoich wypowiedziach na temat Saddama Husseina wspominal o trwajacej 11 lat akcji rozwoju irackiej broni masowego razenia.
* * *
Na jedenastke sklada sie data „zamachów” na Ameryke. I to w dwójnasób. Jedenasty byl dzien wrzesnia, w którym nastapil atak, ale równiez dodanie do siebie kolejnych cyfr tej daty daje jedenastke /1+1+9=11/
* * *
W jezyku angielskim ta data to: September 11: dziewiec liter i dwie cyfry to /9+2=11/
188 Lucyferyczna „Golg ota Beskidów”
* * *
11 wrzesnia jest 254 dniem roku /2+5+4=11/. Po 11 wrzesnia, do konca roku pozostaje 111 dni. 11 marca 2002 roku z miejsca, w którym staly wieze WTC, skierowano w niebo dwie wiazki swiatla. Uzyto do tego celu 88 silnych reflektorów /8x11=88/. Dzialo sie to pól roku po tragedii, w 11 tygodniu 2002 roku. Nastepnego ranka, 12 marca, w strefie „Ground Zero” odnaleziono szczatki jedenastu strazaków.
* * *
11 wrzesnia 2005 roku ogloszono oficjalny koniec 38-letniej okupacji Strefy Gazy. Izraelski rzad stwierdzil ostateczne wycofanie oddzialów izraelskich. Rozpoczelo sie ono od tego dnia. Oficjalnie, ale nie rzeczywiscie.
* * *
Do slynnego juz roku 2012, okrzyknietego data kolejnego konca swiata, od roku 2001 pozostaje równiez 11 lat.
* * *
Wymienilismy tu parade liczby jedenascie w historycznych wydarzeniach dla podkreslenia, jak bardzo jest ona kultowa liczba dla masonerii, w kabale, numerologii. Liczba jedenascie pojawi sie w stacji XI dwukrotnie – w samym numerze tej stacji oraz w liczbie gwozdzi po prawej stronie krzyza.
Nadal jestesmy przy stacji VII, która nazwalismy „rumowiskiem” emblematów symbolizujacych Apostolów. Autor tego rumowiska dal imponujacy popis znajomosci tajnych znaków, symboli. Napis „TY” zostal wyrazony w jedenastu jezykach i dziewieciu odcisnietych zarysach dloni! Dlaczego w jedenastu, a nie np. 12 lub 10?

Siedza pod „znakiem Besti” – 666. Od prawej: Javier Solana, Condolezza Rice, sekretarz generalny ONZ Kofi Annan, min. spr. zagr. Rosji S. Lawrow.
Juz sama cyfra dziewiec nie jest tu przypadkowa. To takze symbol calkowitosci, doskonalosci jako potrójnej trójki: liczba ta reprezentuje koniec i poczatek, idée rodzenia sie na nowo, przeobrazenia i rozwoju, a zarazem smierci, koniec cyklu /Kopalinski/.
Z liczby tej powstaje znak Bestii 666 /Apokalipsa sw. Jana/ przez dodanie do siebie trzech szóstek, czyli podwojonych trójek. Dlonie, to symbol wszechmocy Boga, ale jednoczesnie zdrady, sprawcy i przestepstwa
/Kopalinski, Feuillet/. Co do zdrady, to w sposób oczywisty odnosi sie do Judasza. Gnostycka sekta ofitów czcila w II wieku Judasza jako aktywnego uczestnika Bozego planu zbawienia /www.pl.wikipedia.org/ To dosc logiczne: gdyby nie zdrada Judasza, Boski plan odkupienia móglby zostac zaklócony!
Wokól sylwetki Jezusa, zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara widnieja tarcze z imionami Apostolów, kazdy z jego emblematem. Moze to bedzie nuzace dla czytelnika, ale autor i wykonawca niejako zmusil nas do tej dokladnosci: jezeli prof. Dzwigaj wlozyl tyle wysilku i taka wiedze masonska, aby je utrwalic w spizu, to my czynimy to w naszym „sledztwie” dysponujac nieporównanie latwiejszym materialem – papierem drukarskim.
Emblemat sw. Jana – z wezem w kielichu, którego roli juz nie musimy objasniac – mial on wypic trucizne, gdyz z kielicha wyszla ona w postaci weza /Kopalinski/. W wolnomularstwie waz symbolizuje niektóre loze symboliczne, jest ich patronem.

Siedemnastowieczny grób masonski. Czaszka i skrzyzowane piszczele wskazuja, ze byl tu pogrzebany mistrz. Wiele z takich grobów istnialo jeszcze przed powstaniem Wielkiej Lozy Anglii. /Z.: M. Baiqent, Leigh, Lincoln: „Swiety Graal,
Swieta Krew” K i W 1996/.


Wnetrze londynskiego kosciola templariuszy w Temple. Wizerunki rycerzy pochodza z XIII wieku. Nie wszystkie wskazuja na templariuszy, ale maja nogi skrzyzowane w „X”. Repr. z ksiazki M. Baiqenta R. Leigha i H. Lincolna: „Swiety Graal, Swieta Krew” K i W 1996/.

Sw. Andrzej z krzyzem w ksztalcie litery „X”, jest trafnie dobrany przez prof. Dzwigaja, bo jak pisze Norbert Wójtowicz w „Masoneria maly slownik” oraz strona internetowa www.pl.wikipedia.org, brat rzymskiego prokonsula Aegeatesa skazal sw. Andrzeja na smierc na krzyzu w ksztalcie „X”. Apostol Andrzej zostal
patronem Szkocji, totez wszedl do tradycji masonskiej w Szkockim Dawnym i Uznanym Rycie i jest patronem tzw. masonerii czerwonej /Norbert Wójtowicz/(17).

Tomasz z wlócznia. Na www.pl.wikipedia.org pisza: niekiedy bywa malowany z mieczem i lanca jako narzedziami jego meczenskiej smierci.
Wlócznia jest tu zwiazana sznurem zakonczonym glowa weza na jednym koncu, a na drugim piecioma fredzlami.
Piotr trzyma jeden lub dwa klucze. Rzadziej towarzysza mu inne atrybuty: ryba, paliusz, kogut, ksiega, kapelusz, kwiat lub zwój /www.wikipedia.org/. Klucze sa jednak w ikonografii sw. Piotra jego podstawowym atrybutem. To symbol wladzy, dziela do zrealizowania, zarazem sposób jej realizacji. Emblemat w postaci dwóch kluczy jest odnosnikiem do Janusa – rzymskiego bóstwa. Janus to jeden z naczelnych bogów, jak podaje Jan Parandowski w „Mitologii” /wydanie ósme, Czytelnik, s. 322-323/.
Janus byl duchem opiekunczym drzwi i bram, z czasem stal sie bogiem wszelkiego poczatku. Jemu byl poswiecony pierwszy brzask dnia, poczatek kazdego miesiaca, a styczen jako pierwszy miesiac roku wzial od niego nazwe Januariusz /.../. Janusowi poswiecone byly wszystkie drzwi /po lac. Ianua/. Wladyslaw Kopalinski w „Slowniku mitów i tradycji kultury” dodaje, ze „przedstawiano go o dwóch glowach zrosnietych potylicami, o twarzach zwróconych w przód i w tyl, w przyszlosc i przeszlosc”. Prastara Swiatynia Janusa na Forum Romanum w Rzymie miala dwuskrzydlowe drzwi, otwarte w czasie wojny, zamkniete podczas pokoju.
W legendach ludowych czesto wystepuja trzy klucze. Pierwszy, srebrny, to objawienie prawd psychologicznych. Drugi, zloty – filozoficznych. Trzeci, diamentowy – nadaje moc. /Juan Eduardo Cirlot/.
Tu klucze sa zwiazane sznurem. Obydwa konce wezla przypominaja glowy weza, ale sa plastycznie tak dwuznaczne, ze prof. Dzwigaj „przyparty do muru” moze dowodzic, ze to nieprawda, to fredzle, czyli uporczywa „nadinterpretacja”.
W kazdym razie klucze jako odwieczny atrybut sw. Piotra sa tu zwiazane, spetane, niemozliwe do uzycia. W ten sposób sw. Piotr zostaje tu pozbawiony swoich atrybutów jako Glowa Kosciola. Przypomnijmy sobie z sakralnej klasyki obraz Perugino: „Przekazanie kluczy do Rzymu sw. Piotrowi”. Sa tu dwa klucze, niezwiazane, co jest malarskim przekazem z Ewangelii wg sw. Mateusza 16, 18-19:
Otóz i Ja tobie powiadam: ty jestes Piotr [czyli Skala]
I na tej Skale zbuduje Kosciól mój
A bramy piekielne go nie przemoga
I tobie dam klucze królestwa niebieskiego
I cokolwiek zwiazesz na ziemi
Bedzie zwiazane w niebie,
A co rozwiazesz na ziemi
Bedzie rozwiazane w niebie.
Jakub /Mlodszy/ z toporem. Topór to symbol sily potegi. Topór bojowy ma takie samo znaczenie jak miecz, mlot i krzyz /J. Cirlot/. Tradycja podaje, ze Jakub Mlodszy zginal meczensko przez ukrzyzowanie w miescie Ostrakine w Dolnym

Egipcie. Inne przekazy podaja, ze zostal stracony z wiezy swiatyni jerozolimskiej, ukamienowany, a nastepnie dobity palka.
Szymon z pila. Tradycja sredniowiecza podaje, ze Szymon glosil Ewangelie w calej Afryce Pólnocnej, od Egiptu do Mauretanii, dotarl takze do Wysp Brytyjskich, gdzie poniósl smierc meczenska. Inne przekazy mówia, ze Szymon Zelotes zostal zamordowany w Persji przez ukrzyzowanie lub „rozciecie pila na dwoje” /www.pl.wikipedia.org/. Przewaza przekaz o rozcieciu pila.
Filip z kamieniami. Kamienie sa: symbolem zaczerpnietym z operatywnej masonerii, oznaczajacym praprzyczyne, trwalosc i pamiec, jest [kamien] symbolem bytu, spójnosci i zgodnosci ze soba. Symbole praprzyczyny /Feuillet, Cirlot, Kopalinski – „Slownik symboli”/. Atrybuty sw. Tomasza to krzyz w ksztalcie litery „T”, niekiedy odwrócony, czesto wykorzystywany na fartuszkach masonskich. To równiez waz, smok, chleb, ryba i kamien. Tadeusz z obrazem Jezusa. Tadeusz bywa przedstawiany z palka lub wlócznia w reku, na pamiatke swojej smierci /zostal zabity palkami/ oraz z obrazem przedstawiajacym Jezusa. /www.pl.wikipedia.org/ Meczenska smierc poniósl razem z Szymonem w Persji. Tadeusz byl blisko spokrewniony z Chrystusem. Bartlomiej – z glowa w dól i nozem, odwrotnoscia miecza, laczony z ideami zemsty i smierci, ale równiez ofiary /J. Cirlot/.
Z rozkazu króla Astiagesa ujeto Bartlomieja w Albanopolis /obecnie Zgërdhesh/, odarto ze skóry i ukrzyzowano, na koniec scieto. Patron wielu rzemieslników. Mateusz z aniolem i piórem, symbolem wiatru, pisarza, takze prawdy, uczciwosci, dobroci i wiedzy, ale równiez smierci /Cirlot, Feuillet, Kopalinski/. Na ikonografii najczesciej wystepuje z ksiega Ewangelii, w asyscie uskrzydlonej postaci ludzkiej. Czasem wystepuje z mieczem, gdyz mial poniesc smierc od miecza. Nie jest znany dokladnie koniec jego zywota, ale zawsze czci go Wschód i Zachód jako
meczennika.
Jakub z krzyzem sw. Stefana – krzyzem Patriarchy. Herod Agrypa I, wnuk Heroda Wielkiego, kazal go sciac mieczem /Dz 12; 1-2/ w czasach pierwszego przesladowania.
Stacja VIII – „Pocieszenie niewiast” /jeszcze niewykonana/(18)
Stacja IX – „Trzeci upadek”
Opis tej stacji na www.golgota-beskidow, jak w przypadku innych stacji, bardzo grzeczny, poprawny, zgodny z tradycja. Dowiadujemy sie tam, ze: Inicjatorem budowy Golgoty Beskidów i pierwszym jej budowniczym byl sp. Ks.
Pralat Stanislaw Gawlik(19), proboszcz parafii pw. Sw. Marcina w Radziechowach, a kontynuatorem jest Ks. /pisownia jak w oryginale – H. P./ Kanonik Ryszard Kubasiak, obecny Proboszcz. Autorem i wykonawca Golgoty Beskidów jest prof. Czeslaw Dzwigaj.
Sp. ks. Stanislaw Gawlik mógl nie wiedziec, co szykuja jego wiernym prof. Dzwigaj i bp. T. Rakoczy. Montowanie „Golgoty” rozpoczeto 3 sierpnia 2004 r. od stacji XIV, ostatniej. Kiedy zobaczyl, ze cialo Chrystusa zlozono w brzuchu weza, mógl doznac szoku, bo kilka godzin pózniej w nocy zmarl nagle! O tym,
czy mógl swiadomie, czy tylko nieswiadomie uczestniczyc w tym spisku i profanacji, moga wiedziec jego parafianie.
Siegnijmy do fragmentu opisu, który jest popisem falszowania prawdy o tej pelnej nienawisci do Chrystusa nieprawdy:
Kto kryje sie za ta zlowroga postacia, która w gescie nienawisci dzida kluje Pana Jezusa, jakby zadawanego cierpienia miala za malo, to jeszcze noga miazdzy kolano lezacego Pana? Czy przypadkiem nie poznajemy w tej postaci ludzi z naszego codziennego zycia? W tej stacji Chrystus prosi o opamietanie i zerwanie z modnymi pradami konsumpcjonizmu i nihilizmu. Ta stacja jest wezwaniem skierowanym zwlaszcza do mlodziezy o odrzucenie negowania wszelkich przyjetych wartosci, norm, zasad, praw zycia zbiorowego i indywidualnego.
To juz czysta agitka. Odwraca uwage widza i czytajacego te agitke, bo trzeba dysponowac wyobraznia iscie surrealistyczna, aby w tym sadystycznym akcie znecania sie nad Chrystusem odnalezc zachete do odrzucenia negowania wszelkich przyjetych wartosci, norm, zasad, praw zycia zbiorowego i indywidualnego”.
Jest to natomiast „zacheta” do czegos zupelnie odwrotnego – do satanistycznego sadyzmu.
I dalej:
W tej stacji IX, na tle nieba, widzimy jeszcze rzymskiego zolnierza, który stara sie podnoszac koniec krzyza, przygniesc Pana Jezusa oraz szczekajacego psa. Zajadle szczekajaca bestia nie wiadomo kogo broni, a z kim sympatyzuje – jest ona symbolem tych wszystkich, którzy pod plaszczykiem dobra robia zlo, a kto to jest?... Zanim zajmiemy sie satanistycznymi, sadystycznymi elementami tej rzezby, nalezy rozprawic sie z klamstwami. „J. K.” Nie jest to „rzymski zolnierz”, tylko bestia pelna nienawisci. To uosobienie smierci i sadyzmu – zarys zeber i pozostalych
kosci tego dowodzi w sposób oczywisty, a twarz – sadyzmu. „Pies”, to nie jest pies, tylko wilk.
„Chrystus prosi o opamietanie”. Chyba w paranoidalnej wyobrazni „J. K.” Chrystus o nic tu nie prosi, bo nigdy o nic nie prosil w drodze na krzyz: prosba oznaczalaby kapitulacje, wyrzeczenie sie Jego zbawczej misji.

Chrystus nawet w przenosni nie moze prosic o „zerwanie z modnymi pradami konsumpcjonizmu”, bo na tle tej sceny szatanskiego okrucienstwa, rozbestwienia i triumfalizmu, konsumpcjonizm jest grzechem wrecz zadnym, abstrakcyjnym. Zagladnijmy prawdzie glebiej w slepia. Chrystus lezy na postumencie w ksztalcie trójkata. Trójkat to trójca pojec, trzy emblematy morderców duszy ludzkiej. Trzy wielkie swiatla wolnomularzy(20).
Podest posiada nie tylko ksztalt trójkata, lecz takze scietej piramidy. Na podescie widzimy trzy postacie: Chrystusa lezacego, dominujacego nad Nim potwora smierci: to Lucyfer, ksiaze piekiel, aniol zbuntowany, podly, upadly.
Na czole posiada wyrazny, swiadomie utrwalony przez autora zarys rogów zaczynajacych sie od samego sklepienia czola. Ten szatan podstepnie przebija z tylu wlócznia bok Chrystusa, jednoczesnie przydeptujac stopa Jego noge.
Postac za szatanem, to Czeladnik masonski w hierarchii masonskiej: stoi na drugim stopniu trzystopniowej drabiny: Ucznia, Czeladnika i Mistrza. Na stopniu najnizszym ujada wilk w roli Ucznia: ujada na Chrystusa, asystuje, pilnuje, sluzy.
Czeladnik stoi w pozycji swiadczacej o tym, ze stara sie on ciezarem wlasnego ciala dodatkowo zwiekszyc ciezar krzyza. W tej pozycji krzyza, jego dluzszy koniec znajduje sie powyzej poprzecznych ramion. To polozenie dodatkowo sprawia, ze staje sie on satanistycznym odwróconym w dól krzyzem. To „krzyz Nerona”,
przyjety w sredniowieczu przez satanistów jako jeden z ich glównych symboli. Od wielu lat posluguja sie nim tzw. „bojownicy” o pokój, nazywajac ten krzyz „pacyfka”, od slowa „pax”. Nosi go na swojej koszulce oslawiony „Jurek” Owsiak, organizator „koncertów” , a takze zbiórek pienieznych dla ratowania chorych dzieci i zakupu sprzetu medycznego, fanatycznie popierany w wielodniowych i wielogodzinnych seansach reklamowych wszystkich „mendiów” polskojezycznych. Centralnym akcentem w tej sadystycznej scenie jest szatan – ucielesniona zwycieska smierc, w apogeum nienawisci i tryumfujacego wrzasku. Calosc stanowi wielka apoteoze szatana, jego ostateczny tryumf nad Chrystusem.
Stacja X – „Obnazenie z szat”
Artystycznie zreczny pomysl: sciana, w niej dwie sylwetki ludzkie powstale z pustej przestrzeni w murze, bedacym brama. Obie postacie zdzieraja szaty z Chrystusa. Brama jest tu symbolem przechodzenia z jednego bytu w drugi, chwytem juz wykorzystanym poprzednio. Te postacie to negatywy wyciete w plaszczyznie bramy.
Jedna z postaci jest kobieta. Mozemy to poznac po jej pantoflach z podwyzszonym obcasem.
W drugim skrzydle bramy widac negatyw kobiety, w pierwszym – sylwetka mezczyzny. Nigdzie w ikonografii Drogi Krzyzowej nie ma nawet wzmianki o udziale kobiety w zdzieraniu szat z Chrystusa. Ma to dodatkowo jakis pokretny podtekst seksualny, ale nie on jest istotny. Pobiezny widz zakwestionuje kobiecosc tej sylwetki. O tym, ze jest to kobieta, dowodzi budowa ciala, zarys wlosów /symbol lubieznosci/ oraz wspomniane obcasy widoczne dopiero przy zalamaniu swiatla. Ta niejasnosc plci postaci z otoczenia Chrystusa zostala utrwalona
na slynnym obrazie Leonarda da Vinci: „Ostatnia wieczerza”. Do dzis trwa spór, czy to domniemana Magdalena, czy którys z Apostolów. Leonardo da Vinci byl Wielkim Mistrzem utajnionej lozy kontynuatorów Templariuszy – Prieuré de Sion. Warto oddac sie analizie tzw. lustrzanych odbic niektórych jego „swietych” obrazów. Przerazajace sa finalne skutki zblizania tych obrazów metoda ich lustrzanych odbic! Na trzech jego obrazach, stosujac te metode otrzymujemy perwersyjne sceny seksualne. Leonardo po mistrzowsku stworzyl te kreacje, bez lustrzanych odbic nie dajace szans na ich zdemaskowanie.
W przeswicie bramy widnieje glowa i ramiona Chrystusa. Dlonie oslaniaja oczy: Chrystus z zainteresowaniem spoglada na otwierajacy sie przed nim widok po przejsciu z poprzedniego do nowego stanu. Przedramiona Chrystusa tworza dwie kolumny – wyraznie pogrubione jak na wymogi grubosci normalnych przedramion mezczyzny. Widoczne sa kostki do gry. Jedna z nich dotyka szaty Chrystusa. Szóstka symbolizuje tu profanacje Jego boskosci, Jego desakralizacje.
Patrzacy, którzy nie znaja tego przekazu o symbolice szóstki w kostce do gry, beda „zachodzic” w glowe, pytajac co one tu znacza, jaka jest ich rola? Odchodza z poczuciem pewnego upokorzenia, wymierzonego w ich profanska niewiedze. Stacja stoi na trzecim stopniu podestu – co to oznacza, juz wiemy – trzy stopnie wtajemniczenia.
Nareszcie na glowie Chrystusa widnieja nie kolki wystajace z czaszki, tylko korona cierniowa! Gdybysmy mieli przy sobie twórce tej sceny i zapytali o te zmiane, zapewne uslyszelibysmy jakies pokretne wyjasnienie, ale nie da sie go uzasadnic wprost. Pozostaja tylko spekulacje. Jedna to taka, iz Chrystus po przejsciu w stan „drugi” juz tyle nie cierpi. Kiedy patrzymy na 33 ogromne kolki wystajace z Jego glowe na poprzednich stacjach, dostajemy „gesiej skórki”. Czujemy ból, ale w nastepnej chwili przypominamy sobie nowojorska Statue Wolnosci! Te same
kolki!
Stacja XI. „Przybicie do krzyza”.
Czyz nie jest dziwnym fakt, ze to sama smierc przybija dlon Chrystusa do krzyza? Co ma oznaczac ta przenosnia? Dlaczego nie robi tego rzymski zolnierz? Waznym motywem jest tutaj deska – podloze sceny przybijania. We frazeologii masonskiej oznacza prace lozowe, a takze awans w hierarchii.

Deska jest zorientowana w kierunku pólnocnym. Pólnoc to symboliczna godzina konczenia prac lozowych. Na te godzine i pore wskazuje kierunek osi krzyza.
Na krzyzu spoczywa Chrystus z uniesiona prawa reka – w gescie rozpaczy, moze wolania o ratunek, moze pozegnania. Jego stopy juz sa przybite. Pastwi sie nad nim kosciotrup, szkielet reinkarnacji. Kosciotrup jest owiniety w szate ulozona w starannie przemyslany sposób: szata przedluza sie na biodra Chrystusa, czyli smierc zaczyna tworzyc z Nim smiertelna, nieziemska juz calosc.
Szata splywa z pleców kosciotrupa: jest jakby rozdarta, rozdarcie tworzy litere „V” – Viktora, Zwyciestwo. Posrodku tego rozdarcia widac kregoslup kosciotrupa. Kosciotrup wbija mlotkiem gwozdzie w lewa dlon Chrystusa. Kiedy spojrzymy od przodu na „twarz” kosciotrupa, widzimy jego sadystyczna satysfakcje: to Smierc, zenski kat. Czaszka oznacza, ze przekroczyla ona próg zycia i smierci, posiadla juz tajemnice bytu „po tamtej stronie”. Krzyz z Chrystusem spoczywa dokladnie wzdluz dlugiej osi postumentu, dzielac go na dwie równe polowy – to tablice Mojzesza z Dziesieciorgiem Przykazan.
Po lewej stronie krzyza /naszej prawej/ widnieje szesc gwozdzi wbitych w deske na rózna glebokosc, zapewne sugerujac zróznicowanie rangi grzechów. Kazdy „leb” gwozdzia jest plaski, z wystajacymi nad nim literami slów, z których kazde okresla grzech.
Po prawej stronie postaci krzyzowanego znajduje sie jedenascie gwozdzi /kult jedenastki/; u góry piec gwozdzi /piec – symbol czlowieka/, u dolu, „w nogach” szesc. Gwozdzie górne maja napisy: nieczystosc, zazdrosc, nieumiarkowanie, lenistwo, gniew. Dolne: chciwosc, pycha, zawisc, kradziez, oszczerstwo, pozadliwosc.
Dlaczego po prawej stronie mamy szesc gwozdzi, a po lewej jedenascie? Przeciez istnieje tylko Dziesiec Przykazan.
Autor tej stacji dodal jedenasty gwózdz od siebie. Wszystkie razem tworza siedemnastke, która symbolizuje dusze, wnetrze czlowieka, jego sumienie, jego nature i zmysly. Siedemnascie gwozdzi – grzechów maja, jak juz zauwazylismy, plaskie zakonczenia, a wystaja ponad ich plaszczyzny tylko litery slów. Zupelnie inny jest gwózdz wbity w stopy Chrystusa. Tamte sa scietymi stozkami skierowanymi wezszym koncem w dól. Gwózdz w stopach Chrystusa – odwrotnie. Jest stozkiem wezsza plaszczyzna skierowana ku górze. Nasza interpretacja tej róznicy musi pozostac tylko spekulacja.

Duccio di Buoninsegna: „Kuszenie Chrystusa na górze” /XIV wiek/. Gdyby skrzydla szatana byly uniesione – bylby gotowy wzorzec dla „stacji” prof. Dzwigaja, ale i tak sa uderzajaco podobne.


Stacja XII – „Ukrzyzowanie” Do jesieni 2009 roku dopiero powstawala(21).
Stacja XIII – „Zdjecie z krzyza”
Jak na trzynastke przystalo, triumfalizm satanistów osiaga tu apogeum. Nad caloscia dominuje olbrzymi, ponury, czarny „aniol ze skrzydlami nietoperza” pionowo wbijajacymi sie w niebo, z ostro wystajacymi, klujacymi niebo kolcami. Skojarzenie z nietoperzem jest uderzajace; ale jeszcze bardziej odslania pod naszymi powiekami tradycyjne obrazy rzezby upadlych aniolów, zwlaszcza szatana kuszacego Chrystusa na górze, gdy ten mówi: „Idz precz Szatanie!”.
Wszystko jest tu odstepstwem, zaprzeczeniem tradycyjnej ikonografii tego etapu Meki Panskiej. Co tu robi szatan, zamaskowany w szkaradnej sylwetce „aniola”? Dlaczego ten szatan – aniol dominuje nad caloscia sceny? „Aniol” ma u swoich stóp Matke Boza: w dloniach trzyma korone cierniowa, która za chwile ma nalozyc na glowe Matki Bozej. Cala scena jest jawnym swietokradczym bluznierstwem.
Zaden „Aniol”, nikt na tym ziemskim padole nie ma prawa „koronowac” Królowej Niebios i Ziemi, w tym Królowej Polski, bo to Ona jest Królowa! To wyjatkowo zuchwaly zamach, degradacja Maryi, uragowisko juz ledwo tylko maskowane!
Siostra Maria Kominek stwierdza przy tej stacji jednoznacznie: W tej stacji blad teologiczny staje sie uraganiem Chrystusowi Panu i Matce Bozej.
Stwierdza dalej, ze mamy tu wyrazne „Zaprzeczenie dwóch podstawowych prawd katolickich”. Królewskosci Maryi i prawdy o Bóstwie Chrystusa. To straszliwa herezja, grzech smiertelny! To szatanski chichot, zwienczenie
tego wszystkiego, co prof. Cz. Dzwigaj markowal dla profanów we wszystkich poprzednich „stacjach”. Tu poszedl na calosc. To synteza wszystkich poprzednich bluznierstw, odstepstw od tradycji mariologicznej, diaboliczna reasumpcja jego potepienczej obsesji, albo sluzalstwa wobec zleceniodawców za cene symbolicznych 33 srebrników, pomnozonych o ich krotnosc tak, aby daly póltora miliona zlotych.
Stacja XIV – „Zlozenie do grobu”
Docieramy do finalu tej Golgoty w „Golgocie” – ostatniego etapu tej satanistycznej, masonskiej perwersji. Tu znów wita nas symbolika bramy, ale innej. To owalny mur z kamieni, w srodku pusty. W tej pustce zlozone sa zwloki Chrystusa Pana. To jednak wielka plastyczna przenosnia, poczynajac od znaczenia tej bramy – jak juz wiemy – przejscia z jednego stanu bytu, swiadomosci w drugi. „Brama” okazuje sie byc swoistym zwojem, spirala uosabiajaca nieskonczonosc. Nie jest to jednak motyw wiodacy. Ta „brama” jest brzuchem weza zwinietego wokól kamiennego grobu Chrystusa i jego ciala! Chyba nie bylibysmy zdolni tak wlasnie odczytac tej plastycznej metafory, gdyby na szczycie spirali nie widniala rozwarta paszcza weza. Pozornie sprawia to wrazenie niedokonczenia muru u jego szczytu, ale to jest paszcza weza: trzy kamienie imitujace paszcze: górna czesc, srodkowa /jezyk/, pod nimi kamien trzeci zamykajacy te otwarta paszcze – szczeka dolna. Cialo Chrystusa jest ulozone z rozmyslem. Jego dlonie sa zwrócone wnetrzem do góry– tego nigdy i nigdzie nie spotykamy w ikonografii Dróg Krzyzowych.
Te dlonie zwrócone ku górze podkreslaja smiertelna bezradnosc Chrystusa: – patrzcie, jestem nikim i niczym, moje dlonie sa puste, bezbronne, do grobu zabralem tylko pustke swoich rak, bezsens swojej smierci!
Unosimy wzrok: zatrzymuje sie na lukowatym wsporniku tej pustki grobu. Zwiencza go glowa weza. Glowa w ogóle, to symbol swiatla, podczas gdy spoczywajacy w grobie smiertelnik to ostateczna wieczna ciemnosc. Glowa jest takze symbolem wszechswiata, kosmosu. To kosmos, wszechswiat, odwieczny porzadek jest tu ostatecznym zwyciezca, góruje, dominuje. Waz caly, z tulowiem, takze jest kosmosem – symbolizuje pierwotne sily kosmosu. Calosc jednoznacznie dowodzi, ze Chrystus jest zlozony w brzuchu weza, w tym przypadku w Piekle.
Znajduje sie w stanie rozkladu. Obok bramy lezy ogromny nieociosany kamien. To symbol takze wiecznosci,
wolnosci, ale takze symbol masonskiego, jeszcze nie „ociosanego” Ucznia.
Calosc spina swoisty luk tryumfalny: po bokach stoi dwóch czarnych „aniolów” z ogromnymi skrzydlami klujacymi niebosklon – skrzydla utrzymane w klasycznym ksztalcie skrzydel szatana, po stokroc utrwalonych w malarstwie poprzednich wieków. Ich sylwetki ostro kontrastuja swoja czernia od bieli kamieni.
Uderzajacy jest ten wyraz tryumfu, realizacji dlugiego celu rozpisanego na kilkanascie etapów – „stacji”. „Aniol” po prawej stronie – który w ikonografii zawsze stanowil symbol Boskiej woli, tu jest aniolem ciemnosci. Wskazujacym palcem zaslania usta. Analitycy interpretujac ten palec na ustach siegajacy pionowo az
do nosa – traktuje go jako symbol oddechu, czyli zycia, ale takze odrazy i pogardy(22).
Jest to takze nakaz dochowania w tajemnicy tego wszystkiego, co tutaj, na tej stacji i pozostalych ma pozostac tajne dla profanów „przekazane wtajemniczonym w arkana masonerii, ale niedostepne dla profanów. „Aniol” trzyma w lewej dloni „korone cierniowa” Chrystusa. Spelnila swoja role jako narzedzie tortur. Calosc tej drogi krzyzowej, jej satanistyczne przeslanie, nalezy utrzymac w tajemnicy, jako niedostepne dla profanów.
Z kolei drugi „Aniol Ciemnosci” trzyma w lewej dloni trabe, której dzwiek oznacza wydarzenia o wymiarze historycznym. /Kopalinski, Feuillet/, a moze po prostu wezwanie na Sad Ostateczny – oby tak sie stalo – i oby twórca tego szatanskiego cyklu zostal wtedy sprawiedliwie rozliczony z jego bluznierstw.
Ten palec ulozony pionowo, siegajacy do nosa lecz nie dotykajacy ust, oznacza albo wstret do odczuwanego rozkladu ciala, albo nakaz milczenia na temat tego czternastoetapowego uragowiska z Meki Chrystusa, Jego Matki – aby rozpoznanie tego „przeslania” zachowali dla siebie, nie zdradzali go profanom, bo moze to bardzo zaszkodzic calej ekspozycji, moze nawet doprowadzic do jej demontazu przez „ortodoksyjnych” profanów, chorych na obsesyjne „nadinterpretacje”.. I oby tak sie stalo, na co jednak szanse sa znikome, wrecz zadne, bo czuwaja nad tym wplywowi przedstawiciele Mocy Ciemnosci usadowieni wewnatrz Kosciola katolickiego, w tym przypadku biskup diecezji bielsko-zywieckiej, wtajemniczeni kaplani, Episkopat „polski”.
Poswiecenia tego bluznierczego maratonu dokonal biskup T. Rakoczy w asyscie ks. proboszcza R. Kubasiaka 12 wrzesnia 2009 roku. Data 12 wrzesnia to rocznica zwyciestwa króla Jana Sobieskiego pod Wiedniem, które ostatecznie zamknelo wielowiekowa ekspansje militarna islamu tureckiego na chrzescijanska /
wtedy/ Europe Zachodnia. Obaj duchowni, bp Rakoczy i proboszcz Kubasiak akceptowali te droge krzyzowa
Drogi Krzyzowej, nie starali sie wplywac na zmiane satanistycznej masonskiej symboliki i wymowy calosci, choc otrzymywali gotowe komplety materialów demaskujacych ten zamach na Meke Panska, przekazywane im przez parafian, czlonków Stowarzyszenia Rycerzy Chrystusa Króla. Stacje XII zmontowano w przeddzien poswiecenia
calej „Golgoty Beskidów”. Zapoznajmy sie z waznym dokumentem, który opiniowal „Golgote Beskidów” jeszcze przed powstaniem stacji VIII i XII. To opinia s. Marii Kominek OPs.
Opinia teologiczna na temat stacji Drogi Krzyzowej, zwanej „Golgota Beskidów”
I. Odwolania do podstawowych dokumentów, które powinny byc brane pod uwage przy budowie „Drogi Krzyzowej”
Nabozenstwo Drogi Krzyzowej nalezy do paraliturgii i zaliczane jest do tzw. „poboznosci ludowej”. Tak klasyfikuje go Dyrektorium o Poboznosci Ludowej i Liturgii, ogloszone przez Kongregacje Kultu Bozego i Dyscypliny Sakramentów 17 grudnia 2001 roku. Przytaczam najpierw, co Kongregacja rozumie pod „nabozenstwo”.
„Nabozenstwa” (pieux exercices) sa to publiczne lub prywatne przejawy poboznosci chrzescijanskiej, które nie sa czescia liturgii, lecz zgodne sa z jej duchem, normami i rytmem. W pewien sposób sa one takze inspirowane przez liturgie i powinny wiernych do niej prowadzic. Niektóre z nich maja autorytet Stolicy Apostolskiej, inne biskupów, jeszcze inne naleza do tradycji religijnej Kosciolów lokalnych lub rodzin zakonnych. Zawsze jednak powinny miec odniesienie do Objawienia Bozego i opierac sie na fundamencie eklezjalnym. Chodzi o to, ze jako odnoszace sie do rzeczywistosci laski objawionej przez Boga w Jezusie Chrystusie, powinny zgadzac sie z prawem Kosciola. Wyraza sie to w tym, ze celebrowane sa wedlug zwyczajów i ksiag zatwierdzonych przez wladze koscielna23. Nabozenstwo Drogi Krzyzowej w pelni odpowiada temu okresleniu. Zreszta sama Kongregacja okresla go jako Nabozenstwo Okresu Wielkiego Postu(24).
Ma ono autorytet Stolicy Apostolskiej, która obdarzala i obdarza wiernych odprawiajacych Droge Krzyzowa wieloma odpustami. Nabozenstwo to polega na rozpamietywaniu Meki Panskiej w jej szczególach, zawartych w czternastu stacjach.
Te stacje, to 14 krzyzy, przy których zwyklo sie zamieszczac z pozytkiem tylez obrazów, przedstawiajacych stacje jerozolimskie(25). Oczywiste jest, ze okreslenie „obrazy”, dotyczy równiez innych wytworów sztuki, czyli rzezb i plaskorzezb, które zwyczajowo umieszcza sie przy stacjach Drogi Krzyzowej.
Sobór Watykanski II zaleca, aby sztuka sakralna, dopuszczajac bogactwo form artystycznych, utwierdzala wiare i poboznosc, a takze aby odznaczala sie raczej szlachetna prostota niz przepychem(26).
Na temat obrazów mówi równiez i wspomniane Dyrektorium: Duze znaczenie w poboznosci ludowej maja równiez obrazy pomagajace wiernym w przezywaniu tajemnic wiary chrzescijanskiej. Wedlug nauki Kosciola „czesc
oddawana obrazom jest kierowana do osób, które te obrazy przedstawiaja”(27). Nalezy zachowywac zasady Kosciola odnoszace sie do ikonografii(28), aby obrazy wyrazaly prawdy wiary oraz odznaczaly sie prawdziwym pieknem… Nie mozna dopuszczac obrazów i figur tworzonych z poboznosci prywatnej, a faktycznie przeznaczonych
do kultu publicznego. Do biskupa i kustoszów sanktuariów nalezy troska, aby takze swiete obrazki dla uzytku wiernych, umieszczone w domach lub przez nich noszone nie byly banalne czy nawet bledne teologicznie(29).

Nalezy jeszcze przypomniec, ze Stolica Apostolska okreslila tresc kazdej z 14 stacji, które maja byc poswiecone poboznym rozwazaniom Meki i Smierci Panskiej(30). Powyzej przytoczone cytaty z Dokumentów Stolicy Apostolskiej maja pomóc w rozeznaniu, czy „Golgota Beskidów” spelnia wymogi nalozone przez Stolice Apostolska.
II. Nazwy stacji Drogi Krzyzowej
Z tego, co wyzej powiedziano, wynika, ze Dokumenty Stolicy Apostolskiej nie okreslaja scisle, jak ma brzmiec nazwa kazdej ze stacji. To daje pewna mozliwosc modyfikacji nazw, przy czym taka modyfikacja moze stac sie naduzyciem. W takim przypadku mozemy miec do czynienia z tak dokonana modyfikacja, która sprawia wrazenie, ze jest zgodna z teologia katolicka, jednak sluzy wprowadzaniu innych tresci.
Gwoli prawdy nalezy powiedziec, ze przyjal sie ostatnio bardzo zly zwyczaj pisania w niektórych rozwazaniach skróconych nazw stacji(31), co swiadczy o lekcewazeniu, a jednoczesnie o braku zastanowienia sie nad teologia, przekazywana przez skrócone nazwy.
Ze skróconymi nazwami stacji spotykamy sie i w innych miejscach, nie jest to odosobniony przypadek. Powtarzanie bledu nie robi jednak z niego prawdy. Nazwy skrócone uzyte przy monumentach „Golgoty Beskidów” swiadcza o powaznych bledach teologicznych.
1. W zadnej z nazw stacji nie ma imienia Jezus!
Imieniu Jezus nalezy sie szczególna czesc. Istnieje osobne swieto ku czci Najswietszego Imienia Jezus (obchodzone obecnie 3 stycznia). Kult imienia Jezus ma glebokie uzasadnienie w Pismie Swietym. Przytaczam
tylko kilka tekstów potwierdzajacych ten fakt: J 14, 13-14; Dz 5, 40-41; 9, 15-16; Hbr 1, 4; Rz 10, 13; 2 Kor 5, 20; Ap 7, 1-11. Warto pamietac, ze Apostol Narodów wymienia w swych listach Imie Jezus az 254 razy.
Kult imienia Jezus ma swoja tradycje zakorzeniona w samych poczatkach Kosciola. Ojcowie Kosciola mówia o Nim z wielka czcia. Papieze ustanowili i potwierdzali specjalne swieto z odpustami. Lud wierny pozdrawial sie w Imieniu Jezusa.
Zacytujmy tylko sw. Jana Chryzostoma:
Imie Jezusa Chrystusa, gdy je uwaznie rozwazymy, oznajmia nam cale jego dobrodziejstwo. Nie bez przyczyny bowiem zostalo nam dane. Jest ono skarbcem tysiaca dóbr. Sam Chrystus Pan mówi: z powodu mojego imienia bedziecie w nienawisci u wszystkich (Lk 21, 19).
Opuszczenie Imienia Jezus moze swiadczyc o lekcewazeniu, co moze wiazac sie z brakiem wyczucia teologicznego lub nawet z lekcewazeniem. Jest to powazny blad teologiczny, poniewaz zbawienie dokonalo sie na Drodze Krzyzowej i dokonal go Jezus Chrystus. Napisy na stacjach bez Imienia Jezus, po pewnym czasie moga wprowadzic w swiadomosc wiernych nowe nazwy, które nosza ze soba falszywa teologie.
2. Antropocentryzm nazw skróconych
Nazwy stacji nie moga zawierac tylko imion ludzi, którzy wedlug tradycji lub przekazu biblijnego znalezli sie na Drodze Krzyzowej. Prowadzi to do skierowania uwagi na dana osobe, usuwajac na margines samego Jezusa. Takie stacje to: Stacja I (Sad Pilata):
Na nazwe tej stacji mozna sie ostatecznie zgodzic ze wzgledu na to, ze wierni odmawiajac Credo, wyznaja, ze Chrystus zostal umeczony pod Ponckim Pilatem. Skojarzenie nazwy wiec powinno byc jednoznaczne dla wierzacego.
Stacja V i stacja VI:
Nie da sie pogodzic z teologia nazw, stacji V i VI – skrócone do „Szymon Cyrenejczyk” i „Weronika”. Tak w jednym, jak i w drugim przypadku te nazwy wskazuja na Cyrenejczyka i na Weronike jako na glówne postacie zdarzenia. Swiadczy to o teologii antropocentrycznej, w której dzialanie czlowieka staje sie samo w sobie wartoscia. Jakkolwiek sam z siebie czyn pomocy jest dobry, ma on zupelnie inna wartosc ze wzgledu na osobe, do której jest skierowany. Klasyczne nazewnictwo stacji: Szymon Cyrenejczyk pomaga niesc krzyz Panu Jezusowi
i Sw. Weronika ociera twarz Panu Jezusowi, wskazuja na wartosc czynu ludzkiego ze wzgledu na Boga. Ustawia to czyn ludzki w zupelnie innym porzadku.
Stacja VIII:
Choc monumentu jeszcze nie ma, jest wyznaczona nazwa stacji: „Pocieszenie niewiast”. Podobnie jak poprzednio mamy do czynienia z odwracaniem uwagi od podmiotu i zwrócenie ja na przedmiot. W tej stacji nie jest istotne „pocieszanie” – istotne jest Kto pociesza, istotne sa slowa Chrystusa Pana.
3. Bledy mariologiczne w nazewnictwie
Dotycza one stacji IV i XIII:
Nazwa „Spotkanie z Matka” pomija Kim ta Matka jest. Przyrównuje NMP do kazdej matki. Przymiotnik „Bolesna”, którego zabraklo, jest jednoznaczny i wskazuje na szacunek dla Matki Bozej, a równiez podkresla Jej role w dziele zbawienia. Nie da sie równiez utrzymac nazwe Zdjecie z krzyza zamiast tradycyjnej: Pan Jezus z krzyza zdjety i na rekach Matki Boskiej polozony. Zdjecie z krzyza jest zwyklym koniecznym dzialaniem, odnoszacym sie do kazdego jednego ukrzyzowanego.
Wyjatkowym i pojedynczym w historii przypadkiem jest zdjecie z krzyza Chrystusa i ulozenie go na rekach Jego Matki. Zapomnienie o Maryi swiadczy o lekcewazeniu Jej roli, moze to swiadczyc o pewnej protestantyzacji teologii, uzywajacej skrócone nazwy. Reasumujac – skrócenie nazw do hasel w najlepszym wypadku swiadczy o braku wyczucia teologicznego, jednak wprowadza nurt teologiczny, w którym odwraca sie uwage od Pana Jezusa jako podmiotu zbawczego dzialania. Skrócone nazwy wprowadzaja nurt antropocentryczny z zabarwieniem protestanckim.
III. Symbole, które nie daja sie pogodzic z teologia katolicka
Monumenty „Golgoty Beskidów” maja wkomponowane w tresci artystyczne wiele symboli, które nie maja nic wspólnego z teologia i ikonografia katolicka.
Piramidy: W stacji II postac Jezusa jest na tle dwóch piramid. Piramida nigdy nie byla symbolem, uzywanym w ikonografii katolickiej. Jest za to czytelnym dla wszystkich symbolem masonerii. Piramida pojawia sie i w stacji IX, to wlasnie na scietej piramidzie szatan tryumfuje nad Jezusem.
Kolki na glowie Chrystusa – Chrystus zamiast korony cierniowej ma kolki w ilosci równej 33. Symbol mniej wyrazisty niz symbol piramid, kolki sa masonskim symbolem ucznia. Nie spotyka sie w ikonografii katolickiej.
Fartuszek masonski – szatan w stacji IX ma fartuszek masonski. Na fartuszku zarysowana jest kotwica, która jako czytelny symbol nadziei chrzescijanskiej nie moze pojawic sie na postaci szatana. Jest to bardzo powazny blad teologiczny. Szatan nie moze zniweczyc nadziei.
Skórzaste skrzydla aniolów – we wszystkich stacjach, gdzie pojawiaja sie postacie aniolów, maja one skórzaste skrzydla, takie jakie ikonografia katolicka zawsze uzywala na oznaczenie diabla.
Symbol weza – pojawia sie w stacjach pierwszej, czwartej, siódmej i czternastej. W stacji siódmej pojawia sie dwa razy – raz jako symbol sw. Jana, co jest dopuszczalne w ikonografii katolickiej i drugi raz jako symbol zla. Nalezy pamietac jednak, ze waz jest równiez symbolem rozwiazlosci i osobowego zla, czyli diabla.
Wielokrotne uzycie tego symbolu koncentruje uwage na zlo i w takim sensie jest przeciwne teologii katolickiej, która kladzie wiekszy nacisk na chrzescijanska nadzieje niz na dzialanie zla.


Caravagio: „Zlozenie do grobu”. A nie do brzucha weza, jak w „Golgocie Beskidów”.

Matka Boza depcze weza–kusiciela.

Sowa – symbol poganski, równiez uzywany jako symbol madrosci, zakamuflowany symbol masonski, o znaczeniu antychrzescijanskim.
IV. Tresc stacji – monumentów nie dajaca pogodzic sie z teologia katolicka
W kazdej stacji jest element, który nie daje sie pogodzic z ikonografia i teologia katolicka. Poniewaz jednak sztuka sakralna w ostatnich latach stala sie dziedzina, wydaje sie pozostawiona artystom do dowolnego traktowania, zatrzymuje sie tylko na ewidentnie razacych elementach niezgodnych lub wrecz uragajacych teologii katolickiej.
Stacja I
Wybranie momentu umycia rak przez Pilata samo w sobie jest zgodne z teologia Drogi Krzyzowej i z tradycja tego nabozenstwa. Jednak w interpretacji tego monumentu jest blad teologiczny. Wyjasnijmy: Prokurator Judei umyl rece publicznie, chcac pokazac Zydom, ze nie bierze odpowiedzialnosci za wyrok. Sam byl poganinem, ale zastosowal gest czytelny dla wyznawców judaizmu, dla których obmywanie rak oznaczalo czystosc serca. Tlum zas przyjal to z aplauzem i okrzykiem: Krew Jego na nas i na dzieci nasze. (Mt. 27, 25).
Monument ukazuje Pilata z misa oparta na wezu, za Pilatem widac tlum. Wsród postaci, znajdujacych sie w tlumie jest kobieta. Nie jest jednoznacznie jasne, kim jest ta kobieta. Jesli artysta chce zasugerowac, ze jest to zona Pilata, nie byloby to zgodne z przekazem ewangelicznym, w mysl którego nie byla ona obecna na miejscu sadu. Czytamy bowiem w Ewangelii: A gdy on odbywal przewód sadowy, zona jego przyslala mu ostrzezenie: Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we snie wiele nacierpialem sie z Jego powodu. (Mt 27, 19)
Jesliby z kolei chcial naprowadzic wiernego na mysl, ze obecna tam jest Maryja – nalezy to odczytac jako obelge w stosunku do Niej, bowiem chwila umycia rak przez Pilata jest tez momentem, gdy lud przyjmuje wyrok nad Jezusem. Uwolnij Barabasza… Krew Jego na nas i na dzieci nasze. Czy Matka Boza mogla uczestniczyc w tym?
Stacja II
Nie ma zadnego wyjasnienia dla postawienia krzyza Chrystusa Pana miedzy dwoma piramidami. Historycznie nie daje sie tego utrzymac, oprócz tego jest to sprzeczne z symbolika katolicka, która nie zna symbolu piramid. Piramida kojarzy sie zawsze z symbolika masonska, jest niedopuszczalna w wyobrazeniu
stacji Drogi Krzyzowej. Jezus na monumencie nie jest obarczony krzyzem, jest to blad teologiczny – krzyz Jezusa jest ciezki (nie tylko jako ciezar rzeczywisty), poniewaz obarcza On siebie wszystkimi grzechami swiata.
Stacja III
Umieszczone na niej drzewo (wierzba z zarysem pustego martwego ciala) jest znane w sztuce chrzescijanskiej jako symbol samobójców. Teologicznie nie da sie utrzymac tezy, ze Jezus dokonuje aktu samobójczego. Jego ofiara jest – owszem – dobrowolna, lecz jest to ofiara zlozona Ojcu na odkupienie swiata i tym samym jest zupelnie czyms innym niz desperacki akt samobójcy.
Stacja IV
Scena odbywa sie miedzy dwoma skrzydlami: Prawe skrzydlo: dwa obrazy – plaskorzezby nawiazujace do dogmatów Maryjnych:
Czesc górna – obrazuje Wniebowziecie i nosi charakter kolejnego bledu teologicznego – aniol podtrzymuje Maryje. Aniol moze adorowac Maryje w czasie Wniebowziecia, akt jednak dokonuje Bóg w Trójcy Przenajswietszej, jak najczesciej ukazuje to ikonografia katolicka, ewentualnie sam tylko Chrystus Pan, co jest równiez zgodne z teologia. Aniol jednak nie moze byc czynnikiem sprawczym Wniebowziecia, poniewaz Maryja jest Królowa Aniolów. Umieszczono tu date 1950 – rok ogloszenia dogmatu o Wniebowzieciu NMP.
Dolna partia – Matka Boza w koronie, stojaca na kuli ziemskiej, oplecionej przez weza. Nad glowa ma aureole z 12 gwiazd (oczywiscie piecioramiennych). Pod spodem data – A. D. 1854, rok ogloszenia dogmatu o Niepokalanym Poczeciu. Blad teologiczny – Matka Boza nie ma pod stopami weza [zob. tradycyjna ilustracja – H.P.], choc jest on przedstawiony jako oplatajacy kule ziemska.
Lewe skrzydlo: Na dole lewego skrzydla jest scena Bozego Narodzenia z data B r. Scena ta jest w miare poprawnie teologicznie ukazana.
Górna polac lewego skrzydla drzwi ukazuje scene Zwiastowania w sposób calkowicie niezgodny z teologia katolicka. Aniol z wojowniczo podniesionymi do góry skrzydlami zwiastuje (lub grozi) Pannie Maryi. Jego wyglad i postawa sa niezgodne ze wszystkimi przedstawieniami Zwiastowania, które znamy od setek lat. Aniol Gabriel zwiastujacy Maryi, ukazany czy to w postaci stojacej czy kleczacej przed Nia, zawsze jest pelen szacunku, tu zas jest raczej bardziej obwiniajacy, na co sie zdaje wskazywac jego gest. Sama Najswietsza Panna Maryja rozlewa
wode z dzbana. Jest to czytelna wskazówka o popelnieniu bledu nie do naprawienia.


Grafika artysty – malarza Piotra Bednarskiego

Grafika artysty – malarza Piotra Bednarskiego

Czy to Pelna Laski, Niepokalana Matka Boga mialaby popelnic blad? Pod spodem data – A. D. 955. Umieszczenie tej daty jest bardzo niepokojace. Nie ma ona zadnego znaczenia w historii dogmatów Maryjnych. Pozostale trzy daty nawiazuja bezposrednio do dogmatów maryjnych:
W kolejnosci chronologicznej:
I. O Bozym Macierzynstwie Maryi zostal ogloszony na Synodzie w Efezie w 431 r.
II. O Maryi zawsze Dziewicy na Synodzie Lateranskim w Rzymie w 649 r.
Oglosil go Papiez Marcin I. Ona poczela bez nasienia, przez Ducha Swietego…i bez naruszenia porodzila Go…i po Jego urodzeniu zachowala swe nienaruszone dziewictwo.
III. O Niepokalanym Poczeciu Maryi w 1854 r. Oglosil go Papiez Pius IX.
IV. O Wniebowzieciu Najswietszej Maryi Panny w 1950 r. Oglosil go Papiez
Pius XII. Brakujaca date 649 zastapiono data 955.
Jedyne wydarzenie z historii Kosciola, które wiaze sie z ta data, to rok objecia tronu papieskiego przez zaledwie 18-letniego Jana XII. Byl to najgorszy chyba papiez w dziejach papiestwa. Zapisal sie w historii jako cudzoloznik. Zmarl mlodo, mial zaledwie 27 lat. Byl papiezem tzw. okresu pornokracji.
Umieszczenie tej daty w polaczeniu z wywróconym dzbanem, ma na celu zrównac NMP z grzesznicami, które „rozlewaja wode”. Pod pozorem podawania waznych dat, zamiast daty ogloszenia dogmatu o Dziewictwie NMP, wpleciono date wyboru Jana XII.
W tym miejscu nie mozna mówic o zwyklym bledzie teologicznym lub dowolnej wizji artysty. Mamy do czynienia z zaplanowanym uraganiem Matce Bozej, czyli ze swiadomym antykatolickim dzialaniem.
Maryja jest kluczem, jest probierzem katolicyzmu. Kto uraga Matce Bozej, uraga Chrystusowi Panu. Tak naucza Swieta Matka nasza – Kosciól.
Stacja V
Zastapienie postaci Szymona Cyrenejczyka postacia papieza Jana Pawla II [to raczej twarz Pawla VI! – H.P.]zawiera w sobie kilka bledów teologicznych. Nie da sie obronic takiej zamiany odwolujac sie do poboznych rozwazan, w których wzywa sie kazdego z wiernych do pomocy Chrystusowi w dzwiganiu krzyza. Jesli
taki byl zamiar artysty, mozna tylko ubolewac nad tym, ze nie ma rozeznania w eklezjologii i nie wie, jak bardzo rózni sie papiez od innych ludzi(32). Na czym polega sprzecznosc teologiczna:
Zastapienie postaci Szymona postacia papieza jest wskazaniem na konkretnego czlowieka, na papieza, na dodatek na konkretnego papieza. Ale kazdy papiez jest Zastepca Chrystusa, a nie Jego pomocnikiem. Zadaniem i funkcja papieza jest prowadzenie Kosciola i „wypasanie owiec”.
Choc wladza papieska nie jest wolna od cierpien, jednak jest to wladza, w której krzyz jest pomoca – co wyraza uzywanie pastoralu papieskiego zakonczonego krzyzem.
Postawienie papieza Jana Pawla II na miejscu Cyrenejczyka nie jest nobilitacja dla Jego osoby. Mozna tu mówic nawet o pewnej deprecjacji wladzy papieskiej, poniewaz pojawia sie sugestia przymuszenia papieza do dzwigania krzyza, podobnie jak przymuszono Cyrenejczyka.
Stacja VI
Blad teologiczny polega na sposobie przedstawienia postaci Chrystusa klekajacego przed Weronika. Jest to niedopuszczalne, poniewaz to wlasnie Chrystus czyni cud, zostawiajac odbicie swojej twarzy na chuscie. Odwrócono tu role postaci, wyglada to tak, jakby Weronika czynila cud i pokazywala Chrystusowi chuste, przed która On kleka. Mozna w tym miejscu zastanowic sie, czy w tej stacji nie zawarto zanegowania boskosci Chrystusa. O tym swiadczyla by postac sowy, która góruje nad cala stacja i sugeruje, ze istnieje taka madrosc, która jest ponad Chrystusem Panem. Ostatecznie mamy do czynienia z niedopuszczalnym bledem teologicznym.
Stacja VII
Umieszczenie 13 macew pod upadajacym Jezusem, niezaleznie od symboli zawartych na kazdej z nich, jest teologicznie niespójne. Jesli macewy te maja oznaczac powód upadku Chrystusa, jest to uraganie Apostolom, jesli zas maja byc ukazaniem, ze kto jest z Chrystusem – musi upasc – przeczy to calej teologii chrzescijanskiej, która widzi zwyciestwo tylko pod warunkiem bycia z Jezusem. Trzynasta macewa, która ma symbolizowac ucznia Chrystusa w takim rozumieniu, przeczy nadziei chrzescijanskiej. Jej wymowa jest niejasna.
Stacja VIII – na razie nie zamontowana
Stacja IX – Trzeci upadek pokazany jest jako kleska Chrystusa pod noga szatana. Ze wzgledu na niewatpliwy artyzm wykonania tej stacji mozna ja odebrac jako apoteoze szatana. Byc moze artysta bedzie sie bronil wskazujac na slowa Chrystusa Pana o panowaniu ciemnosci (por. Lk 22, 53). W tym przypadku mamy do czynienia z nieprawidlowosciami teologicznymi, upadek nie jest zwyciestwem szatana nad Jezusem, jest momentem cierpienia.
Postac szatana, choc wykonana bardzo sugestywnie, jest teologicznie bledna. Ikonografia katolicka (i szerzej – chrzescijanska) ukazuje szatana jako upadlego aniola. Tu jednak jest on pokazany jako apoteoza smierci w masonskim fartuszku.
Wspomnialam o tym poprzednio – takie konkretne wskazanie na masonerie jako na sprawce smierci Chrystusa jest historycznie nie do utrzymania a teologicznie nie ma uzasadnienia, bowiem Chrystus umarl za grzechy kazdego czlowieka, a nie tylko za grzechy masonów.
Postac wilczka, wyjacego obok upadajacego Jezusa, jest jednoznacznym symbolem masonskim, co zdaje sie potwierdzac, ze artysta chce ukazac jakas szczególna role masonerii w cierpieniach Chrystusa na Drodze Krzyzowej. Co, jak bylo wspomniane, nie da sie utrzymac ani historycznie, ani teologicznie.
Stacja X:
Zastanawia ukazanie postaci odzierajacych Chrystusa z szat jako cienie lub negatywy, czy jako nieistniejace osoby. Taki obraz nie jest spotykany w ikonografii katolickiej. Sugeruje on pewna iluzorycznosc zla, co jest oczywiscie niezgodne z teologia katolicka, przypomina bowiem wiare w duchowa realnosc wszelkiego istnienia oraz iluzorycznosc zla, która gloszona jest przez sekte Christian Science.
Stacja XI:
W tej stacji, w przeciwienstwie do poprzedniej, gdzie ludzie sa iluzoryczni, smierc ukazana jest osobowo. Przykrywa ona swoim plaszczem Jezusa, a plaszcz uklada sie w litere V, jednoznacznie u nas kojarzona ze zwyciestwem. Ze wzgledów teologicznych nie mozna ukazywac smierci jako zwyciezce, co moze sugerowac
litera V. Artysta ma prawo ukazac groze smierci, ale nie jako osobowe dzialanie i nie jako ostateczne zwyciestwo, bowiem Chrystus jest Zwyciezca smierci. Kolejny blad teologiczny polega na ukazaniu przyczyny sprowadzenia smierci.
Mozna sie zgodzic z wizja artysty, który umieszczajac krzyz Chrystusa na Tablicach Mojzeszowych chce powiedziec, ze grzechy ludzkie sprowadzaja smierc na Jezusa. Gdyby po jednej stronie umieszczono trzy gwozdzie z odpowiednimi grzechami przeciwko Bogu, a po drugiej – siedem – z grzechami przeciwko ludziom, odpowiednio do Dekalogu, byloby to zgodne z teologia. Jednak umieszczono po jednej stronie szesc, a po drugiej jedenascie grzechów, co nie znajduje odpowiednika w teologii. Albowiem nawet jesli artysta chcial zwrócic uwage na grzechy glówne, powinien wiedziec, ze jest ich siedem i umiescic je razem.
Zreszta tresc napisów na gwozdziach nie odpowiada zadnemu „katalogowi” grzechów.
Stacja XII – nie zmontowana
Stacja XIII
W tej stacji blad teologiczny staje sie uraganiem Chrystusowi Panu i Matce Bozej.
Aniol o skrzydlach skórzastych koronuje Matke Boza korona cierniowa. Obraz jest nieczytelny dla wiernego. Byc moze to nie jest aniol, a szatan, który tryumfuje nad Maryja i Jej Synem.
W tej stacji mamy wyrazne zaprzeczenie dwóch podstawowych prawd katolickich: Najpierw Maryja jako Królowa nieba i ziemi nie moze byc koronowana korona cierniowa. Nie moze koronowac Jej zaden aniol, bo Ona jest jego Królowa. Tak samo zaden aniol nie moze nad Nia górowac. Maryje koronuje Jej Syn, a zasadniczo cala Trójca Przenajswietsza.
I druga prawda, która zostala zaprzeczona, prawda o Bóstwie Chrystusa. Bowiem aniol nie jest posrednikiem miedzy Chrystusem i Bogiem. Chrystus sam jest Bogiem i jednoczesnie jedynym Posrednikiem.
Blad teologiczny tej stacji jest bardzo niebezpieczny dla dusz wiernych, którzy ewentualnie beda sie modlic przy tej stacji. W sposób prosty i niezauwazalny moga oni przyswoic sobie teologie, w której Maryja jest ponizej aniolów i zgodzic sie na to, ze funkcja aniola jest posrednictwo pomiedzy Bogiem a Jego Synem lub Matka. Marginalizuje to prawde o jedynym posrednictwie Chrystusa i juz wspomniana nauke o Maryi, jako Królowej nieba i ziemi.
Stacja XIV
Blad teologiczny odnosnie roli aniolów, który wystepuje w stacji XIII powtarza sie i w tej stacji. Aniolowie, strzegacy grobu Chrystusa sa nieuprawniona wizja artysty. Aniol jest poslancem Bozym, pomocnikiem w Jego dzielach, jak poucza nas Pismo Swiete, role poslanców spelniaja dwaj aniolowie w poranku niedzielnym, po zmartwychwstaniu. Oni jednak nie trzymaja strazy nad grobem. Straz powierzono zolnierzom, ludziom z krwi i kosci, poniewaz ich swiadectwo jest potrzebne dla uwiarygodnienia w oczach ludzkich faktu zamkniecia, zapieczetowania grobu i jego cudownego otwarcia. Gdyby zamiast postaci aniolów artysta umiescil postacie strazników, bylby w zgodzie z przekazem ewangelicznym i z teologia. Zaopatrzenie jednego z aniolów w trabe dodatkowo wprowadza w blad. Wedlug tego, co mówi sw. Pawel, traba ma zabrzmiec w chwili powtórnego przyjscia Chrystusa. Jesli taki byl zamiar artysty – popelnil on blad, polegajacy na pomieszaniu dwóch rzeczywistosci – grobu i paruzji.
Wnioski koncowe:
Sobór Watykanski Drugi zalecil dopilnowanie, by nie dopuszczono do miejsc kultu takich dziel sztuki, które obrazaja uczucia religijne, nie licuja z wiara, obyczajami i chrzescijanska poboznoscia, lub maja niski a nawet przecietny poziom artystyczny lub sa nasladownictwem. W mysl zalecen Soboru naczelna funkcja sztuki sakralnej jest symboliczne odnoszenie sie do Boga, polaczone ze zblizaniem do Niego wiernych oraz oddzialywanie wychowawcze i dydaktyczne. Przyjmuje sie, ze cala odnowa liturgii, a zatem i podporzadkowanej jej sztuki sakralnej polega na odpowiednim uksztaltowaniu symboli. Wymaga to wielkiej czujnosci, by nie wkradly sie pomiedzy nimi symbole obce teologii katolickiej.
Stacje „Golgoty Beskidów” obarczone sa wieloma bledami teologicznymi. Tym samym stanowia bezposrednie zagrozenie dla wiernych, którzy mieliby modlic sie przy nich. Zagrozenie to jest tym wieksze, im bardziej ta Droga Krzyzowa bedzie propagowana i uczeszczana. Falszywa teologia prowadzi na manowce i zagraza zbawieniu dusz. Droga Krzyzowa, na której stacja spotkania z Matka jest powodem do ublizania samej Królowej Niebios, nie moze byc katolicka.
Twórca obrazów lub rzezb sakralnych musi sie liczyc z teologie katolicka. Jego wizja musi byc jednoznacznie czytelna dla kazdego wiernego, nie mozna dopuscic do tego, by ktokolwiek mógl dopatrzec sie tresci niezgodnych z doktryna. Nie mozna dopuscic do tego, by symbolika poganska lub masonska miala miejsce w sztuce chrzescijanskiej. Nie mozna dopuscic równiez do tego, by w tej sztuce miala miejsce apoteoza zla i szatana. To ostatnie powoduje calkowita sprzecznosc z teologia katolicka.
Majac na uwadze zacytowane ponizej normy z Konstytucji Liturgii Soboru Watykanskiego Drugiego, wydaje sie bezsprzecznie, ze monumenty Golgoty Beskidzkiej powinny byc zdjete, nie moga one bowiem sluzyc z pozytkiem dla wiernych i nie odpowiadaja wymogom, postawionym przez Ojców Soborowych sztuce sakralnej, poniewaz:
– Omawiane rzezby nie zwracaja duszy ku Bogu (KL 122) i nie sluza do wyrazania nieskonczonego piekna Bozego. Obrazaja zmysl religijny (KL 124) przez uzycie wielu symboli obcych sztuce chrzescijanskiej i przez nadmierne podkreslenie zla, dochodzacego az do apoteozy diabla.
– Budza zdziwienie ludu chrzescijanskiego i prowadza do niewlasciwej poboznosci (KL 125). Dzielo to nie moze sluzyc do kultu katolickiego, poniewaz zawarte sa w nim tresci nie tylko niekatolickie, ale i zdecydowanie wrogie katolicyzmowi, ublizajace Matce Bozej i Chrystusowi Panu. (por. KL 127).
10 sierpnia 2009
Maria K. Kominek OPs
Magister teologii z lic. kanonicznym z teologii pastoralnej

Wybrane normy konstytucji o liturgii:
KL 122. Do najszlachetniejszych dziel ducha ludzkiego slusznie zalicza sie sztuki piekne, zwlaszcza sztuke religijna i jej szczyt, mianowicie sztuke koscielna. Z natury swej daza one do wyrazenia w jakis sposób w dzielach ludzkich nieskonczonego piekna Bozego. Sa one tym bardziej poswiecone Bogu i pomnazaniu Jego czci i chwaly, im wylaczniej zmierzaja tylko do tego, aby swoimi dzielami dusze ludzkie poboznie zwracac ku Bogu.
KL 124. …Biskupi niechaj czuwaja, aby stanowczo nie dopuszczac do kosciolów i innych miejsc swietych dziel artysty, które nie licuja z wiara i dobrymi obyczajami oraz poboznoscia chrzescijanska lub obrazaja prawdziwy zmysl religijny czy to z powodu nieodpowiedniej formy, czy tez z powodu niskiego poziomu, przecietnosci lub nasladownictwa.
KL 125. Nalezy stanowczo zachowac zwyczaj umieszczania w kosciolach wizerunków Swietych dla oddawania im czci przez wiernych, w ilosci wszakze umiarkowanej i we wlasciwym porzadku, aby nie budzily zdziwienia ludu chrzescijanskiego i nie holdowaly mniej wlasciwej poboznosci.
KL 127. Wszyscy zas artysci, którzy kierujac sie swoim natchnieniem twórczym, chca sluzyc chwale Bozej w Kosciele swietym, niech zawsze pamietaja, ze chodzi tu o pewien rodzaj sakralnego nasladowania Boga Stworzyciela i o dzielo przeznaczone do kultu katolickiego, dla zbudowania, poboznosci i pouczenia wiernych.
* * *
W „P.S.” do publikacji: „Znak, któremu sprzeciwiac sie beda”, s. Maria K. Kominek OPs napisala:
Dowiaduje sie, ze w Radziechowach zbierane sa podpisy przeciwko mojemu artykulowi o Golgocie Beskidów. Podobno zebrano juz ponad 2400 podpisów. Bardzo mi to pochlebia – az tyle ludzi przeczytalo mój artykul. I bardzo mnie to zasmuca – az tylu nie zauwazylo, ze w ich parafii powstaja monumenty, tresc których ubliza Matce Najswietszej. Mam nadzieje, ze az tylu przeczyta i ten artykul i az tylu stanie w obronie Maryi.
We wczesniejszej publikacji /08.04.2009/ Maria K. Kominek OPs stwierdzila:
Zreszta mozna mniemac, ze twórca nie chcial jej nadac charakteru katolickiego, nie uwzglednil bowiem w zadnej stacji
miejsca na krzyz. Takiej drogi krzyzowej nie mozna erygowac. Sprawe erygowania Drogi Krzyzowej obecnie reguluje motu proprio Pastorale Munus Pawla VI. A sprawe odpustów naleznych za odprawienie tego nabozenstwa reguluje Konstytucja Apostolska ojca swietego Pawla VI Indulgentiarum doctrina z dnia 1 stycznia 1967. Przypomnijmy w skrócie: Do warunków waznej erekcji potrzeba, aby Droga Krzyzowa obejmowala 14 stacji (krzyzyków). Do uzyskania odpustów konieczne jest, by byly krzyzyki – odpust przywiazany jest do krzyzyków, a nie do rzezb lub obrazów. Krzyzyki zas, pod sankcja niewaznosci Drogi Krzyzowej, musza byc drewniane. Moga byc pomalowane lub pozlocone, lecz tak, by nie czynily wrazenia, ze sa z metalu.
W stacjach Golgoty Beskidów mamy do czynienia z zaniechaniem zalecen Kosciola. Malo tego, jak bez trudu mozna sie przekonac, mamy do czynienia z czyms dla nas nie do konca zrozumialym, z czyms co wyrazone jest jezykiem masonów.
Zacytujmy na koniec slowa znanego wolnomularza Karola Seriniego:
Wartosc symbolu dla wolnomularstwa polega na tym, ze ono musi byc przez braci nie tylko rozumowo poznane, lecz doznane, przezyte. Bez tego bedzie masoneria pusta lub niemadra igraszka, powstala na gruncie czczej formalistyki lub sucha, bezduszna teoria.
Gdyby symbole stracily swa wartosc zyciowa, winny byc usuniete:
na razie jednak wolnomularstwo calego swiata wypowiada przez nie swa istote i swe cele(33). Jesli tak, jesli wiemy, ze wykorzystano nasza dobra wole i naiwnosc, by jezykiem symboli przekazac cos, co katolickie nie jest, nie powinnismy sie zgadzac na to, by w sposób nawet bezwiedny, wierni oddawali czesc Baalowi. Prowadziloby to do choc niezawinionego, ale prawdziwego balwochwalstwa. Byloby to z wielka szkoda dla dusz.
Niech wiec osoby odpowiedzialne za Golgote Beskidów zatroszcza sie o usuniecie razacych symboli masonskich i o calkowita zmiane najbardziej razacych stacji – IV i XIII. Nie mozna oddawac czesc Bogu uragajac Jego Matce!
Maria K. Kominek OPs
8.04.2009
Spilowal date 955, wstawil krzyzyki
Jesien 2009 przyniosla w wojnie Dzwigaja i abp Rakoczego z tradycja Drogi Krzyzowej troche zmian. Protesty przeciwko satanizacji Drogi Krzyzowej na przykladzie „Golgoty Beskidów”, rozlewajace sie szeroko poprzez popularyzacje plyt DVD i „bombardowanie” hierarchii koscielnej sprawily, ze prof. Dzwigaj i jego druzyna na linii kuria – parafia, poczuli sie zmuszeni do usuniecia daty objecia funkcji papieza przez rozpustnika „Jana XII. Przyspawano w to miejsce date ogloszenia dogmatu o Nieustannym Dziewictwie Maryi – rok 649. W tym czasie zostaly tez ustawione brakujace stacje ósma i dwunasta. Próba „chrystianizacji” satanistycznej „Golgoty Beskidów” bylo zamontowanie w kazdej z czternastu stacji krzyzyków. Pod pozorem, ze nie mogly one juz znalezc sie w korpusach stacji jako trwale elementy, wmontowano je przewaznie w posadzkach stacji lub u ich podnózy. Rzuca sie w oczy wymuszony, spózniony charakter tych innowacji.
Dodatkowo ich usytuowanie w plaszczyznie posadzek stwarza niebezpieczenstwo profanacji krzyzyków przez stopy zwiedzajacych przy podchodzeniu do stacji. Obecnosc krzyzyków w stacjach Drogi Krzyzowej zostala ustalona przez Pawla VI. W decyzji tej okresla sie wylacznie drzewo jako material na takie krzyzyki. Tu jednak nie sa z drzewa, to rodzaj jakiegos plastiku. Sa one udziwnione zdobiaca je ornamentyka. Krzyzyki sa bardzo male, razaco nieproporcjonalne do wielkosci monumentów, z czego musial zdawac sobie sprawe twórca „Golgoty Beskidów” i jego protektorzy, a jednak zdecydowali sie na wymiary, które podpowiadaja, ze to jakas kosmetyka, cepelia. Broniac sie przed takimi zarzutami, Cz. Dzwigaj prawil, ze na Jasnej Górze nie ma drewnianych krzyzy na stacjach Drogi Krzyzowej. W kolejnym swoim opracowaniu, analizie wyczynów Dzwigaja na górze Matyska,
s. Maria Kominek OPs pisala:
/.../ w tej sprawie powinien on zapytac sie oo. paulinów, czy krzyze umieszczone na kazdej stacji sa z drewna. Sa one piekne, prawdziwe krzyze, bez zadnych udziwnien. I przy okazji moze on sprawdzic, kiedy stacje byl poswiecone /Droga na Walach Jasnogórskich byla budowana w latach 1912-1913/. O ile udalo mi sie sprawdzic, przy poswieceniu Drogi Krzyzowej na walach odprawiono nabozenstwa Drogi Krzyzowej i kazda ze stacji poswiecono osobno. W sposób podobny do dzis poswieca sie Drogi Krzyzowe „w plenerze”.
Dalej, s. M. Kominek dodaje, ze nalezaloby sprawdzic, jakie byly zalecenia Kosciola w tym wzgledzie wtedy, kiedy poswiecano Droge Jasnogórska:
Krzyze te, jak wspomnialam, sa bardzo dziwne. Zarzadzenia Pawla VI mówia o zwyklych drewnianych krzyzach. Tu mamy do czynienia z udziwnionymi, zawierajacymi malo czytelna symbolike.
W centrum krzyzy znajduje sie symboliczny wizerunek feniksa. Ten mityczny ptak ma bardzo rozbudowana symbolike. W najwiekszym skrócie mozna powiedziec, ze jest poswiecony sloncu, dzis uzywany jest jako talizman. Symbolizm feniksa, ma charakter ambiwalentny: jest ptakiem lunarnym poprzez skojarzenie z ksiezycem w nowiu, ale i solarnym jako ognisty ptak. W Egipcie uwazano, ze piesn feniksa jest magiczna: dodaje odwagi ludziom „o czystym sercu”, a napawa strachem serca nieczystych. Feniks byl atrybutem Ozyrysa. Oriona, a takze Dionizosa
uratowanego jako plód przez ojca, Zeusa, z lona Semele, która splonela od pioruna objawionego na jej zadanie, w boskim majestacie, kochanka. Chrzescijanstwo zaadaptowalo motyw feniksa jako symbol zmartwychwstania(34). W ostatnich latach pojawil sie w nieslawnej literaturze– mianowicie wystepuje w serii ksiazek o Harrym Potterze, m.in. jeden z tomów nosi tytul „Zakon Feniksa”, a opis feniksa znajduje sie w podreczniku hogwarckim, z którego uczyl sie Harry Potter pt. „Fantastyczne zwierzeta i jak je znalezc”.
Cz. Dzwigaj i jego sponsorzy dobrze wiedzieli, ze zwiedzajacy lub modlacy sie przy „Golgocie Beskidów” nie beda sie tam pojawiac z tomami encyklopedii, mitologii, zwlaszcza wydawnictw masonskich, aby dociekac „drugiego” czy „trzeciego dna” w masonskiej symbolice stacji, bo kazdy z tych elementów, jak wykazalismy w analizie tych stacji wymaga odsylaczy, zródel, omówien, porównan – jednym slowem duzej wiedzy, aby demaskowac ten podstepny spisek i masonskie swietokradztwa.
Wrecz szyderczo brzmia slowa Dzwigaja w wywiadzie udzielonym Urbanowemu /Urbachowemu/ „NIE” 22 XI 2009,gdzie zapewnial czytelników tego szmatlawca, ze jego rzezbiarstwo cechuje „klarownosc wyrazu”, „wielowatkowosc”, „poslannictwo idei”. Wypada zgodzic sie tylko z prawdziwoscia dwóch ostatnich cech, ale w negatywnym ich znaczeniu. Co do owej „wielowatkowosci”, to jest ona rzeczywiscie wielowatkowa, piekielnie wielowatkowa, ale podporzadkowana masonskim, satanistycznym, okultystycznym przeslaniom sluzacym rzucaniu
obelg przeciwko Bogu, Chrystusowi, NMP. „Poslannictwo idei” jest takze piekielnie konsekwentne i równie piekielnie podporzadkowane projekcji symboliki masonskiej: uklada sie w osobliwy wyklad zasad, tajnych znaków i symboli masonerii, zwlaszcza tej satanistycznej, czytelnych tylko dla wtajemniczonych.
Zwiedzajacy jego stacje beda sie dzielic na profanów i tych, którzy tkwia wewnatrz masonerii, albo z nia sie zmagajac, z trudem rozpoznaja jej symbolike.
Mason – satanista Cz. Dzwigaj zrobil oszalamiajaca kariere jako rzezbiarz.
W uznaniu jego zaslug zostal on w listopadzie 2009 roku uroczyscie odznaczony przez Prymasa J. Glempa, budujacego masonska Swiatynie Dziekczynienia, prestizowym medalem „Zasluzony dla Narodu i Kosciola”. Jest autorem 50 pomników Jana Pawla II, co swiadczy, ze sam Jan Pawel II, jego hierarchia watykanska i episkopaty
wielu krajów docenialy jego kunszt. Jest autorem pomników Jana Pawla II m.in. w Rzymie, Argentynie, Chile, Wilnie, Lourdes, Fatimie, na Krzeptówkach, /pomnika Jana Pawla II i kardynala Dziwisza/, pomnika ks. Piotra Skargi w Krakowie. Slowem – monopolista. Mozna zaryzykowac twierdzenie, ze wszystkie pomniki Jana Pawla nie przyniosly mu, razem wziete, takiej slawy, niestety negatywnej, przynajmniej w Polsce, jak „Golgota Beskidów”, a szum wokól tej drogi krzyzowej bedzie wciaz narastal. Cz. Dzwigaj zostal Królem tzw. „Bractwa Kurkowego”,
bractwa tylez elitarnego, co utajnionego masonstwa, przygarnietego pod skrzydla Kosciola. Poswiecenia „Golgoty Beskidów” dokonal biskup T. Rakoczy 12 wrzesnia 2009 roku, zgodnie z wczesniejszymi zapowiedziami. Brakujace stacje VIII i XII montowano jeszcze wieczorem poprzedzajacym dzien poswiecenia. Byli przedstawiciele
Kosciola, parafii. Twórca stacji prof. Czeslaw Dzwigaj siedzial na poczesnym miejscu. Listy gratulacyjne z tej okazji nadeslali prezydent Rzeczypospolitej Lech Kaczynski i Marszalek Sejmu. Dziwnym trafem, obaj uznali to za wydarzenie rangi narodowej. Cos w tym jest! Solidarnosc wtajemniczonych?
Stacje VIII i XII musialy byc juz wczesniej odlane, bo wiernie kontynuuja masonski festiwal prof. Dzwigaja. Styl, okultystyczne przeslania sa tam tak geste, ze kazda z nich mozna studiowac godzinami, niestety, z uprzednim przygotowaniem merytorycznym.
Stacja VIII
Chrystus przechodzi przez brame z krzyzem na ramieniu. A propos bram – pewna mieszkanka Radziechowów, dodatkowo przejrzala podrecznik kabaly i nadeslala mi swoje odkrycia co do wczesniej juz przeze mnie opisanych „bram” w innych stacjach. Siegnela do jednego z najwazniejszych kodyfikatorów i interpretatorów Kabaly – Ariego. Jego dzielo nosi tytul „Osiem bram” Osiem? Policzyla bramy w „Golgocie Beskidów”. Zgadza sie! – razem z bramami stacji VIII i XII, jest tam osiem bram! Dwie piramidy i podstawa krzyza w srodku, takze sa brama.
A wiec osiem. Jedna z bram w ksiazce Ariego nosi nazwe bramy „Intencji”. Odpowiada ona „bramie” w stacji I. Bramami „Reinkarnacji” jest prawdopodobnie brama stacji XIV i brama XII.
Moja informatorka pisala w liscie:
Mialam nadzieje, ze uda mi sie takze pod katem kabaly opracowac te Droge. Niestety, pisma te obwarowane sa wirusem komputerowym. Moze i dobrze, bo juz i tak dosc tych obrzydliwosci,ale autorzy – znani i ukryci tej „drogi”, z pewnoscia wlaczyli te kabale osmiu bram.
Czytelniczka tak rozpoznaje przeslanie stacji XII: Apokaliptyczny zakapturzony osobnik siedzi u wrót drzwi
gnozy,(pilnujac/, która zniweczy, zniszczy, wywróci cale dzielo odkupienia Pana Jezusa. Proporzec po obu stronach tabliczki INRI, ma na koncach paszcze krokodyla /lub wezy – H.P./. Krzyz jest unieruchomiony, wrecz wmontowany w brame swiatyni gnozy. Matka Boza stoi po stronie potepionych i bez aureoli, za to ma ja sw. Jan, który bardzo dziwnie wystawia reke, jakby to byl wrecz penis i tez zaznacza bardzo wyraznie tym elementem rozpoczecie litery G – Gnoza.
Stacja XII jest posadzona na plaszczyznie kwadratu swiatyni/ masonskiej/ Brama sklada sie z dwóch starozytnych kolumn – dwóch kolumn: Boaz i Jakim. Sa to dwie glówne kolumny swiatyni jerozolimskiej, a ornamentyka zwienczajaca kolumny i resztki „muru” spinajacego te dwie i pozostale kolumny, nie pozostawiaja tu zadnych zludzen, ze jest to swiatynia jerozolimska, jej resztki.
Przechodzac przez brame obramowana tymi dwiema kolumnami, Chrystus spostrzega grupe niewiast. Dziwnych niewiast. Jest to spotkanie wyraznie przypadkowe: jednak z nich niesie naczynie na glowie, zapewne wypelnione woda lub pozywieniem. Twarze niewiast sa bardzo realistyczne. Sa one zdziwione, zaskoczone.
Nie placza, zreszta daleko im do placzu, bo na ich ustach blakaja sie usmiechy ni to politowania, ni to wesolosci, co oznacza, ze sylwetka Chrystusa z olbrzymim krzyzem na ramieniu jawi im sie groteskowo.
Jedna z niewiast stoi nieco z tylu, jakby poza swiatynia. To Matka Teresa z Kalkuty – rozpoznajemy ja po wzroscie, twarzy i szatach. W zwiazku z ta postacia,
s. Maria Kominek usiluje dociekac, w jakim celu prof. Dzwigaj ja tam „wpasowal”.
O co tu chodzi? Nie istnieje konkretna odpowiedz, wszystko konczy sie na domyslach:
Mozna dlugo sie zastanawiac, dlaczego umieszczono ja w tej stacji, ale nie miejsce tu na rozwazania teologiczne. Warto jednak podkreslic, ze Matka Teresa wydaje sie byc umieszczona na zewnatrz swiatyni masonskiej /prawdopodobnie symbolizowanej przez olbrzymia ilosc kolumn/. Matka Teresa jest blogoslawiona Kosciola, nie ma tam wstepu, przyglada sie z zewnatrz.
Niewiasty ze stacji XII nie wiedza o co w tym wszystkim chodzi, jakiego wydarzenia sa przypadkowymi swiadkami. Tylko Matka Teresa z dystansu spoglada na przedziwna zjawe – mezczyzne z wielkim krzyzem na ramieniu przekraczajacym brame swiatyni. Ona chyba wie, kim jest ten mezczyzna. Dlatego stoi osobno.
Równie debrze mozemy te nasze dociekania, nasze wnioski, domniemania uznac za nietrafne, bo taka jest wlasnie logika symboliki masonskiej, okultystycznej, kabalistycznej – nic pewnego dla profanów, chaos interpretacyjny, zaledwie domysly. Tylko wtajemniczeni moga sie poruszac w tym labiryncie znaczen bez wiekszych bledów – oni sa bardziej na to przygotowani. To stacje dla oswieconych swiatlem Lucyfera, czyli gnozy, kabaly. Dla profanów – tylko skorupy z brazu kierunkujace ich wyobraznie na tradycyjne tresci „dawnych” Dróg Krzyzowych.

Stacja XII
Jest znacznie „bogatsza” w masonskie inkrustacje niz stacja VIII i wszystkie pozostale. Zacznijmy od tego, ze tabliczka z INRI po obydwu jej stronach przechodzi w dwa powiewajace proporce. Jedni w tych koncach moga widziec paszcze krokodyla, inni paszcze weza. Te powiewajace proporce trzepocza wbrew prawom natury. Tu jeszcze powiewa cos innego: szata na biodrach Ukrzyzowanego. Powiewa w lewo, na wschód – kultowy kierunek masonerii. Jezeli proporce na INRI powiewaja w obydwu kierunkach, to dlaczego szata Chrystusa na jego biodrach
tylko w jednym, lewym kierunku? „Tabliczka winy” byla na Golgocie, jak caly krzyz drewniana, nie miala zadnych proporczyków Przejdzmy do postaci. Calosc rzezby dzieli sie na dwie polowy, przedzielone pusta brama z powietrza. Te po prawej stronie jakby utrzymywaly sie w zarysie litery G /Gnozis, Gnoza/ – symbolicznej litery masonów. Po lewej stronie/ od strony widza prawej/ mamy symetryczna odbitke litery „G”. Od strony widza posiada ona jakby ksztalt sierpa: rozpoczyna ja nakrycie glowy Matki Bozej splywajace po Jej ramionach i przechodzace w luk sierpa. Aby plastycznie poglebic obszar tego „G”, jego wnetrze znajduje sie jakby w glebi powierzchni kolumny. Obejmuje piec postaci, nie liczac sylwetki NMP znajdujacej sie jakby na zewnatrz bryly. Poza pionem tej bryly – slupa, stoi mezczyzna z uniesiona lewa dlonia i dwoma wyprostowanymi palcami. Lewa dlon zawsze znamionuje zlo: na Sadzie Ostatecznym zli maja stanac po lewicy, dobrzy po prawicy. Na dole luku „sierpa” mamy dwie postacie – kobiety i nieco nizej, glowe mezczyzny. Kobieta trzyma zawiazany pod szyja tobolek, plachte, w folklorze polskiej wsi kojarzaca sie z kobieta idaca do miasta. To nie moze byc polska wiesniaczka sprzed wieku. To Wdowa – kultowa postac masonerii. Jedni interpretatorzy masonskiej Wdowy wywodza ja od legendarnego budowniczego Swiatyni Salomona – Abifa Hirama, drudzy od boga Ozyrysa i jego zony bogini Izis.
Trzej czeladnicy zamordowali Abifa Hirama, gdyz odmówil ujawnienia im tajników tej gigantycznej na owe czasy budowli, jaka byla swiatynia Salomon. Nastepnie jego cialo zakopali i na tym miejscu posadzili akacje: niektóre przekazy masonskie mówia, iz akacja sama tam wyrosla. Tak czy inaczej, akacja jest kultowym drzewem masonerii, dajacym tytuly ich pism, a charakterystyczne jej liscie w luku galazek, ukladaja sie wokól tysiecy logo masonskich i nie tylko masonskich organizacji, w tym miedzynarodowych, jak np. flaga ONZ.
Inni wywodza masonska Wdowe od egipskiego boga Ozyrysa i jego zony Izis. Ozyrys to ksiaze zmarlych, cerber podziemi, bóg swiata podziemnego, glówny bóg zla. Izis / Izyda/ to patronka prostytucji. Wraz ze swoim mezem – bratem Ozyrysem i Horusem stanowi wielka triade bóstw. Czczona jako bóstwo wladajace tajnikami magii. Ozyrys zostal zabity przez swego brata Seta. Izis jako wdowa, stala sie masonska ostoja w chwilach zagrozenia. Stad zrodzil sie okrzyk:

Logo reinkarnacji
„Do mnie, dzieci wdowy”(35), a kazdy mason jest „dzieckiem Wdowy” poprzez konotacje dla jednych z wdowa po Hiramie, dla innych wdowa po Ozyrysie. Trzecie prazródlo okrzyku „Do mnie, dzieci Wdowy”, wiedzie sie z glebi gnozy i obok wdowy Hirama Abifa, jest najbardziej przekonujaca alternatywa „synów Wdowy”. Gnoza, gr. gnosis, oznacza wiedze. Dla masonów z najwyzszych kregów wtajemniczenia, gnoza jest doktryna wyjatkowo sekretna, tylko dla nich zastrzezona. Centralnym watkiem jest tu wiara w reinkarnacje, co natychmiast przenosi nas do religii Wschodu. Gnoza jest takze brama do poznawania praw rzadzacych ludzmi i swiatem w szerokim, nawet kosmicznym znaczeniu tego slowa. Dlatego wysoko wtajemniczeni i wysoko postawieni na szczeblach
tajnej wladzy uwazaja sie niemal za równych Bogu, gdyz posiedli – jak im sie megalomansko wydaje – wglad w istote boskosci i swiat niematerialny. To jawne zaprzeczenie istoty wiary w Boga w Trójcy Przenajswietszej, gdyz wiara jest z samej definicji wiara, bez intelektualnego kunktatorstwa. W slownikach znajdziemy
obiegowa definicje gnozy jako „wiedzy tajemnej”, dostepnej tylko wybranym, przeciwienstwo wiary przeznaczonej i dostepnej tylko dla ludzi prostych.
Tak oto sila gnozy jest jej ekskluzywizm; nominacja do najwyzszych waskich kregów wtajemniczenia. Palec pionowo ustawiony na ustach „aniola” ze stacji XIV, to jakby sentencja calego przeslania owej „Golgoty” Beskidów”. Jakby mówil: wszystko, co tu przekazalismy w sposób tajemny, wedlug jezyka i znaków wtajemniczonych, powinno byc niedostepne, niedostrzegalne, niezrozumiale dla tysiecy, setek tysiecy snujacych sie tu profanów; warunkiem naszego powodzenia jest zachowanie wewnetrznej tajemnicy, naszego kodu. Taka interpretacja palca na ustach nie wyklucza innej, jaka przyjeli tropiciele „tajemnic” Dzwigaja. Ich zdaniem
/zob. filmy w Internecie/ palec na ustach „aniola” dotykajacy az jego nosa, ale nie dotykajacy ust, oznacza pogarde, wstret dla polknietego przez weza Uzurpatora; wstret takze fizyczny, bo znajduje sie on juz w fizycznym rozkladzie. Powtórzmy, ze obydwie interpretacje sa uprawnione chocby przez fakt, ze wielorakosc interpretacji
symboli masonskich to ulubiona metoda masonów wykorzystujacych niejednoznacznosc ich symboli i znaków.
Gnoza jest radykalnym przeciwienstwem, zaprzeczeniem religii Chrystusowej, totez obecnosc gnostyckich przekazów na stacjach „Golgoty Beskidów, jest straszliwym szyderstwem i obelga dla chrzescijanstwa, dla Meki Panskiej jako aktu odkupienia.
W starozytnosci, gleboko przed Chrystusem, gnoze cechowalo wzajemne przenikania mitologii i wierzen egipskich i wschodnich. W rezultacie gnoza to konglomerat wierzen egipskich, babilonskich, syryjskich i pitagorejskich, platonskich, orfickich i stoickich. Dla propagowania swych nauk, gnostycy tworzyli zamkniete tajne zwiazki i szkoly filozoficzne. Glówne z nich, to szkoly Pitagorasa i Sokratesa; szkoly epikurejczyków, stoików i tajnych bractw znane pod nazwa; hetaine. Epikurejczycy zakladali, ze bogowie nie maja nic wspólnego z otaczajaca
ich rzeczywistoscia. Nie przeczyli ich istnieniu, ale uwazali, ze bogowie maja swoje siedziby w ezoterycznych przestrzeniach pomiedzy licznymi swiatami, gdzie wioda zycie w blogosci. Epikurejczycy uwazali, ze religia jest wrogiem czlowieka, poniewaz wywodzi sie jedynie z trwogi przed Bogiem, a zwlaszcza z leku przed smiercia. Konsekwencja takiej postawy jest propagowany przez epikurejczyków styl zycia: tylko zaspokajanie potrzeb ciala.
W pózniejszych wiekach gnostycy próbowali wlaczac do swoich spekulacji elementy religii zydowskiej, a potem chrzescijanskiej. W I wieku chrzescijanstwa, gnostycy w Aleksandrii podjeli ambitne starania o polaczenie róznych szkól filozoficznych w jeden system, czego naturalna konsekwencja stalo sie ich dazenie do stworzenia jednej synkretycznej religii, co dopiero 2000 lat pózniej przybralo przerazajaca forme walca drogowego zgniatajacego wszystkie religie w jeden synkretyczny gniot, a jego emanacja stal sie wszechobecny „ekumenizm” jako sposób tej
unifikacji. Z drogi ekumenizmu nie ma odwrotu, oznajmil Jan Pawel II podczas „Modlitwy Ekumenicznej” w Hali Ludowej we Wroclawiu 31 maja 1997 r.
Niestety, role tego walca drogowego przyjal na siebie Kosciól katolicki, a dokladniej – posoborowy Kosciól watykanski, jak wynika m.in. z cytowanych slów Jana Pawla II. Gnostycy laczyli elementy kultury europejskiej, Bliskiego Wschodu i dalekowschodnie. Polaczenie spekulacji pitagorejskich i platonskich idei, nalozone
na wierzenia wschodnie, zrodzilo tzw. neo-pitagoreizm – idee najwyzszej jednosci, uniwersalnego zródla dobra i wielosci. Tak oto, kretymi drogami docierali do tego samego, co jest istota chrzescijanstwa – antynomii dobra i zla, ale bezwiednie, nieswiadomie wybrali pustke.
W starozytnosci symbolem gnostyków stal sie gnostyczny krzyz w ksztalcie swastyki. Swastyke przejeli „nazisci” Hitlera, czyniac ja swoim zlowieszczym logo.
Obecnie, posluzenie sie swastyka w tzw. „przestrzeni publicznej” neopoganskiej Unii „Jewrejopejskiej”, jest scigane z cala represyjna moca prawa, bo to promowanie neofaszyzmu!
Zwalczanie swastyki to osobliwy akt politycznej, historycznej schizofrenii, czy raczej obludy – wrogowie cywilizacji chrzescijanskiej zwalczaja samo jadro swoich gnostyckich korzeni? Zapytajmy ich, czy to zwalczanie swastyki to akt zbiorowej paranoi, amnezji, czy zwyklego dyletanctwa.

Na planie swastyki na dlugo przed „faszyzmem” wznoszono wiele budowli. Oto przyklad – Amerykanska Baza Marynarki Wojennej Sil Desantowych w Kolorado nad Zatoka San Diego. Aby rozpoznac satanistyczny znak swastyki w ksztalcie tej bazy, trzeba wznies sie wysoko nad baza, na odpowiednia wysokosc, co nie jest mozliwe dla samolotów pasazerskich(36), które lataja zbyt wysoko, natomiast przelot nad baza na niskiej wysokosci jest zabroniony, grozi nawet zestrzeleniem. Niemal wszystkie glówne budynku rzadowe w USA, zwlaszcza w Waszyngtonie, maja ksztalt symboli satanistycznych, co daje sie rozpoznac tylko z lotu ptaka lub przez dotarcie do ich planów architektonicznych. Takimi sa Bialy Dom, Pentagon /pentagram/, Kapitol i wiele innych.
Po tej wyprawie w gnoze, powracamy do Wdowy. Wdowa na stacji XII jest zespolona z glowa mezczyzny pokryta z tylu dlugimi wlosami. To glowa prof. Czeslawa Dzwigaja! Mozna sie o tym przekonac stajac z boku stacji – wtedy widac uderzajace podobienstwo rzezby z oryginalem, wlacznie z wasami prof. Dzwigaja. Szata kobiety – wdowy przykrywa ramiona glowy mezczyzny /Dzwigaja/, dajac calosc dwóch zespolonych postaci, z tym, ze widoczna od tylu glowa/ prof. Dzwigaja/ jest glowa jej dziecka, doroslego ale dziecka – dziecka Wdowy.
Mezczyzna z lewej, z przedramieniem lewej reki i jej palcami uniesionymi pionowo, przypomina twarz mezczyzny /Pawla VI?/ ze stacji V, który przejal krzyz od Chrystusa, ale trzyma go na ramieniu odwrotnie podstawa do przodu, ramionami do tylu. Z szaty splywajacej z ramion mezczyzny, ale takze z wygladu jego twarzy, widz musi kojarzyc te postac albo z Pawlem VI albo z Janem Pawlem II, który zabral Chrystusowi krzyz, a ten stoi z dlonia rozpostarta w niemym pytaniu – dlaczego mi zabrales atrybut mojej Meki, mojego mesjanstwa? Chcesz mi ulzyc, czy przejac moja misje? Chcesz cierpiec razem ze mna?
Ten mezczyzna stojacy jakby juz poza grupa postaci z lewej strony, ta lewa reka jakby nas o czyms informowal, pouczal, lub wskazywal na pustke nieba – bo przeciez obok wisi na krzyzu uzurpator, w istocie czlowiek jak wszyscy: zawisnal pomiedzy dwoma lotrami, pokonany, unieruchomiony i bezradny podwójnie – poprzez jego smierc fizyczna i ukrzyzowanie samego krzyza pomiedzy plaszczyznami bramy – kolejnej bramy. Te plaszczyzny musialy pojawic sie zamiast krzyzy dwóch lotrów, w przeciwnym razie nie mielibysmy efektu bramy – kolejnej bramy kabalistów i gnostyków.
Na czole tego mezczyzny wyraznie sa zarysowane koncentrycznie rozchodzace sie rogi, identyczne z tymi, jakie wystepuja na czole szatana przebijajacego wlócznia lezacego Jezusa na stacji IX. Twarz mezczyzny jest wspólczesna, bez konwencji twarzy z ikonografii wieków srednich. Bardzo przypomina twarz domniemanego
Jana Pawla II ze stacji IX, ale moim zdaniem bardziej twarz Pawla VI: niewiadoma goni niewiadoma, a ty, profanie – widzu, zamiast przezywac klarowna tresc Meki Panskiej, stój tu godzinami i próbuj rozwiazywac te zagadki!
A moze to ten wlasnie mezczyzna zna jedyna /„jedynie sluszna”/ droge do nieba? Jezeli tak, to musimy isc za nim, a nie za Chrystusem.
Na szerokich plaszczyznach bramy widzimy duze krzyzujace sie pekniecia. Juz slysze prof. Dzwigaja, gdy broni tego masonskiego labiryntu argumentem, ze owe krzyze symbolizuja krzyze lotrów po lewej i prawej stronie Chrystusa. Tego argumentu jednak juz nie kupimy, zrazeni maniacko powtarzajacymi sie okulistycznymi
bramami w poprzednich stacjach. Gdyby nawet te krzyzowe pekniecia na obydwu plaszczyznach rzeczywiscie mialy podpowiadac nieistniejace tu krzyze dwóch lotrów, to musimy je potraktowac jedynie umownie: naczelnym przeslaniem jest brama, kolejna brama – pusta przestrzen przecieta krzyzem Chrystusa.
Spogladamy, liczac od naszej strony – w lewo. Widzimy tam drabine oparta o lewa sciane z odlamanymi górnymi szczeblami. Drabina jest juz bezuzytecznym rekwizytem. Nie sluzyla do przybijania do krzyza ani lotrów, ani Chrystusa, bo Ewangelie i ikonografia XX wieków idaca za tymi przekazami wykazuja, ze wszystkich trzech przybitych do krzyzy jeszcze na ziemi, ustawiano pionowo w wykopanych dolkach, totez nie byla potrzebna zadna drabina. I niekonczace sie pytania o sens tej drabiny:
– Czy sluzyc ma do zdjecia ciala Chrystusa z krzyza?
– Do zdejmowania lotrów?
– A moze symbolizuje ona czyjas wspinaczke do nieba – nieudana, bo w pewnym momencie zalamaly sie jej szczeble?
– Czy jest to nawiazanie do drabiny Jakubowej?
– A moze zbiorczy symbol nieudanej, niepotrzebnej, bezuzytecznej Ofiary Chrystusa?
To kolejne tematy do kolejnych sympozjów interpretacyjnych, jakie nalezaloby organizowac przed kazda stacja „Golgoty Beskidów”. Siostra Maria Kominek OPs trafnie zadaje kolejne pytanie – „Tu polamana drabina, tam postac lewa reka wskazujaca na wyzsze sprawy. Jedna drabina, a tyle pytan. Miejmy nadzieje, ze twórca nam odpowie na te pytania”. Tak jak motywy bramy, tak pojawia sie i tu glowa Chrystusa zwienczona nie korona cierniowa, tylko kolkami wcale nie raniacymi glowy, tylko z niej wystajacymi. Nieodparcie kojarza sie nam z glowa Statuy Wolnosci na nowojorskim wybrzezu, ufundowanej przez masonska Francje dla uczczenia stulecia wybuchu
Rewolucji anty–Francuskiej 1879 roku. Statue zaprojektowal F. Bartholdi(37) czlonek paryskiej lozy „Alzacja–Lotaryngia”. Kolki wystajace tam z glowy kobiety znamionuja wolnosc i swiatlo Lucyfera (kolki– promienie). Czy kolki wystajace identycznie z glowy Chrystusa to takze swiatlo Lucyfera – iluminatora? Jezeli
Chrystus przez swa meke chcial nas zaprowadzic do wieczystej wolnosci, to jego cel sie nie udal, bo w stacji XIII nie ma juz kolków, tylko „aniol” o skrzydlach szatana-nietoperza „koronuje” Matke Boza prawdziwa juz korona cierniowa, jakby mówil: cierpialas, ale na prózno, wiec ja ciebie ukoronuje korona cierniowa!
Pelne szyderstwo z Matki i meki Jej Syna. Siostra M. Kominek na koniec zastanawiala sie, co zrobic z taka „Golgota Beskidów”. Spilowanie daty rozpoczecia pontyfikatu przez osiemnastoletniego zbereznika
„Jana XII”, nastroilo ja pozytywna nadzieja na „poprawienie tej „Golgoty”, w istocie golgoty kabalistyczno – satanistyczno-masonskiej:
/.../ wiemy juz, ze nie ma technicznych problemów by poprawic to, co najbardziej razace. Jesli mozna bylo zmienic date ublizajaca Matce Najswietszej, to mozna tez usunac sowe, rozmontowac piramidy, zmienic uklad kamieni w stacji XIV, spilowac rozwiane konce tabliczki proporca, zmienic napisy przy „gwozdziach” na stacji IX i ich ilosc, zostawic tylko siedem grzechów glównych /wtedy mialoby to katolicki wydzwiek/, zdjac kolumne ze stacji I. I na pierwszym miejscu – przerobic cala stacje IV ublizajaca Matce Bozej, bowiem nie wolno ukazywac jej jako kobiety, której „rozlalo sie mleko”/ co ma miejsce na skrzydle prawym. Lewe skrzydlo nalezy tez zmienic, poniewaz nie wolno ukazywac ja na kuli ziemskiej oplatanej przez weza, podnoszacego glowe. Maryje Niepokalana nalezy pokazywac jako depczaca glowe weza. Ze stacji XIII zdjac „aniola” i zostawic tylko Piete. A nade wszystko zdjac krzyzyki, które bardziej przypominaja talizmany niz krzyze i postawic obok kazdego monumentu duze proste drewniane krzyze, przewyzszajace monumenty i górujace nad nimi.
Wtedy Golgota zacznie przyjmowac wyglad zblizony do ikonografii katolickiej i nie bedzie ublizala Chrystusowi i jego Matce jawnymi symbolami masonskimi. Niestety, ten zestaw „poprawek” jest dalece niepelny i w sumie niewykonalny. Uzupelnijmy go.
Stacja I – Pilat podtrzymuje mise, której jedynym oparciem jest spiralnie zwiniety waz. Czy mozna to tak zostawic?
Stacja II – „Pan Jezus bierze krzyz na ramiona”. – Nie bierze na ramiona, tylko podtrzymuje go dwoma palcami, jakby krzyz byl wykonany ze styropianu. Kpina z calego szlaku Drogi Krzyzowej Chrystusa, gdyz kilkakroc upada On pod ciezarem krzyza.
Stacja III – Jak mozna ja „zmienic”? Tylko wyciac i przetopic cala te szatanska „wierzbe” /wiedzme!/.
Stacja IV –Tu nie chodzi tylko o dzban, z którego zaskoczona Maryja Dziewica wylewa wode, a „aniol” stoi nad nia i z przygana cos nakazuje.
Dzwigaj pozwolil sobie tutaj na jawne zanegowanie Niepokalanego Poczecia!
Przedtem napatrzyl sie na powtarzana w nieskonczonosc w „telawizjach” technike zaplodnienia in vitro: igla przebija otoczke jajeczka i w ten sposób nastepuje zaplodnienie /zob. ilustracja na nastepnej stronie/. Dzwigaj powtórzyl to wrecz plagiatorsko: palec „aniola” naciska na blonke jajeczka /aureoli/: koniec palca
wybrzusza do srodka blonke /aureole/, ale jej jeszcze nie przebija. In vitro dokladne, niemal fotograficzne! Tymczasem Zwiastowanie jest Zwiastowaniem Dobrej Nowiny: tu nie jest potrzebny palec „aniola”, który stoi nad Maryja Panna butnie, wladczo, co jeszcze daloby sie jakos uznac albo za licencje artystyczna, albo za odejscie od klasyki Zwiastowania, co ilustruje na kolejnej fotografii „klasycznego” w ikonografii Zwiastowania, Ale tu mamy pelnie bluznierczej zuchwalosci, „artystycznego” chamstwa. Dzwigaj przed poswieceniem „Golgoty” spilowal haniebna date „955” i wstawil wlasciwa, ale mógl to byc takze unik – zadowolic profanów swoim ustepstwem wobec daty, ale obronic „zaplodnienie in vitro” czyli negacje Nipokalanego Poczecia!
Na sasiedniej Dzwigaj umiescil nad glowa Maryi gwiazde piecioramienna – „Gwiazde Dawida”. Dla zamaskowania tych pieciu ramion gwiazdy, aby udawala wieloramienna, centralnie skrzyzowal ze soba cztery inne promienie, wyraznie mniejsze od tych glównych To nie jest juz Gwiazda Betlejemska, tylko Gwiazda Dawida, która delektujemy sie w milionach kart bozonarodzeniowych w przekonaniu, ze to gwiazda niebieska prowadzaca Trzech Króli do Betlejem.
To trzeba rozwalic do fundamentu, nie tylko przetopic „skrzydla bramy”. Chrystus stoi nad Matka na trzecim stopniu masonskiego wtajemniczenia – Ona jest tylko uczniem masonskim, nigdy nie stanie na trzecim stopniu!
Stacja V: rozwalic do podstaw. Zdjac krzyz z ramion „Jana Pawla II” i oddac Chrystusowi. Zdjac kolki z Jego glowy. Przerobic glowe „orla” na prawdziwa, nie skierowana na masonski Wschód, bardziej przypominajaca glowe sepa, a nie orla.
Stacja VI – Chrystus nie moze stac nizej i przyklekac przed Weronika. Spilowac kolki na Jego glowie. Zdjac gnostycko–okultystyczna sowe.
Stacja VII: calkowicie zmienic konwencje i zamysl tej stacji, wyjatkowego dziwactwa, gdzie Chrystus jest prawie unieruchomiony przez rupieciarnie insygniów apostolskich i gdzie klucze sw. Piotra sa spetane sznurem, czyli sw. Piotr nie moze ich uzyc, pozbawiony w ten prosty sposób Jego Namiestnictwa Chrystusa..
Stacja VIII. Calkowicie do przetopienia. Chrystus nie moze przechodzic przez brame okultystów. Niewiasty nie moga niemal chichotac na widok tego zywego dziwolaga z krzyzem na ramieniu.
Stacja IX: Zburzyc do ziemi, wlacznie z piramida masonska jako podstawa stacji. „Nadbudowa” do przetopienia i zapomnienia jako szczególna obelga dla Chrystusa.
Stacja X: przetopic, odejsc od konwencji kolejnej kabalistycznej bramy, w której ukazuje sie Chrystus i zdziwiony spoglada na swiat, z kolkami wystajacym z glowy; kobieta i mezczyzna we wrotach kolejnej bramy, zdzierajacymi z Chrystusa szaty.
Stacja XI: Do przetopienia. Sadystyczna „Smierc” przybijajaca dlon Chrystusa do krzyza, to nie Ukrzyzowanie tylko skazanie Go na wieczysta smierc w zapomnieniu. I te jej plecy ukladajace sie w litere „V” – Zwyciestwo: jej, Smierci, zwyciestwo nad Chrystusem.
Stacja XII: do przetopienia z powodu jej podstepnej wieloznacznosci, uragowiska z krzyza rozpietego na krzyzach lotrów, apologetyki „Wdowy”, etc.
Stacja XIII – calkowicie do przetopienia zgodnie z nasza poprzednia analiza. Ewentualnie – do zachowania Matki Bozej w pozycji Piety.
Stacja XIV: Szatanskie anioly do przetopienia, „grób” Chrystusa w brzuchu weza rozwalic do poziomu posadzki.
Mój znajomy, po obejrzeniu „Golgoty Beskidów”, na moje pytanie co tu zmienic, zeby to jakos przypominalo Droge Krzyzowa, odparl krótko:
– Tu potrzeba czternascie ladunków wybuchowych, o wadze okolo pól kilograma trotylu kazdy.
No dobrze, ale co z honorarium, jakie zgarnal Król Bractwa Kurkowego, professor Dzwigaj? Czy ma szanse wyrzezbic od nowa czternascie tak wystawnych, tak kosztownych stacji juz za wlasne pieniadze?


„Zwiastowanie”. Obraz C. D’Arpino. Aniol przekazuje Maryi Pannie (zwiastuje) wiadomosc o Niepokalanym Poczeciu. Aniol w postawie pelnej pokory trzyma w dloniach kwiat lilii – symbol czystosci. Maryja rozklada dlonie jakby mówila: „Niech sie tak stanie”. Dobrze to rozumial i przekazal „staroswiecki” malarz, ale nie rozumial prof. Cz. Dzwigaj i jego promotorzy.

Jak juz wspomnielismy, 4 listopada 2009 r., w kosciele na Skalce u Ojców Paulinów, gdzie po Mszy sw. w intencji i beatyfikacji protektora prof. Dzwigaja – Jana Pawla II, ks. Jerzy Bryla odznaczyl sataniste Dzwigaja medalem „Zasluzony w sluzbie dla Kosciola i Narodu”, przyznanym przez prymasa Józefa Glempa.
Czy nie powinien zwrócic tego medalu?
Czy przystoi odznaczac bluznierce tak prestizowym medalem?
Czy moze wykladac na Papieskiej Akademii Teologicznej?
Katolewacki Kraków stal w awangardzie zapedzania polskich gojów do Unii Europejskiej.
W 2002 roku i pózniej masowo rozsylano po parafiach broszure z „trudnymi pytaniami o Europe i Polske”, wydana przez „Wokól nas”. Te agitke podpisali
m.in.(38):
– kard. F. Macharski, Danuta Hübner, Jan Kulakowski, Stanislaw Tokarski, abp H. Muszynski, bp T. Pieronek, B. Trzeciak SJ.
W „Rzeczypospolitej” z 24 wrzesnia 2002 r. „polscy intelektualisci” wolali:
„Stwórzmy czwarty filar UE (filar naukowy). Obejmijmy wspólna polityka europejska nauke, edukacje i kulture”.
Apel podpisali nastepujacy „intelektualisci polscy”:
– W. Bartoszewski, K. Byrski, ks. A. Boniecki, K. Bobinski, Maria Gintoft-Jankowicz, Julia Hartwig, Tomasz Jastrun /Agatstein/, L. Jesien, R. Kapuscinski, W. Kilar, J. Kloczowski, K. Knitel, J. Kulakowski, K. Kutz, M. Lukasiewicz, Piotr Nowina-Konopka, A. Paszewski, J. Pomianowski, J. Sadowski, H. Samsonowicz, R.
Schild, B. Skarga, Z. Skórzynski, P. Slonimski, J. Starega-Piasek, H. Swida-Zieba, P. Weglewski, A. Wielowieyski, E. Wnuk-Lipinski, J. Wozniakowski, K. Zanussi, F.Ziejka.
Taki sobie mini-Sanhedryn z centrala w Krakowie.
Przy warszawskim Klubie Inteligencji Katolickiej powstalo tzw. „Forum sw. Wojciecha”. Cel: zwiekszenie „wkladu polskiego chrzescijanstwa w budowe wspólnej Europy”. Przewodniczacym zostal P. „Cywinski”, a patronat /chrzescijanski?/ objal abp „Muszynski”. Forum utworzyly nastepujace agendy / – tury/:
„Polska Rada Katolików Swieckich”
– „Ruch Rodzin Nazaretanskich”
– „Ruch Wiara i Swiatlo”
– „Przymierze Rodzin” /polskich?/
– „Espaces” /dominikanskie/
– Towarzystwo „Wiez”
– Fundacja „Znak”
– Fundacja im. Schumanna
– „Polski Zwiazek Kobiet Katolickich”
– Ruch „Swiatlo – Zycie”
– „Ekumeniczny Ruch Effata”
– „Fundacja Dziela Odnowy Milosci D.O.M.”
– „Katolicka Agencja Informacyjna”
– „Instytut Im. Paderewskiego”,
– „Stow. Wydawców Katolickich”
– „Chemin Neuf ” /?!/
– OCIPE /pfuj, co za slowo!/
– „Stow. Sw. Wincentego a Paulo”
– „Rada Porozumienia KIK-ów w Polsce.
Forum skupiajace te konie trojanskie w polskim katolicyzmie zaapelowalo do poslów w pismie z 12 XI 2002 ze sklada „zastrzezenia z pozycji etyki katolickiej ” do aktu ratyfikacji przez Polske Ukladu Europejskiego. Ot, chytruski! Najciekawszy jest slynny swego czasu tzw. „Apel wawelski do Narodu”. „Gazeta Wyborcza” z 11 XI okreslila sygnatariuszy apeli jako „wybitnych Polaków”. Apelowali ci „wybitni Polacy” „o poparcie idei zjednoczonej Europy i o glosowanie za wejsciem Polski do Unii Europejskiej”. Okazywalo sie w tym apelu, iz „Droga polskiej wolnosci prowadzi przez wspólna Europe”. Apelowali „z miasta, gdzie
splataja sie szlaki najrózniejszych kultur”.
Oto niektórzy sygnatariusze „Apelu Wawelskiego”:
– bp T. Pieronek, Cz. Milosz, prof. A. Zoll, prof. F. Ziejka /UJ/, J. Wozniakowski, J. Blonski, ks. S. Obirek SJ, ks. A. Boniecki /z redakcja „Tygodnika Powszechnego”/.
Bp. T. Pieronek powiedzial do „mediów”, ze to jest „apel /…/ elit intelektualnych”. Do kogo apel? Wyjasnil: „do ludzi, którzy sa jeszcze zdolni takich autorytetów sluchac”.
Nizej podpisany nie nalezy do tych, „którzy sa jeszcze zdolni takich autorytetów sluchac”. To dla jasnosci stanowiska.
Mamy wiec caly „intelektualny Krakówek” z dodatkiem „intelektualnej Warszawki”. Ma sie rozumiec, sa to intelektualisci „wybitni”. Nie pozostali odosobnieni w tym marszu do niewoli. Sekundowali im byli
lewacy bezprzymiotnikowi. Oglosili apel w sprawie „przystapienia” do niewoli 20 XI 2002. Bliskosc dat wskazuje, ze byl to jednoczesny w czasie „wyscig szczurów do „Jewrejopy”. Podpisali ten apel:
Leszek Miller, Artur Balazs, W. Frasyniuk, Roman Jagielinski, Izabela Jaruga-Nowacka, Krzysztof Piesiewicz /ten od narkotyków!/ i Donald Tusk – wschodzaca gwiazda okupacyjnej wladzy, wtedy jeszcze opozycyjna. Slowem, w sumie – rzad i „opozycja”.
Nie podpisali przedstawiciele LPR, Samoobrony, PSL i „opozycyjnego” PIS. Za kare, kilka lat pózniej, LPR i Samoobrona zostana wyrzuceni z rzadu i koalicji z PIS na rozkaz swiatowej „Ligii Przeciw Znieslawianiu” – ADL.
W wyscigu szczurów do niewoli aktywnie uczestniczyl przyczólek niemiecki w Opolu – WOM. Na rok szkolny 2002/2003 wystapil z oferta edukacyjna w ramach „doskonalenia nauczycieli”. Jednym z programów indoktrynacji jest program indoktrynacji nawet maluchów przedszkolnych: „Edukacja europejska w przedszkolu”. Autorka tego „warsztatu” i jego kierowniczka byla niejaka Alicja Andrzejewska.
Tak oto na jedynie slusznej drodze do zniewolenia znalezli sie, ramie w ramie, swiatli super-katolicy, super-lewacy i tzw. „liberalowie”. Potem sie dziwiono, ze polowa oglupialego polskojezycznego planktonu glosowala za Unia „Jewrejopejsja”.
Zorganizowane glosy sprzeciwu ginely w tym rejwachu. Powstal np. Polski
Komitet Niepodleglosci. W grudniu 2002 oglosil „Deklaracje”:
Polski Komitet Niepodleglosci jest ogólnonarodowym ruchem na rzecz zachowania wolnosci i suwerennosci naszej Ojczyzny wobec planów integracji ze strukturami Unii Europejskiej. PKN stanowi grupe inicjatywna na rzecz sprzeciwu wobec akcesji naszego panstwa do UE. Po 84 latach od odzyskania
niepodleglosci przez Polske i w 14 roku od obalenia totalitarnego rezimu, Polski Komitet Niepodleglosci wzywa do obrony niepodleglosci Polski. Doktrynerstwo elit politycznych rzadzacych obecnie Polska, obciazonych dziedzictwem totalitaryzmu, popycha ku coraz rozleglejszemu kryzysowi we wszystkich dziedzinach zycia zbiorowego.
No i co? Z wiadomym skutkiem. Sanhedryny krakowsko-warszawskie w koloratkach i bez, zrobily swoje.
Dzwigaj: Czy ci ludzie to katolicy?
W „Gazecie Zywieckiej” nr 10/254 ukazal sie „artykul” streszczajacy rozmowe z prof. Dzwigajem o genezie i „przeslaniach” jego „Golgoty”. Wyjasnia tam, ze proboszcz parafii Radziechowy, sp. Stanislaw Gawlik namawial go przez dwa lata, aby podjal sie tego zadania. ‚Wreszcie ulegl namowom proboszcza, a „ludzie wlozyli w powstanie tej drogi wiele serca, oni w to wierza, nawet, jesli dla innych te stacje moga byc kontrowersyjne”. Potwierdzeniem tego, ze wladze koscielne nie podzielaja tych kontrowersji, Dzwigaj cytuje bp. Rakoczego, który oznajmil podczas poswiecenia „Drogi”:
– Drogi artysto, który poprzez twórczosc podnosisz nasze serca ku tajemnicy Boga...
W dwutygodniku „Super Nowa”/10 IX 2009/ jego pismak ma „zal do Ewy Furtak”, która miala odwage napisac sporo prawdy o tej Golgocie Chrystusa i Jego
Matki w „Golgocie” Dzwigaja. Czytam bowiem w jej tekscie: „Na drzewach w róznych miejscowosciach
Zywiecczyzny wisza ulotki: «Uwaga! Golgota Beskidów droga krzyzowa szatana. Ostrzegaja katolicy».
Obok tej publikacji znajduje sie wywiad z prof. Dzwigajem. Na swoja obrone wybiera metode szyderstw, dyskredytacji oponentów oraz ich kompetencji. Nic w tym dziwnego, bowiem podczas pamietnego spotkania grupy mieszkanców Radziechowów na plebanii juz za nowego proboszcza Kubasiaka, ten w pewnym momencie warknal do parafian:
/.../ wy g... sie znacie na teologii!
Na teologii jego parafianie moze sie nie znaja tak biegle jak ks. Kubasiak, ale znaja sie dosc dobrze na chamstwie, natomiast warto znac sie na ohydach, które Dzwigaj wcisnal w „stacje”.
Dzwigaj na poczatku wywiadu oznajmia, ze wybrzydzanie na „Golgote” wyplywa z... zazdrosci! W zwiazku z tym: „Szukaja na mnie haków”. A wszystko to nagonka na niego. Bo niby skad jego przeciwnicy wytrzasneli pieniadze na internetowe dyski o „Golgocie”? Rozdaja te filmy za darmo /!/, i, o zgrozo, „przy kosciolach”:
Dodatkowo produkowane sa plakaty i inne materialy. Pytam wiec, czy ta inwestycja zostala zrealizowana z pieniedzy tych biednych ludzi z Radziechów/ jak w tekscie – H.P./, czy tez stoi za tym ktos, kto chce wykorzystac to cale zamieszanie do zupelnie innych, prywatnych celów? To jest raczej pytanie retoryczne.
Dalej Dzwigaj wyrokuje, iz poszukiwanie elementów masonskich w jego stacjach „ jest paranoidalne”:
Zarzucili mi równiez, ze jestem wysoko postawionym masonem, który swietnie przemyca ukryte tresci.
Nie wiemy, czy prof. Dzwigaj jest formalnym masonem, ale wiemy na 150 procent, ze wkomponowal w stacje szereg przekazów satanistycznych, nie tylko masonskich:
Najbardziej zaskakujace bylo mówienie o modlitwie za moja smierc. Kiedy ci ludzie wychodzili(39), niektórzy z nich mówili do mnie: „zaraz padniesz, zginiesz, Chrystus cie pokarze” i tym podobne. Gdzie w tym wszystkim nauka Kosciola, gdzie wiara w Boga.
Czy ci ludzie to rzeczywiscie katolicy?
Prof. Dzwigaj okazal sie tu nie tylko sprawnym rzezbiarzem, lecz równiez wybitnym znawca „nauki Kosciola”. Niestety, zgodnie z relacjami kilku osób uczestniczacych w tej dyskusji, prof. Dzwigaj mija sie z prawda. Po pierwsze, ta rzekoma „modlitwa o jego smierc” ma sie calkiem odwrotnie. To on zasyczal do jednej z uczestniczek: „ Ja ciebie zniszcze, wyzeruje!” – „Ciebie”– kobiete, która jest juz po piecdziesiatce. Sluze konfrontacja z ta osoba. A chodzilo o osobe, która zapytala:
„Czy pan sie Boga nie boi?”.
Po drugie, prof. Dzwigaj zarzuca autorom opracowania demaskujacego „drugie dno” „Golgoty”, iz „popelnila /nie „popelnili – H.P./ kardynalne bledy, jak np. ten, ze galezie na jednej z wierzb skierowane sa w strone wschodu /teoretycznie Wielkiej Lozy Wschód/, podczas kiedy te rzezby sa skierowane dokladnie zachód”.
W tym miejscu sporu inna osoba, w liscie, który przechowuje, stwierdza kategorycznie: „Jest dokladnie odwrotnie. Galezie wierzby sa skierowane na wschód, mieszkam w Radziechowach od zawsze i wiem, gdzie tam jest wschód i zachód.
Dzwigaj:
Albo zarzut, ze wróble sa symbolem rozwiazlosci. I bardzo dobrze.
To jedna z plag naszych czasów, a wymowa tej drogi krzyzowej jest symboliczna, to walka dobra ze zlem.
Tym prostym sztychem Dzwiga zamyka usta oponentom. „Kompletna bzdura” nazywa zarzucanie mu masonskich podtekstów. Podpiera sie swiadectwem „wielu ksiezy, którzy sie tam pojawiaja, którzy mówia, ze ta droga krzyzowa jest znakomita, ze jest wstrzasajaca, pobudzajaca do myslenia. I wszystko to w sensie
pozytywnym”.
Trzeba sie zgodzic z tym, ze ta „Droga” jest „wstrzasajaca”, i z tym, ze „pobudza do myslenia”. Wstrzasa, bo potwierdza zarzuty, kiedy sledzimy kolejne stacje.
Ona uraga Mece Panskiej, szydzi z Chrystusa, z Matki Bozej. Prof. Dzwigaj przyjal jednak w swej agresywnej obronie zasade: im wiecej dowodów, im wiecej faktów, tym gorzej dla dowodów i faktów. Pospiesznie jednak spilowal bluzniercza date „955” uwieczniajaca wyniesienie na tron papieski Jana XII, osiemnastoletniego
lajdaka, który zamienil Watykan w dom publiczny. Spilowal i wstawil inna, ale ta pierwsza pozostala na filmach wykonanych przez tych, którzy oplacili te „inwestycje” swoimi pieniedzmi pro publico bono i chwala im za to. Raczyl takze, w ostatniej chwili przed poswieceniem calosci wmontowac w kazda stacje krzyzyki, czego wymaga kanon Dróg Krzyzowych ustanowiony przez Pawla VI. Dziwnym trafem, w skrzyzowaniu ramion tych krzyzyków znalazly sie podobizny Feniksa!
W tych polemikach prof. Dzwigaj calkowicie pominal opinie teologiczna o „Golgocie Beskidów” autorstwa s. Marii Kominek OPs. Albo tej opinii nie znal, albo ja celowo zignorowal. Pominal swoim komentarzem wiele jawnych profanacji, w jakie wyposazyl swoje stacje, a które „wylapali” jego oponenci. Sa juz „ w obiegu” dwa filmy. Ten pierwszy, jeszcze bez omówienia stacji VIII i XII, wtedy jeszcze niegotowych. Drugi, znacznie pózniejszy, juz ze stacjami VIII i XII, przy czym znacznie rozbudowany dowodowo, poglebiony o nowe spostrzezenia.
Na pierwszym filmie i dolaczonych fotografiach, jakie otrzymalem od grupy osób, które „g... znaja sie na teologii”, dosc niewyraznie rozpoznawalem leb kozla – Lucyfera obejmowany przez Matke Boza, ukryty za glówka Niemowlecia, dodatkowo zaakcentowana przez wyrazna aureole wokól glówki. Potem otrzymalem ten drugi film i fotograficzne zblizenie skrzydla stacji IV, na której jest ta scena z „Dzieciatkiem”.
I tu ponownie bylem zmuszony skrycie wyrazic respekt dla artysty, satanistycznego
ucznia Lucyfera. Ta stacja potwierdzila satanistyczne preferencje wykonawcy „Golgoty”. Otóz, Matka Boza tylko na powierzchowny rzut oka obejmuje rzekoma glówke „Dzieciatka” prawa dlonia. Wokól tej glówki widzimy aureole, co stanowi doskonaly kamuflaz, kierujacy uwage na takie odczytanie tej sekwencji. Wszystko jest z pozoru o.k. – banalna scena z Dzieciatkiem. Tymczasem juz przed otrzymaniem pierwszego filmu i fotograficznych zblizen, zwrócilem uwage na cos bardzo dziwnego: niby glówka Dzieciatka, a jego buzia jest brodata! Konkretnie – ciemna w dolnej polowie twarzy.
Moje watpliwosci rozwialy sie z chwila otrzymania fotograficznego zblizenia tej sceny. Wystarczylo, aby patrzacy od przodu lekko przechylil glowe w lewo i ujrzal cos porazajacego: glówka niemowlecia znika, a pojawia sie leb kozla – Lucyfera, dla którego twarz Dzieciatka jest tylko wielkim okiem kozla: dolem czarnym, od polowy w góre – jasnym.
Na lewo od tego oka widnieje drugie oko kozla. Jest ono „wydobyte” w formie ciemnego zaglebienia w nadgarstku dloni Matki Bozej obejmujacej caly leb kozla. Bez tych dwóch elementów nie sposób uchwycic wzrokiem zarysu lba kozla. Dwa slepia wykluczaja zludzenia wzrokowe. Pod obydwoma nawet widac zarysy dolnych powiek. Przyjrzyjmy sie innym elementom tej stacji, pozornie chaotycznym, ale precyzyjnie zgranym, niezbednym do innych odkryc wzrokowych. Co widzimy pod szyja MB? Czyz nie jest to pólotwarty pysk psa lub jakiejs groznej bestii, z dobrze zarysowanym okiem? Na lewo od prawej dloni podtrzymujacej rzekoma glówke Dzieciatka wylaniaja sie: zwisajaca, czyli snieta martwa ryba oraz diaboliczna twarz nieokreslonej istoty, dajacej sie rozpoznac jako maska czlowiecza. To raczej demon: jest dwoje przymknietych oczu, jest ostra pionowa linia nosa dzielaca niemal cala twarz, dolem pozioma linia rysujaca brode. Glowa ryby styka sie z glowa innej ryby, która wylania sie z ciemnej wneki zamarkowanej na pole plaszcza sw. Józefa. Ta druga ryba takze posiada oko: jest charakterystyczne tu i na miniaturach, impresjach rzezbiarskich Dzwigaja, ze jego zakamuflowane potworki zawsze posiadaja znak rozpoznawczy – jedno lub dwoje oczu. Bez tych elementów ich dostrzezenie byloby niemozliwe.
W naszej wedrówce docieramy nastepnie do kolyski z sianem. Jej dluzsze brzegi niepokojaco kojarza sie – na ich koncach, jako kopyta. Przyjmijmy jednak, ze jest to nasze zludzenie i spójrzmy pomiedzy dwie nogi kolyski. Z prawej widzimy wyraznie lepek ni to kozla ni o to owcy, w kazdym razie zakonczony rogami.
Wzdluz laski sw. Józefa splywa /spada, zwisa/ kolejna ryba. Jej glowe ozdabiaja uszy, co sprawia, ze mamy tu spotkanie z jakims obojnaczym potworkiem. Na prawo od prawej stopki zlóbka widac calkiem juz demoniczny pysk jakiegos potworka: rozwarty, gotowy do ataku.
To konkretne skrzydlo stacji IV mozna odczytywac calymi kwadransami. Jest to z pozoru artystyczne niedoróbstwo zacierajace prostote tresci, jaka ma byc Swieta Rodzina nad zlóbkiem w stajence. Gdyby fakture tego skrzydla porównac z gladzia postaci Jana Pawla II na jego rzezbach autorstwa Cz. Dzwigaja, bylibysmy sklonni posadzic artyste o jakas pospieszna chalture – nawet nie wygladzil tego chaosu, tylko przeszedl do nastepnej stacji ze swoim dlutem i rylcem. Niestety – tak nie jest. Musial sie bardzo natrudzic, aby zakodowac te ohyde w fakturze plaskorzezby.
Czy osoby, które przyjda rozpamietywac sceny z Meki Panskiej, musza zaglebiac sie w takie perwersyjne zakatki duszy i osobowosci artysty? Czy nie powinien postawic widza przed tradycyjnym, prostym schematem ewangelicznego przeslania?
Jak moze sie bronic twórca tej podstepnej igraszki? Hipotetyczna odpowiedz narzuca sie sama: nagromadzenie groznych stworów, wlacznie z poczciwymi owieczkami/ robiacymi tu za „przyzwoitki”!/ – to wielka alegoria niebezpieczenstw czyhajacych na Dzieciatko i Swieta Rodzine. Czy tak trudno to zrozumiec, ciemny ludku?
Caly ten wykret rozsypie sie jak domek z kart, gdy powrócmy do lba kozla – Lucyfera, czule obejmowanego przez Matke Boza, Dzwigaj wysypal sie tutaj z kretesem. Stymulowany przez jego satanistyczny, mozliwe, ze zamówiony przez sponsorów amok, poszedl „ o jeden most za daleko”. W „Golgocie” popelnil on
jeszcze kilka takich brawurowych zuchwalosci, jaka jest np. wspomniana data „955”. Na fali skandalu wywolanego przez zazdrosników szukajacych na niego „haków”, Dzwigaj spilowal te date ale mleko zostalo rozlane.
Podczas uroczystosci poswiecenia „Golgoty”, bp. T. Rakoczy unosil sie nad „natchnieniem” jej twórcy:
Dzieki jego artystycznym zdolnosciom i natchnieniu, którego szuka w modlitwie /! – H.P./, moglo powstac w swoim rodzaju to wyjatkowe dzielo. Ilez trzeba czasu i wrazliwosci, aby wydobyc szczegól w przedstawionych po mistrzowsku stacjach.
Niestety, bp Rakoczy nie mylil sie: trzeba mistrzostwa, aby nie tyle wydobyc, co ukryc „szczegól”. I dalej bp Rakoczy: Kazda z nich jest odrebnym dzielem, niczym ewangeliczny opis Meki Panskiej. Przychodzmy tutaj chetnie i czesto, i przyprowadzajcie swoje dzieci(40), zapraszajcie krewnych i znajomych, i niech przychodza tutaj ludzie z calej Polski, i niech ida ta Via Crucis, która prowadzi jak jerozolimska droga krzyzowa, na Beskidzka Golgote.
Dolozylem staran i „wszedlem w posiadanie” praktycznie nieosiagalnego albumu rzezb, miniatur, popiersi, kaplic, oltarzy, monstrancji, relikwiarzy, pomników prof. Dzwigaja pt. „od(41) medalu do monumentu”, wydanego w 2008 roku. Odnajdziemy tam potwierdzenie i raczej geneze tych samych lub podobnych trików technicznych, „natchnien” oraz „wrazliwosci”, o których mówil bp. Rakoczy. Podniosla laudacje na czesc prof. Dzwigaja wyglosil bp. Rakoczy podczas odsloniecia prestizowego pomnika Jana Pawla II w Rzymie przy Via Cassia 18 maja
2004 roku. Oto fragment, w którym bp Rakoczy przy okazji skondensowal program posoborowego neo-Kosciola:
...Drogi Mistrzu, który w artystycznym natchnieniu poczales tyle spizowych postaci Jana Pawla II w Polsce i na swiecie, az po te, która dzis ofiarowujemy Bogu, pokazujemy w tym szczególnym miejscu w Rzymie ludziom i przekazujemy potomnym w przyszle lata i wieki to dzielo, które wyraza niezwykly rozmach w trudnym i pelnym ofiar przewodniczeniu pochodowi Kosciola i ludzkosci do domu Ojca poprzez doskonalenie czlowieka, uswiadomienie jego godnosci i budowanie coraz lepszego swiata we wspólpracyz Bogiem(42).
W albumie znajduje sie fotografia z tego odsloniecia i poswiecenia. Widzimy tam m.in. „dozywotnia” ambasador PRL – bis przy Stolicy Apostolskiej H. „Suchocka”, ostatniego prezydenta RP na uchodzstwie Kaczorowskiego, abp Michalika, kard. S. Dziwisza, „dozywotniego” nuncjusza Kowalczyka, abp Glódzia i innych polskojezycznych hierarchów. Sam Mistrz stoi na czele Braci Kurkowych strojnych w uroczyste kontusze – jest ich tam kilkunastu, wszak prof. Dzwigaj jest /Wielkim/ Mistrzem Bractwa.
Wspominane z atencja przez bp. Rakoczego „doskonalenie czlowieka”, uswiadomienie jego „godnosci”, czyli jego prawo do „wolnosci religijnej”, to w dokumentach Soboru Watykanskiego II swoiste „bramy” do posoborowej apostazji, posoborowych oficjalnych herezji i bluznierczej relatywizacji nauczania Chrystusa(43).
Wymienmy czesto spotykane motywy plastyczne i znaczeniowe, za pomoca których prof. Dzwigaj „wciska” gapiom jego prac masonskie, satanistyczne, okultystyczne przeslania i tresci.

Litera „G” /Gnoza/ przemiennie rozumiana jako Grand Orient /Wielki Wschód/. To m.in. centralny motyw jego „Elegii XIII” i „Elegii XIV” oraz innych rzezb, statuetek, medali i luznych impresji, jak np. „Lek” /s. 111/. Album otwiera
„Tecza Przymierza” stojaca w Nowym Wisniczu; polowa kola wystaje z ziemi,
przepolowiona mieczem. Glowimy sie: jakiego Przymierza? Z kim Przymierza?Starego z Nowym? Chyba tak.
Litera „G” jest wiodacym akcentem plastycznym rzezby poswieconej gen L. Okulickiemu, glównemu prowokatorowi Powstania Warszawskiego. Pomnik stanal w Bochni/ s. 11/. Litera „G” jest pustym przeswitem w bryle pomnika, wyraznie stylizowanym na litere „G”. Dobrze, ze artysta zwienczyl rzezbe gruzowiskiem belek, w domysle – stropowych – bo taki byl „sukces” tego powstania: 200 tysiecy poleglych warszawiaków, gruzy miasta i chichot zydobolszewików, którzy po „wyzwoleniu” mieli mniej o 200 tysiecy Polaków, w tym o 25 tysiecy akowców do wymordowania. Motyw „G” pojawia sie szereg razy w jego mniejszych rzezbach, m.in. w medalach, medalionach, impresjach rzezbiarskich. Czasami gdy trzeba, siega po motyw orla, glównie jako godla narodowego. Stosuje tu dwa rodzaje orla – bez i z masonskimi gwiazdkami, jakie wprowadzono po zydomasonskim puczu politycznego gangu J. Pilsudskiego w maju 1926 roku. W tablicy poswieconej Królom Kurkowego Bractwa – którego jest aktualnym wodzem, orla nie zeszpecil piecioramiennymi „masonówkami”, ale wstawil je w skrzydla orla na tablicy pamiatkowej Komendantów Krakowskiego Okregu Armii Krajowej i gen. Bora-Komorowskiego /kosciól oo. Kapucynów
w Krakowie/. Tym samym Dzwigaj przesadzil samowolnie, ze tamci bohaterowie walczyli i gineli w walce o Polske masonska, te sprzed wojny, calkowicie wtedy opanowana przez masonerie.
Wspomniany orzel na tablicy Bractwa Kurkowego posiada charakterystyczny „okap z tylu szyi – dokladnie jak na stacji V. Golgoty Dzwigaj nie zawahal sie „ozdobic” piecioramienna „masonówka” skrzydla Orla w obiektywnie pieknej i zwyczajnie bogatej /zloto, srebro, kamienie szlachetne/ monstrancji dla Skarbca Jasnogórskiego /s. 118/. Braciszkowie jakos nie mieli zastrzezen do masonskich gwiazdek. A szkoda, bo musialby je spilowac, jak spilowal date „955” w „Golgocie”.
„Krzak Gorejacy” Mojzesza czesto pojawia sie na jego relikwiarzach, a nawet oltarzach. Relikwiarz sw. Faustyny Kowalskiej jest spowity galeziami Krzaka Gorejacego /s. 122/. Centralne miejsce zajmuje w tym relikwiarzu Wszystkowidzace Oko Wielkiego Budowniczego Wszechswiata – niemal dokladnie tak, jak w oltarzu lagiewnickim, gdzie „okiem” jest kula peknieta z góry na dól, umieszczona w zewnetrznym okregu. „Kropla” w kole oltarza lagiewnickiego to klasyczny przekaz masonski. Tak jest równiez na medalu /s. 142/.
Nie wiemy, czy lagiewnicki Krzak Gorejacy /podobno 1500 kg spizu/ jest autorstwa prof. Dzwigaja – jakos nie mielismy ochoty wszczynac poszukiwan autora tego rozwiazania. Krzak Gorejacy calkowicie oplótl, tak jak relikwiarz sw. Faustyny Kowalskiej, oltarz w szczecinskim kosciele pw. Chrystusa Dobrego Pasterza.
Jak na portowe miasto przystalo, oltarz jest stylizacja zaglowca. Dolem rozwieraja sie olbrzymie szczeki imadla – jakas alegoria, ale czego? W srodku znów kolo, lub, jak kto woli – zrenica Wszystkowidzacego Oka Wielkiego Budowniczego Wszechswiata/s. 152/.
Amatorów sklonnych do detektywistycznych poszukiwan „spiskowej teorii” zadowola miniatury prof. Dzwigaja. Jak np. odczytac cel umieszczenia na krucyfiksie, nad napisem INRI duzego kregu na absydzie prawej nawy kosciola Mariackiego w Krakowie? Rozpoznanie wnetrza tego kola jest niezla gimnastyka dla
wzroku. Dysponujac tylko albumem i szklem powiekszajacym, uda sie nam rozpoznac irytujacy leb jakiegos potwora, któremu jakby ze slepiów wystaja dlugie kolki. Calosc jest malym dreszczowcem. O co tu artyscie „chodzilo”? Przez 2000 lat na krucyfiksie, czyli krzyzu z Ukrzyzowanym, widnialo tylko INRI i nic wiecej.
Prof. Dzwigaj wykreowal wlasny, nowatorski krucyfiks. Niewykluczone, ze z czasem i nad takimi obreczami zaczna sie pojawiac jeszcze inne arabeski! Studium paralelnym do skrzydla stacji IV jest niepozorna impresja /s. 113/ pt. „Postscriptum”. Tu autor zakamuflowal trzy demoniczne wizerunki: nietoperza z centralnie ulozonym okiem na czubku jego glowy. Po przekreceniu rzezby o 90 stopni ujawnia sie pysk psa z wywalonym jezorem. Jego trzy trzonowe zeby, to podstawowy element pozwalajacy „odkryc” nastepna twarz takze z prawej strony. Po powrocie do poprzedniej pozycji, dostrzegamy na szczycie rzezby wystep: nie ma pewnosci, czy to postac ludzka, ale jej dolna czesc to ogromny na tle tej postaci leb jakiegos zwierzecia. Postac stoi na szczycie wyraznie zarysowanych stopni schodów, które przechodza w gladka jakby kladke – wystep.
Nad srodkowa, najbardziej naturalna, najmniej demoniczna twarza stoi tam na dwóch kolumnach /patrz – kolumny w „Golgocie”/ zrujnowana konstrukcja tworzaca wraz z tymi kolumnami ulubiony przez artyste
motyw bramy, która ta postac zamierza przekroczyc.
„Postscriptum”, takie i inne impresje, „Elegie” sa w sumie nieszkodliwymi popisami wyobrazni rzezbiarskiej. Sa dopuszczalne, do zaakceptowania. Jednak wpisane w stacje „Golgoty Beskidów”, nabieraja zlowrogiego znaczenia.
Pochylmy sie jeszcze nad medalami pamieci matki prof. Dzwigaja.
To: „Epitafium dla mojej Matki I” i „Epitafium dla mojej Matki III” – str. 133 albumu. „Epitafium I” to zarys bedacej w ruchu postaci wasatego mezczyzny, z czaszka przedluzajaca sie karykaturalnie spiczasto niczym czaszka mumii egipskiej, w dodatku jeszcze zakonczona równie spiczastym kapturem. W pozycji poprzecznej do linii góra – dól, widnieje sylwetka kobiety w chuscie /Matki?/, mieszczaca sie w klasyce sylwetek Matki Bozej. Takie „przeslanie” tej meskiej, w dodatku wasatej twarzy i glowy wydluzonej jak na freskach faraonów, to zbyt trudna dla nas metafora.
Mozliwe, ze o to wlasnie chodzilo, aby calosc nie kojarzyla sie jednoznacznie. Prawo artysty.
W „Epitafium III” rysuje sie postac spoczywajaca juz w grobie, co podpowiada posuniety juz rozklad czaszki. W miejscu, gdzie powinno byc serce zmarlej, widnieje wyrazny zarys ryby i pletw ogonowych. Co oznacza ta ryba w grobie? W trakcie rozkladu ciala? Czy to, ze zmarla w konczacej sie epoce Ryb?
Dlaczego syn wlozyl do grobu matki dwa klucze? Kolejna zagadka. Czy sa to klucze do Królestwa Niebieskiego? To przeciez atrybuty sw. Piotra. Klucze majace otworzyc grób? Jeden z nich, ogromnej wielkosci na tle tulowia zmarlej, znajduje sie przy jej prawym boku, niejako pod reka. Drugi, mniejszy,
spoczywa na szczycie kwadratowej kolumny jakby wystajacej z ziemi, z grobu.
Klucz jest maly, ale znamienny– jego uchwyt ma ksztalt litery „G”. Czyzby artysta nawet nad grobem matki nie mógl powstrzymac sie od wyposazenia jej w symbol Gnozy? W albumie znajduja sie dwie fotografie rodziców autora. Sa to postacie zwyczajne, polskie, dalekie od arystokratyzmu i kosmicznie(chyba) dalekie od znajomosci Gnozy.
Mozliwe, ze kiedys Matka we snie pogrozi synowi palcem za te popisy... Czyzby demoniczna infekcja poczynila u niego spustoszenia nieodwracalne? A moze to tylko koniunkturalne popisy obliczone na cichy poklask wspólbraci spod znaku cyrkla i katownicy?
W ekskluzywnym kregu braci fartuszkowych
Co mamy powiedziec na to, ze satanizujacy rzezbiarz jest autorem okolo 50 pomników Jana Pawla II, stajac sie jego nadwornym rzezbiarzem? Co mamy powiedziec na to, ze jest autorem dziesiatków oltarzy w polskich kosciolach, kaplicach; relikwiarzy, monstrancji, witrazy, fresków, nagrobków, popiersi?
Co mamy robic, gdy satanizujacy rzezbiarz jest autorem szeregu prestizowych pomników i rzezb wybitnych postaci polskich zrywów powstanczych? Co mamy powiedziec na to, ze jest autorem relikwiarza /s. 123/ biskupa przemyskiego Sebastiana Pelczara, który przez cale swoje kaplanskie zycie demaskowal masonerie? Co mamy na to wszystko powiedziec? Jak mamy reagowac? Naiwne pytanie – na nic konkretnego nie mozemy sie zdobyc. Nie mamy nic do powiedzenia. Mozemy tylko wykwilic nasze „obsesyjne”, „paranoiczne”, „spiskowe”, „chore” „urojenia” na kartach papieru lub w internecie, choc ten ostatni jest narzedziem poteznym, tak poteznym w jego powszechnosci, ze przestraszyl i zirytowal nawet prof. Dzwigaja, bo istnieje juz porzekadlo, ze jezeli kogos – czegos nie ma w internecie, to ten ktos po prostu nie istnieje.
W nastepnym rozdziale przedstawimy zemste wloskiego wolnomularstwa na o. Pio, w postaci istnego festiwalu znaków i symboli masonskich wkomponowanych w bryle i wnetrze swiatyni poswieconej temu swietemu.
Powrócmy jeszcze do Krakowa, do matecznika polskojezycznego wolnomularstwa, a scislej, do „masonerii koscielnej”, jak je nazywa o. Stefano Gobbi w jego kronice przekazywanych mu objawien Chrystusa: „Do kaplanów umilowanych synów Matki Bozej”(44).
Formalnie, prof. Cz. Dzwigaj jest tylko Królem Bractwa Kurkowego. Bractwa szczególnego. Jego czlonkowie pojawiaja sie na pierwszych miejscach podczas odslaniania kolejnych pomników Jana Pawla II. Przy poswieceniu prestizowego pomnika Jana Pawla II w Rzymie przy Via Cassia, wystapilo tam kilkunastu czlonków
Bractwa w paradnych kontuszach i insygniach Bractwa. Nie mamy watpliwosci, ze Bractwo stanowi jedna z licznych galezi, czy raczej korzeni rozsadzajacych struktury Kosciola w Polsce. Pierwszoplanowa postacia
w „masonerii koscielnej” wydaje sie byc kard F. Macharski /„Macharski”?/, czlonek Zakonu Rycerzy Maltanskich, takze honorowy „kapelan” masonskiego nowotworu wewnatrz Kosciola pod nazwa Rycerzy Kolumba.
Pójdzmy sladem owych „Rycerzy Kolumba”. Zajdziemy bardzo daleko. O tym polipie wzmiankowalem juz w kilku ksiazkach. Tu zatrzymajmy sie przy nim w kontekscie krakowskiego ich matecznika.
Kardynal F. Macharski to decyzyjna, choc dyskretnie drugoplanowa postac, zawsze pociagajaca za sznurki zza sceny. Inicjatorem come back Rycerzy Kolumba do Polski byl kardynal Prymas J. Glemp, zarazem czlonek „zakonu” Rycerzy Maltanskich. Inicjatywa przyszla z Watykanu, gdzie równie dyskretnie uwijal sie
nad inplantacja Rycerzy Kolumba w polskie zycie koscielne i nie tylko koscielne, osobisty sekretarz Jana Pawla II – biskup, potem kardynal S. Dziwisz, obecny metropolita krakowski.
To on poznal w Watykanie najwazniejszych dygnitarzy tego „zakonu”. W 2008 roku honorowym „rycerzem” Kolumba zostaje abp Kazimierz Nycz, w zwiazku z czym przypomnijmy, jak biskup K. Nycz, który tak pryncypialnie wojowal z idea Intronizacji Chrystusa Króla, jako czlonek kurii krakowskiej i jak zostal stamtad wyslany na stanowisko metropolity warszawskiego po brutalnym obaleniu ingresu abp S. Wielgusa przez tajemne sily „starszych, strasznych i madrzejszych”.


Amerykanska grupa Rycerzy Kulumba w uroczystych strojach, które przysporzyly rycerzom przezwisko „pingwinów”.
Jakze trafnie: biel i czern plus sadlo!

Klocki tej ukladanki same sie ukladaja. Od Rycerzy Kolumba docieramy do ekskluzywnej sekty Opus Dei, która fragmentarycznie przyblizylem czytelnikom w dwóch ksiazkach. Biskupi coraz bardziej ochoczo wydaja dekrety otwierajace drzwi kosciolów dla tej koscielnej masonerii. Wyznaczaja swoich specjalnych przedstawicieli, ksiezy – koordynatorów i kapelanów dla powstajacych tam Rad regionalnych Rycerzy Kolumba. Na czele tych Rad Rycerzy Kolumba znajduja sie lokalne autorytety moralne. Oto Rada warszawsko-praska: czy to nie dziwne, ze jej patronem jest zalozyciel sekty Opus Dei, Josemaria Escriva? Wielkim Rycerzem Rady warszawsko – praskiej
jest dr Krzysztof Wasowski, prawnik Uniwersytetu Warszawskiego i UKSW. Jesienia 2009 roku dr K. Wasowski zostal wspólprzewodniczacym Komisji majatkowej tej Rady. W ramach tej funkcji, jako osoba swiecka, w dodatku prawnik, jest przedstawicielem strony koscielnej w negocjacjach majatkowych Kosciola z wladzami
panstwowymi(45).
Nie wszyscy czlonkowie „zakonu” Rycerzy Kolumba ujawniaja swoje w nim czlonkostwo. W Starachowicach Wielkim Rycerzem jest miejscowy prezes Agencji
Rozwoju Regionalnego – jego nazwiska nie znamy. Czy ten fakt ma jakis zwiazek z tym, ze przepracowany, rozchwytywany prof. Cz. Dzwigaj wykonal polichromie dla starachowickiego kosciola pw. MB Czestochowskiej?
/zob. – s. 159 albumu/ oraz na dziedzincu tego kosciola rzezbe nagrobna?
W aktualnym „Knesejmie” /2010/ znajduje sie trzech poslów PO, Rycerzy Kolumba, z których Ireneusz Ras swoja formacje duchowa, jak sam przyznaje, otrzymal w „Ruchu Swiatlo Zycie”. Opowiada, ze jego przynaleznosci do Rycerzy Kolumba jest dla niego „nowym doswiadczeniem, nowym wyzwaniem”. O tym, ze jest to „nowe wyzwanie” przekonal sie podczas glosowania w „Knesejmie” nad projektem ustawy o zakazie in vitro, o czym nieco dalej. Ras jest takze zwiazany z Klubem Inteligencji Katolickiej w Zakopanem.
Innym „rycerzem” kryptomasonerii spod znaku PO pod wezwaniem K. Kolumba, jest Andrzej Gut-Mostowicz, krajowy delegat Rycerzy Kolumba, zarazem kanclerz Rady regionalnej w Krakowie, takze posel PO. Trzecim „rycerzem” takze z sitwy PO, jest Michal Szczerba Wielki Rycerz Rady im. sw. Wojciecha na warszawskich
Nowolipkach.
Z PiS w Rycerzach Kolumba „czlonkuje” Jan Dziedziak (o innych z tej partii nie wiemy). To „powiernik” i czlonek rady nadzorczej jednej z warszawskich Rad Rycerzy Kolumba.
A teraz przesledzmy, jak zachowali sie ci trzej Rycerze Kolumba z PO podczas glosowania nad obywatelskim
projektem ustawy „Contra in vitro”, o zakazie stosowania w Polsce zabiegów in vitro. Przypomnijmy, ze stosowaniu tej metody sprzeciwia sie polskojezyczny Episkopat, a kazdy czlonek „zakonu” Rycerzy Kolumba
ma obligatoryjny obowiazek sprzeciwiac sie tej ustawie. Co wiecej, jak zapewnial ks. dr Piotr Kieniewicz, adiunkt Katedry Teologii Zycia Wydzialu Teologicznego na bylym Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawla II – taki obowiazek maja wszyscy ochrzczeni poslowie(46), czyli wszyscy bez wzgledu na przynaleznosc partyjna czy partyjno-masonska.


Juliusz hr. Ostrowski i Adam „Tanski” – Prezes Agencji Nieruchomosci Rolnych podpisuja porozumienie o wspólpracy w „dzielach dobroczynnych” na rzecz dzieci niepelnosprawnych. Porozumienie zostalo podpisane w 2002 r. w Klebarku Wielkim w obecnosci m.in. Prymasa Polski kard. Józefa Glempa, abp. Edmunda Piszcza, dra Krzysztofa Moczuranda – obecnego II Wiceprezydenta Zwiazku Polskich Kawalerów Maltanskich oraz ks. Infulata Juliana Zolnierkiewicza.

Rodzina, Zwiazek Polskich Kawalerów Maltanskich, przedstawiciele wladz zakonnych, panstwowych i samorzadowych zegnali w Krakowie Juliusza hr. Ostrowskiego. Mszy sw. pogrzebowej celebrowanej w kosciele Ojców Karmelitów, przewodniczyl ks. kard. Franciszek Macharski. Cialo zmarlego spoczelo na Cmentarzu Rakowickim w rodzinnym grobowcu. Juliusz Rawita hr. Ostrowski zmarl w Krakowie 11 lipca po dlugiej i ciezkiej chorobie. Do Pana odszedl Baliw Wielkiego Krzyza Honoru i Dewocji w Posluszenstwie, wieloletni prezydent Zwiazku Polskich Kawalerów Maltanskich. /„Nasz Dziennik”/.

Wielki Rycerz Kolumba Michal Szczerba.

Rycerz Andrzej Gut-Mostowy, Ireneusz Ras. /Repr. z „Polityki”/


Promocja ksiazki Wielkiego Mistrza Rycerzy Kolumba, Carla Andersona: „Cywilizacja milosci”. Warszawa, maj 2009. Za „rycerzami milosci” plakat: „Rycerze Kolumba w sluzbie cywilizacji i milosci”. Fot. z „Naszego Dziennika” rozmilowanego w cywilizacji milosci made in USA, praktykowanej codziennie m.in. w Iraku, Afganistanie.


A jak sie zachowali ci trzej wymienieni Rycerze? Gut-Mostowicz tuz przed glosowaniem opuscil sale obrad. Ireneusz Ras w ogóle nie przybyl do Knesejmu na czas glosowania. Michal Szczerba wprawdzie nie zrejterowal z sali, ale glosowal przeciwko projektowi zakazu in vitro. Dziennikarka „Naszego Dziennika”, autorka publikacji na ten temat /zob. przypis/, stwierdzila smetnie:
Brak spójnego stanowiska trzech poslów z linia Rycerzy podkopuje autorytet calej organizacji i jest zlym wzorem, demoralizujacym dla innych. Pani redaktor mija sie z rzeczywistoscia programowa Rycerzy Kolumba. Zapewne
bylaby mniej zdegustowana, gdyby wiedziala, ze „zakon” Rycerzy Kolumba to masonski polip na ciele neo-Kosciola posoborowego w tym samym stopniu, jak Rycerze Maltanscy, Bozogrobcy, Joannici, Opus Dei, Ruch Swiatlo Zycie, Neokatechumenat i inne krypto-masonskie narosla. Dobra tego ilustracja jest jeszcze inny „zakon” – Rycerski Zakon sw. Sebastiana.
Wystarczy przyjrzec sie jego polskojezycznej czolówce, a wtedy znów znajdziemy sie w orbicie przyciagania prof. Cz. Dzwigaja. Rycerski Zakon sw. Sebastiana jest bardziej elitarny niz „zakon” Rycerzy Kolumba i prawie tak ekskluzywny, jak „zakon Rycerzy Maltanskich. Zrzesza „tylko” 28 osób. Dziesiatka z nich to „krakusy”: prof. Cz. Dzwigaj, ks. infulat Jerzy Bryla /udzielal sie w sprawie „Golgoty Beskidów”/, starszy bractwa inz. Leszek Golda,
brat Jacek Kofin, honorowy prezes bractwa inz. Zdzislaw Maj, plk w st. spoczynku Andrzej Turowicz, Krzysztof Golda, Henryk Kusnierz, Zdzislaw Grzelka i Krzysztof Janarek. Cala ta dziesiatka nalezy takze do krakowskiego Bractwa Kurkowego.
Slowem – sami swoi wsród samych swoich. Trudno sie dziwic, ze w koscielno-swieckiej swicie uczestniczacej w odslonieciu pomnika Jana Pawla II w Rzymie, wystapilo kilkunastu Braci Kurkowych w pelnym rynsztunku ich paradnych strojów, na czele z prof. Cz. Dzwigajem.
Krakowska grupa Rycerskiego Zakonu sw. Sebastiana stanowi wraz z pozostalymi czlonkami tzw. Piata Komturie /raczej Piata Kolumne!/, swoimi mackami obejmujaca kraje bylych demoludów Europy Srodkowo–Wschodniej. Naturalnie, zakon nazywa sie „wspólnota chrzescijanska”. Realizuje „wylacznie cele dobroczynne i koscielne”.

Powracamy do Rycerzy Kolumba. Jak wiele innych organizacji o charakterze oficjalnie chrzescijanskim, Rycerze Kolumba /KofC/ zaczynali jako organizacja apolityczna i katolicka. Zalozyl ja w 1882 roku ks. Michael J. McGivney, wikary parafii w Lew Haven, stan Connecticut. Grupa zalozycielska skladala sie z 24 mezczyzn – weteranów irlandzkiej wojny wyzwolenczej. Poczatkowo przyjeli nazwe: Synowie Kolumba, co mialo podkreslac wielonarodowe pochodzenie imigrantów. Potem zmieniono nazwe na Czerwoni Rycerze. Wreszcie utrwalila sie
obecna nazwa: Rycerze Kolumba. Wbrew slowu „rycerze”, zakon nie ma ambicji rycerskich, bo nie ma z kim walczyc. Nie kultywuja specjalnych ceremonialów, jak np. Bozogrobcy, Bractwo Kurkowe czy Rycerze Maltanscy. Zakon ma cztery stopnie rycerskie. Streszczaja sie w czterech slowach: Milosierdzie, Jednosc, Braterstwo,
Patriotyzm. Obecnie dzialaja po haslem: „W sluzbie jedynego. W sluzbie wszystkim”.
Wkrótce po zalozeniu zakonu, dla rycerzy niezamoznych wprowadzono ubezpieczenia. Zaczeto od skladki w wysokosci 2,5 dolara i 11,5 dolara – w zaleznosci od wieku czlonka. Po smierci rycerza wdowa otrzymywala 1000 dolarów zapomogi. Po wprowadzeniu tak zachecajacego systemu ubezpieczeniowego, zakon rozrastal sie o tysiace nowych czlonków. W 1897 roku objal wplywami Kanade, gdzie obecnie dziala 231 tysiecy czlonków. Potem „podbil” Meksyk, w 1909 roku Kube. Najwiecej rycerzy liczy na Filipinach – 250 tys. Nie znamy liczby rycerzy
amerykanskich. Z pewnoscia jest ich tam najwiecej.
Potem nastapila stuletnia przerwa w terytorialnej ekspansji. W 2006 roku zakon ruszyl na podbój Europy. Zaczeto od Polski – strategicznego punktu i kraju Europy w procesach globalizacji Euro-Azji. Przybyli do Polski jak zwykle z haslami o kultywowaniu katolickich idealów i dzialalnosci charytatywnej.
Najbardziej pokazowa byla akcja rozprowadzania kilkuset wózków inwalidzkich. Autor zna kulisy sprowadzania takich wózków z Kanady. Byly to wózki uzywane.
Organizatorem akcji na gruncie kanadyjskim byl oficjalny mason polskojezyczny, którego nazwisko niczego tu nie wniesie.
Obecnie Rycerze Kolumba dzialaja w 10 krajach i wszedzie wypieraja sie zarzutów o dzialania komercyjne, a charytatywne jako maskujace rzeczywiste cele. Przeczy temu chocby ich firma ubezpieczeniowa. Prezesem jest Carl Anderson. Po 127 zgromadzeniu Najwyzszej Konwencji w Phoenix, zreszta bastionie masonerii wielu rytów, w której uczestniczyli przedstawiciele z Polski pisano, ze swiatowy kryzys finansowy nie naruszyl kondycji firmy. Zakon sprzedal polisy o wartosci 6,7 mld dolarów, a laczna wartosc polis firmy bedacych w obiegu, to 70 miliardów. Zakon skupia 1,7 mln czlonków, lacznie z tzw. Giermkami Kolumba – ich
zakonna mlodziezówka(47).

Podczas wspomnianej konwencji mocno zabrzmial akcent Polski. Sam Mistrz Anderson w swoim sprawozdaniu wspomnial: „W naszej najnowszej jurysdykcji w Polsce w ubieglym roku, liczba rycerzy wzrosla o 225 czlonków/.../ co dobrze swiadczy o zywotnosci naszego Zakonu”, ale chyba nie za dobrze o swiadomosci polskiego narodu. Dysponujac miliardami, Zakon wydal zaledwie 45 mln na cele charytatywne.
Kazdego roku Wielki Mistrz nawiedza Watykan z oficjalna wizyta. W ubieglym roku Mistrz Anderson przekazal Benedyktowi XVI 1, 6 mln dolarów jako prywatny datek dla Benedykta XVI. Kwota pochodzila z zakonnej fundacji „Vicarius Christi” /namiestnik Chrystusa/. Nic wiec dziwnego, ze wchodza do diecezji i parafii „jak w dym”. Szyderczo brzmi informacja, ze Zakon w ubieglym roku wydal 4, 7 mln dolarów „na obrone zycia”. Poznalismy te ich obrone zycia w wykonaniu trzech czlonków Rycerzy Kolumba, zarazem czlonków politycznego gangu pod nazwa „Platforma Obywatelska”. Jeden glosowal przeciw, jeden „nie przybyl” na obrady,
trzeci „wybyl” z nich na czas glosowania.
Znakomity znawca masonerii, wybitny mysliciel katolicki P.A. Fisher(48) w ksiazce „Szatan jest ich Bogiem” /wyd. pol. 1993/ pisal: W miejscowosci South Bend /stan Indiana/, w okresie Wielkiego Postu 1991, katolicy wraz z ksiezmi oraz wybitnymi czlonkami Ruchu Rycerze Kolumba/ Knights of Columbus, znani jako K of C/ spotykali sie co tydzien na Postnych Sniadaniach i spotkaniach ekumenicznych z okolicznymi masonami.
Zreszta Rycerze Kolumba w calych Stanach Zjednoczonych utrzymuja ostatnio bardzo bliskie i regularne kontakty z lozami masonskimi.
Szczególnie dziwnym wydaje sie fakt, ze owa zmiana w nastawieniu Kosciola do masonerii i róznych organizacji katolickich do ruchu masonskiego nastepuje w okresie, kiedy wiele kosciolów protestanckich, a nawet sam brytyjski Scotland Yard, ostrzegaja swych czlonków przed wchodzeniem w bliskie kontakty z masonami.

Wspominany wizjoner o. Stefano Gobbi z Mediolanu, otrzymywal przez wiele lat „lokucje” – które zebral w porzadku chronologicznym we wspomnianej ksiazce „Do kaplanów, umilowanych synów Naszej Pani”(49). Oto wpis z 13 czerwca 1989 r., w dniu i miesiacu drugiego objawienia dzieciom fatimskim:
Bestia ma na glowie dwa rogi, podobne do rogów baranka. Czarna bestia, podobna do pantery, oznacza masonerie. Bestia o dwóch rogach, podobna do baranka, oznacza masonerie, która wniknela do Kosciola. Symbolizuje masonerie koscielna, która rozszerzyla sie zwlaszcza wsród czlonków hierarchii.
To przenikniecie do wnetrza Kosciola przepowiedzialam wam juz w Fatimie oglaszajac, ze szatan wejdzie na sam szczyt Kosciola /s. 55/.

Ego Sum Regina Poloniae
„Golgota Beskidów” to brutalne sponiewieranie Meki Panskiej i Maryi Panny w kraju, w którym jest Ona Królowa Polski; to bylo wyzwanie rzucone calemu narodowi polskiemu przez duet – bp. Rakoczy i prof. Cz. Dzwigaj, najpewniej przy wspóldzialaniu i poparciu innych osób i dykasterii katolewackich i masonskich.
Uderzyli w dogmaty maryjne, zarazem zakwestionowali istote kultu maryjnego w Polsce, a tym samym w calym swiecie katolickim.
Matka Boza jest bowiem od 400 lat nieprzerwanie zespolona z dziejami naszego narodu, z jego najbardziej dramatycznymi momentami. Zaczelo sie dokladnie 14 sierpnia 1608 roku w Neapolu, przed pólnoca, kiedy
to o. Juliusz Mancinelli(50) SJ, ujrzal NMP z Panem Jezusem na reku i kleczacego sw. Stanislawa Kostke. Jak wiemy, pózniejszy sw. Stanislaw Kostka, wielki czciciel Matki Boze,j umiera w Rzymie 15 sierpnia 1568 roku.
Bezposrednim swiadkiem jego smierci byl wlasnie o. Juliusz Mancinelli.
Dokladnie 40 lat pózniej, 14 sierpnia 1608 roku o . Mancinelli widzial sw. Stanislawa Kostke kleczacego przed Maryja. NMP powiedziala do niego:
– Dlaczego nie nazywasz mnie Królowa Polski? Ja to królestwo bardzo umilowalam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam, poniewaz osobliwa miloscia plona do mnie jej synowie.
Wkrótce potem, za pozwoleniem swych przelozonych, o. Mancinelli przekazal te wiadomosc ksiedzu Piotrowi Skardze i jezuitom w Polsce. Ci z kolei doniesli o tym Zygmuntowi III Wazie. Juliusz mial juz wtedy 72 lata, lecz mimo tak podeszlego wieku i olbrzymiej odleglosci, postanowil odwiedzic ten nieznany mu kraj. Wybral sie do Polski pieszo. Do Krakowa dotarl 8 maja 1610 roku. Zostal powitany przez króla Zygmunta III Waze I przedstawicieli wszystkich stanów stolicy Polski. Pierwsze kroki o. Mancinelli skierowal do Katedry Wawelskiej. Tam, w Katedrze, ponownie ukazala mu sie Maryja w aurze wielkiego majestatu i wypowiedziala historyczne slowa:
– Ja jestem Królowa Polski. Jestem Matka tego Narodu, który jest mi bardzo drogi, wiec wstawiaj sie do mnie za Nim i o pomyslnosc tej ziemi blagaj mnie nieustannie, a Ja bede ci zawsze, tak jak teraz, milosierna.
Na pamiatke tego wydarzenia – w dziesiata rocznice objawienia, mieszkancy Krakowa umiescili korone na wiezy kosciola Mariackiego. Kolejna data: 15 sierpnia 1617 roku w rzymskim kosciele jezuitów Gesu Nuovo ukazala sie o. Mancinelli’emu Piekna Pani z Dzieciatkiem w ramionach i oznajmila to, co juz powiedziala mu w Krakowie:
Nazywaj mnie Królowa Polski. Umilowalam to królestwo i do wielkich rzeczy je przeznaczylam, poniewaz szczególnie wielbia mnie jego synowie.
I dodala: – Juliuszu! Za czesc, jaka masz do mnie, Wniebowzietej, ujrzysz mnie za rok w chwale niebios.
Juliusz Mancinelli zmarl dokladnie rok pózniej – 15 sierpnia 1618 roku, w tym samym dniu, w którym 50 lat przedtem zmarl sw. Stanislaw Kostka. Miesiac po smierci, kurier z Neapolu przywiózl ksiedzu Mikolajowi Leczyckiemu w Wilnie list od ks. Mancinelli’ego, w którym pisal:
– Ja rychlo odejde – ale ufam, ze przez rece Wielebnosci sprawie, iz po moim zgonie, w sercach i na ustach polskich mych wspólbraci zyc bedzie w chwale Królowa Polski Wniebowzieta!
Mancinelli zyl i zmarl w opinii swietosci, ale od samego poczatku jego objawien stal sie niewygodny pewnym kregom, bo juz wtedy dokumenty wyslane z Polski do Stolicy Apostolskiej „zaginely”.(51) Wielkim animatorem czci Juliusza Mancilliego, a zwlaszcza obrazu Matki Bozej Królowej Polski w Bledzewie i Rokitnie, jest ks. Ksawery Wilczynski(52) który zgromadzil pelna dokumentacje zycia i objawien o. Mancilliego oraz dziejów obrazu Matki Boskiej Rokitnianskiej, bedacego pierwowzorem dla obrazu MB Ostrobramskiej i wielu innych. Ks. Ksawery Wilczynski otrzymal od naukowo utytulowanego jezuity rzymskiego, nastepujacy list i pewien dokument: Szanowny Ksieze, znalazlem cos dla ksiedza ze zbiorów archiwum
rzymskiego /jezuickiego/ Borgo Santo Spirito 5. Napis jest w chinskim jezyku pisany piekna klasyka, w sztuce ikonograficznej chwalacej swietosc sw. Stanislawa Kostki jako meza swietego i protektora narodu polskiego, broniacego nasz naród w walce przeciwko Turkom, muzulmanom. To miedzy innymi dzieki jego protekcji, opiece, wojska polskie mogly odniesc zwyciestwo.
Ksiadz Wilczynski wykazuje, ze zakon jezuitów jest pierwsza zbiorowa ofiara wrogiej Kosciolowi i Polsce polityki zaborców. Zastanawiajaca jest zbieznosc dat: pierwszy rozbiór Polski /1772/ i rok pózniej kasata zakonu jezuitów. Kiedy ksiadz Wilczynski pytal wspólczesnych cystersów o powody ich kasacji, to podawali przyczyny materialne – ze byli materialnie bogatym lupem dla zaborców.
Ale ich zamoznosc byla tylko pretekstem. „Wyciszanie” nadzwyczajnej roli o. Juliusza Mancinelliego w kulcie NMP jest podporzadkowane wielkiej manipulacji historycznej, której ofiara jest sw. Stanislaw Kostka, nierozdzielnie zwiazany z kultem Maryi Wniebowzietej i Królowej Polski, a która bezposrednio przekazala o. Mancinelliemu opinie swietosci Stanislawa Kostki. Stal sie on wtedy wazniejszym swietym od dotychczasowych /ówczesnie/ patronów – sw. Wojciecha czy bp Stanislawa. Posrednim dowodem na
to sa historyczne bitwy polskiego oreza: Chocim, Beresteczko, Wieden – owoce wczesniejszych zawierzen temu swietemu. „Cud nad Wisla” – zdaniem ks. K. Wilczynskiego – takze 15 sierpnia, jest tego kolejnym dowodem.
Dopiero pózniej, jakze pózniej, uczyniono ze Stanislawa Kostki infantylnego „mlodzieniaszka”, ale juz nie patrona Polski. Zastanawia równiez liturgiczna data jego czci. Zmarl 14 sierpnia, ale w tym dniu, calkiem od niedawna, czci sie sw. Maksymiliana, wspanialego czciciela Maryi, ale dlaczego nie sw. Stanislawa Kostke, przez Matke Boza znacznie wczesniej, osobiscie przez Nia wyróznionego? Ksiadz Wilczynski stawia intrygujace pytanie: dlaczego od dawna, w zadnym zyciorysie Stanislawa Kostki nie ma ani slowa o jego szczególnych zwiazkach ze sluga Bozym o. Juliuszem Mancinelli?
Matka Boza na obrazie w Bledzewie jest pierwowzorem przeniesionym na obraz objawien o. J. Mancinelli’ego. Prof. Kalamajska-Saeed ustalila, ze artysci krakowscy w 1620 roku „zapatrzeni” w obraz Matki Bozej w Bledzewie zaprojektowali obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej: to wierna kopia, tylko z twarza odwrócona,
aby symbolicznie – z góry, spogladala na ówczesna Rzeczpospolita Obojga Narodów.

Z kolei malarskim zapisem objawien slugi Bozego o. Juliusza Mancilli’ego staly sie dwa obrazy – ten z Bledzewa oraz z Rokitna. W kronikach sióstr cystersek w St. Marienstern kolo Blautzen, znajduje sie informacja, ze na terenie calej Polski jest wiele kopii obrazu z Bledzewa – tzn. Patriotycznych obrazów Matki Bozej z polskim Godlem na Jej piersiach. Obraz bedacy w posiadaniu sióstr cystersek z Marienstern byl przez 300 lat ukrywany. W kronice cystersek z St. Marienstern, z roku 1620, jej autor powoluje sie na osobista znajomosc z O. J. Mancinellim i na podstawie relacji O. Mancinelli’ego kronikarz potwierdza, ze Maryja polecila o. Juliuszowi nazywac sie Królowa Polski. Juz przed oficjalnym uznaniem Jej za Królowa Polski, wszyscy w Polsce tak wlasnie
tytulowali NMP.
Ten starodruk cystersek nawiazuje do objawien dotyczacych Polski w Neapolu 14 sierpnia 1608 i 15 sierpnia 1618 r. oraz objawien w Krakowie 8 maja 1610 roku. Mówiono wtedy w Polsce o Niej: „Królowa Polski Wniebowzieta”.
Po objawieniach w Neapolu i Krakowie, Wilno bylo wtedy jezuickim centrum gloszenia tej godnosci. Od 1620 roku obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej jest pierwszym „wcielonym” skutkiem, inspiracja z objawien w Neapolu i Krakowie! /zob. – zestaw reprodukcji tych obrazów/.
Identyczne kopie znajduja sie obecnie na plebaniach w pocysterskim Bledzewie i poaugustianskim Wieluniu(53) oraz Kalsku – filii obecnego Rokitna. Kolejny obraz zwiazany z objawieniami maryjnymi o. Mancinelliego, to obraz z 1651 roku ufundowany przez pijarów w Warszawie – kopia obrazu z Faenzy.
Od pijarów przejeli te ikone jezuici. Kojarzy sie on jednoznacznie z historycznymi zwyciestwami Polski: nad Szwedami /1655/ i „Cudem nad Wisla” z 15 sierpnia 1920 r. Wniebowzieta Królowa Polski trzyma w dloniach polamane strzaly – alegoryczna zapowiedz polskich zwyciestw. Jezuici z Neapolu i Wilna, a takze sw.
Andrzej Bobola glosili, ze Maryja jest Królowa Polski Wniebowzieta. We wloskiej kronice z Faenzy napisano:
Kiedy w granice Polski wdarli sie Szwedzi, polscy biskupi pisali do papieza Aleksanda VII: „Zginelismy, jezeli Bóg nie zlituje sie nad nami”. Wtedy papiez Aleksander VII powolujac sie na objawienia dane o. Mancilli’emu, odpisal:
Nie, Maryja was uratuje, To Pani Polski. Jej sie powierzcie. Jej uroczyscie ofiarujcie... Ja Królowa ogloscie, przeciez sama tego chciala.
Wykonujac to polecenie, król Jan Kazimierz we Lwowie /1 kwietnia 1656 r./ oglasza Maryje Królowa Polski.

Król oglosil Maryje Królowa Polski wedlug wczesniejszego jezuickiego tekstu sw. Andrzeja Boboli. Od tej chwili Maryja wziela losy Polski pod swoje berlo. Ocalila nas od ludobójczego potopu szwedzkich protestantów, potem od potopu tureckiego ocalila Europe pod Wiedniem. Tresc slubowania Jana Kazimierza:
Wielka Boga – Czlowieka Rodzico! Dziewico Najswietsza! Ja, Jan Kazimierz, z laski Syna Twojego, Króla królów, a Pana mojego i Twojem zlitowaniem król, do Twoich najswietszych stóp upadajac, Ciebie za Patronke moja i za Królowa moich panstw dzis obieram, i tak samego siebie, jak równiez i moje Królestwo Polskie, Wielkie Ksiestwo Litewskie, ruskie, pruskie, mazowieckie, zmudzkie, inflanckie, czernichowskie, smolenskie, oraz wojska obu narodów i wszystkie moje ludy osobliwej opiece i obronie Twojej polecam i o wspomozenie i zmilowanie Twoje, w tym oplakanym, pelnym klesk i niebezpieczenstw stanie królestwa mojego, przeciw nieprzyjaciolom swietego rzymskiego Kosciola pokornie blagam. A poniewaz wielkie dobrodziejstwa Twoje sklaniaja mnie, wraz z narodem
moim, do nowego i zarliwego poswiecenia sie na sluzbe Twoja:, slubuje zatem, tak mojem jak i ludów moich imieniem, Tobie i Twojemu Synowi, Panu naszemu Jezusowi Chrystusowi, ze czesc i nabozenstwo ku Tobie wszedzie, po wszystkich krainach królestwa mojego rozszerzac bede. Slubuje takze, ze skoro za poteznem Twojem wstawieniem, a Syna Twego wielkim zmilowaniem, nad nieprzyjaciólmi, a szczególnie nad Szwedami zwyciestwo odniose, postaram sie u swietej Stolicy Apostolskiej, aby na podziekowanie Tobie i Twojemu Synowi dzien ten, jako uroczysty i swiety, corocznie po wieczne czasy byl obchodzony, i wraz z Biskupami królestwa mojego sprawie, aby to, co przyrzekam, przez ludy moje wypelnione zostalo.
Gdy zas z wielka bolescia serca mojego widze jasno, ze z powodu jeków i ucisku ludu wiejskiego zostaly zeslane przez Syna, Sprawiedliwego Sedziego, na królestwo moje rózne plagi, zarazy, wojny i inne nieszczescia przez te lat siedem, przeto przyrzekam i slubuje, ze po odzyskaniu pokoju, starac sie bede usilnie, wraz ze wszystkimi stanami, aby lud królestwa mojego od niesprawiedliwych ciezarów i ucisków zostal wyzwolonym.
Ty zas, o najlitosciwsza Królowo, jakos mie raczyla natchnac mysla zlozenia tych slubów, tak racz mi wyjednac u Syna Twego laske do ich wykonania.

Nuncjusz apostolski w Warszawie Antonio Pignatelli – pózniejszy papiez Innocenty XII /1691–1700/, przed zwyciestwem Sobieskiego pod Wiedniem, powiedzial do hetmana Stanislawa Jablonowskiego:
Szczesciwe narody, które maja taka historie jak Polska, szczesliwszego od was nie widze panstwa, gdyz wam jedynym zechciala byc KRÓLOWA Maryja, a to jest zaszczyt nad zaszczyty i szczescie niewymowne: obyscie to tylko zrozumieli sami”
Papiez Innocenty XII pochodzil ze wspomnianej Faenzy. Blogoslawiony Stanislaw Papczynski – pijar, zalozyciel zakonu marianów, byl spowiednikiem przyszlego króla Jana Sobieskiego, a takze nuncjusza apostolskiego Antonio Pignatelliego, pózniejszego papieza Innocentego XII.
Obraz Maryi Królowej Polski, przed którym Jan Kazimierz skladal sluby, odnalazl sie w 1974 r. we lwowskiej konkatedrze. Dzis jest tam tylko jego kopia. Oryginal zostal ukoronowany przez Jana Pawla II na Jasnej Górze 18 czerwca 1983 roku. Wkrótce zostal przewieziony do Krakowa i umieszczony w skarbcu katedry wawelskiej, gdzie w poblizu objawila sie Maryja o. Mancinelli’emu i polecila mu tytulowac siebie Królowa Polski.
Ksiadz Ksawery Wilczynski zadaje „niepokorne” pytanie(54):
Dlaczego w Bledzewie, tak patriotycznie wslawiony oryginalny obraz Matki Bozej, jeszcze bez naszego Godla, jako
„natchnienie” dla obrazu ostrobramskiego w Wilnie i wzór dla pierwszych patriotycznych kopii tzw. „bledzewskich”, w 1669 roku zostal „zeslany” do pobliskiego Rokitna, filii ówczesnego cysterskiego opactwa Bledzew?
W marcu 1669 roku obraz ten zostal „rehabilitowany” przez króla Michala Korybuta Wisniowieckiego: zabral go do swojej kaplicy w nowym Zamku Królewskim w Warszawie. Potem, w pazdzierniku 1671 r. przewiózl go do miejscowosci Golab kolo Deblina, gdzie wlasnie trwal grozny rokosz. Król Korybut Wisniowiecki polecil sporzadzic dla obrazu specjalny namiot – kaplice. Wkrótce tez rokosz wygasl, konczac sie wielkim narodowym pojednaniem w listopadzie 1671 roku.
Dzis chyba tylko nieliczni mieszkancy Golebia wiedza tylko o tym wielkim rokoszu, chlubiac sie nim jako waznym wydarzeniem historycznym, a jeszcze bardziej nieliczni z nich wiedza, ze tam wlasnie dokonalo sie wielkie pojednanie narodowe pod opieka obrazu NMP Wniebowzietej Królowej Polski z Bledzewa i Rokitna.

Potem oryginal obrazu powraca do Rokitna w uroczystej narodowej peregrynacji 22 listopada 1671 r.
Odtad Rokitno, po Bledzewie, staje sie stolica NMP Królowej Polski Wniebowzietej. Fakt ten calkowicie poszedl w zapomnienie za sprawa zaborców. A po odzyskaniu niepodleglosci – za czyja?
W 1906 roku paulini zwrócili sie do Stolicy Apostolskiej z prosba o nadanie odpustu Matki Boskiej Czestochowskiej z data 15 sierpnia. Ukazal sie na ten temat artykul w „Ateneum Kaplanskim”, gdzie pisza, ze Stolica Apostolska nie musi sie tlumaczyc, dlaczego przyznala inna date odpustu – na 26 sierpnia...
Czy na przeszkodzie stal juz od kilku wieków „zarezerwowany” oczywisty dzien Królowej Polski Wniebowzietej – 15 sierpnia, zwiazany z obrazami w Rokitnie i Ostrej Bramie? We Lwowie w dzielnicy lyczakowskiej wybudowano nawet specjalny kosciól pw. Matki Bozej Królowej Polski, jako wotum dziekczynne z okazji dwudziestolecia odzyskania niepodleglosci i 18-lecie „Cudu nad Wisla”.
Kosciól posiadal kopie obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej. Prymas August Hlond poswiecil ten kosciól.
Prymas oglosil wtedy ten obraz symbolem i pamiatka Maryi Królowej Polski Wniebowzietej. Niestety, prymas Stefan Wyszynski, gdy tylko objal urzad prymasowski, zabronil dociekan historycznych dotyczacych Rokitna i obrazu. Odtad pozostala tylko Jasna Góra jako jedyne narodowe sanktuarium Maryi Królowej Polski.
W Warszawie, w kosciele na Swietojanskiej, na cztery lata przed potopem szwedzkim, przed zagrozeniem od wschodu ze strony Kozaków i Tatarów, zdrada Chmielnickiego – papiez Innocenty XII widzi w Matce Bozej i królu Janie Kazimierzu jedyny ratunek, dlatego funduje kopie obrazu z Faenzy dla Polski. Na kopii Matka Boza trzyma oburacz wspomniane zlamane strzaly – to jakby wotum i blogoslawienstwo przed bitwa pod Beresteczkiem. Nikt teraz juz nie zwraca uwagi na to, ze papiez funduje korone dla tej kopii i natychmiast odbywa sie koronacja tego obrazu w 1651 roku: jest to chronologicznie pierwsza koronacja w Polsce – ponad 60 lat przed Jasna Góra!
W czerwcu pod Beresteczkiem wojska polskie odnosza historyczne zwyciestwo. Natychmiast po wojnie obraz zostal przekazany pijarom. Jego sanktuarium znajdowalo sie w kosciele pijarów przy ulicy Dlugiej w Warszawie – obecnym kosciele garnizonowym Wojska Polskiego. Po powstaniu listopadowym carat to sanktuarium likwiduje w 1836 roku i zamienia na cerkiew prawoslawna, a obraz przekazuje do obecnego kosciola jezuitów.
Obecny tytul Matki Bozej Milosierdzia w Ostrej Bramie, zainicjowal carat – ten sam, który zlikwidowal Matke Boza Zwycieska Królowa Polski w kosciele pijarów! Dlaczego nikt teraz nie zwraca uwagi na prawidlowa symbolike obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej, wyrazona w dwóch koronach – jako Królowa Polski i swiata – a nie Korony i Litwy? Nie wiadomo, kiedy namalowano druga, a przeciez obraz pochodzi z ok. 1620 roku.
Nikt tez nie wie, gdzie znajduje sie oryginalny obraz z Wilna. Podobnie jak obraz wielunski. Sa gdzies ukryte. Kopie lwowska Jan Pawel II koronowal 19 czerwca 1983 roku na Jasnej Górze, jak juz wiemy, natychmiast przewieziona na Wawel i zamknieta w skarbcu.
Ksiadz Ksawery Wilczynski w rozmowie z autorem pytal retorycznie: Czy to „uwiezienie” obrazu nie jest symboliczne, jesli nie szokujace? Ten obraz zostal po drugiej wojnie swiatowej przewieziony do Polski. Do 1974 r. wedrowal po Polsce, aby ostatecznie zostac umieszczony w konkatedrze lubaczowskiej. Przebywal tam do 1983 roku. W Lubaczowie wykonano jego wierna kopie. Dzis jest klopot – w istocie jaki obraz koronowal Jan Pawel II – tamten
powojenny, czy kopie?
W czerwcu 1989 roku z inicjatywy arcybiskupa Michalika oraz Prymasa J. Glempa ogloszono obraz rokitnianski „Matka Boza Cierpliwie Sluchajaca”. W ten oto uroczysty, urzedowy sposób zlikwidowano odwieczny tytul:
Matki Bozej Rokitnianskiej Królowej Polski, utrwalony na dotychczasowych pieczeciach – okraglej i podluznej. Okraglej (lacinskiej): „REGINA POLONIAE ROCITINNSIS” i na pieczeci podluznej: „RZYMSKO-KATOLICKA PARAFIA p. w. KRÓLOWEJ POLSKI”.
Rzecz w tym, ze opisane tu pieczecie... zniknely po tamtej uroczystosci.
Inny, tajemniczy watek, to ucho przy prawej skroni tej „Matki Bozej Cierpliwie Sluchajacej”. Okazuje sie, ze ucho pojawilo sie „dopiero” jakies 300 lat temu, bo kopia z uchem znajduje sie w Koszutach Malych juz z data 1737. Jaka byla intencja domalowania tego ucha? Pytanie pozostaje nierozstrzygniete, choc niezupelnie:
Maryja Królowa z uchem prezentuje sie jakby lepiej, pelniej, no bo jakze – dlaczego bez ucha? Po trzystu latach to ucho wykorzystano jako pretekst do nazwania Maryi Królowej Polski Wniebowzietej, Matka Boza Cierpliwie Sluchajaca. Czyz moglaby sluchac nie posiadajac ucha?
Na kosciele Mariackim w Krakowie znajduja sie dwie korony. Jedna na szczycie iglicy, druga w jej polowie. Najwyzsza umieszczono dla uczczenia dziesieciolecia smierci o. J. Mancinelli’ego. Druga dla uczczenia slubów Jana Kazimierza, ale nikt juz obecnie nie zwraca uwagi na historyczny kontekst pojawienia sie tej drugiej korony i samych slubów. Król Kazimierz, jak juz wiemy, oglosil Maryje Królowa Polski na pisemne polecenie papieza Aleksandra VII, w którym to poleceniu papiez odwolal sie do objawien o. J. Mancinelli’ego.
Tak wiec obydwie korony na wiezy Bazyliki Mariackiej maja swoja geneze w objawieniach o. Mancinelli’ego, znanego niemal wylacznie historykom Kosciola w Polsce i wiernym pobieznie studiujacym dzieje Kosciola w Polsce.

Opactwo cysterskie w Bledzewie 1842. Z cysterskiej monografii 1843, tuz przed zrównaniem z ziemia przez prusactwo.
W 1962 roku ukazalo sie w Polsce drugie wydanie obszernej broszury Józefa Stanislawa Pietrzaka: „Niepokalana Królowa Polski”, wydanej nakladem autora.
Jest tajemnica poliszynela, ze jest to pseudonim tajnego generala tzw. „bialych marianów” zniesionych formalnie za ich patriotyzm. Arno Gieze Nieu publikuje wielotomowa serie ksiazkowa o sanktuariach maryjnych w Polsce pt. „Królowa Narodu”(55). Niemal wszystkie podane tu fakty znajduja sie w tomie IV. Obecnie A. Gieze ma klopoty z wydaniem tomu VIII. Dlaczego? Bo jeden rozdzial chce tam poswiecic J. S. Pietrzakowi. Posiada na to urzedowe potwierdzenie – „Nihil obstat” z kurii krakowskiej z 1926 roku, ale Bernardinum(56) zwleka z powodu klopotów z... ustaleniem praw autorskich! Powód jest podobno inny – A. Gieze krytycznie pisze o tzw. „czarnych” marianach.
Mieli oni zostac powolani glównie do odwracania uwagi od promocji Maryi jako Królowej Polski!
Odwracanie uwagi ma sie odbywac glównie na plaszczyznie wizualnej: kto latem 2009 roku stanal przed Muzeum Archidiecezji Krakowskiej, widzial na tym budynku dominujace olbrzymie plansze o wysokosci dwóch pieter, przedstawiajace Jana Pawla II i metropolite kardynala Stanislawa Dziwisza... Niech krakusy i turysci wiedza, ze to niemal bracia sjamscy. Az po grób i jeszcze dalej!
Zródlem informacji o objawieniach 1608 r. i nuncjuszu Pignatellim w Warszawie w 1681 r. jest Maria Chojnowska, autorka artykulu zawartego w majowym miesieczniku „Maly Apostol”, w 1993 r. wydanym przez pallotynów w W-wie. Ks. Stanislaw Maciatek TJ jest zródlem informacji o objawieniach z 1617 r. zawartych miesieczniku „Kólko Rózancowe”, redagowanym przez Sluge Bozego ks. Ignacego Klopotowskiego, nr 8 (1923), s. 10-12, i tamze powtórzonym w nastepnym roku, chociaz jak sie dowiedzialem od jezuitów, autor juz byl w „swiecie”,
bo niestety sie sekularyzowal.
Zastanawiajaca jest sprawa oryginalnych starodruków wilenskich z r. 1635. Oryginal jest tez Poznaniu, ale akurat od tego najwazniejszego dla nas miejsca, do konca wszystko wyrwane.


Opactwo cysterskie w Bledzewie 1842. Z cysterskiej monografii 1843, tuz przed zrównaniem z ziemia przez prusactwo.


Zastanawia mnie jeszcze nastepujacy fakt. Dlaczego w Bledzewie, tak patriotycznie wslawiony oryginalny obraz Matki Bozej, jeszcze bez naszego Godla, jako „natchnienie” dla obrazu ostrobramskiego w Wilnie i wzór dla pierwszych patriotycznych kopii tzw. bledzewskich, w r. 1669 zostal „zeslany” do pobliskiego ROKITNA, filii ówczesnego cysterskiego opactwa Bledzew?
W III-1671 r. „rehabilitowal” go król Michal Korybut-Wisniowiecki zabierajac na pól roku do swej kaplicy w nowym zamku królewskim w Warszawie. Pod koniec X-1671 r. zabiera go do miejscowosci Golab k/Deblina, gdzie
jest wielki rokosz -klótnia w naszych najwyzszych wladzach tam zgromadzonych. Robi dla tego obrazu specjalna namiotowa kaplice. I wkrótce ten wielki, narodowy rozgardiasz, za sprawa NMP Królowej Polski Bledzewsko-Rokitnianskiej, konczy sie wielkim narodowym pojednaniem w Xl-1671 r.
Czy nie zastanawiajacy jest fakt, ze dzisiaj nawet mieszkancy Golebia pamietaja tylko o wielkim rokoszu (klótni), a zupelnie zapomnieli o tym, ze zakonczyl sie on u nich wspanialym POJEDNANIEM NARODOWYM pod opieka NMP Wniebowzietej Królowej Polski z ROKITNA?
Z zamku królewskiego w W-wie, przez Golab wraca do Rokitna w uroczystej narodowej peregrynacji 22-XI-1671 jeszcze bardziej wslawiony dodatkowo jako znak POJEDNANIA NARODOWEGO. Odtad ROKITNO po Bledzewie, staje sie takze stolica NMP Królowej Polski WNIEBOWZIETEJ. Fakt ten jest dzisiaj zapomniany
– oczywiscie z woli dawniejszych naszych zaborców.
Takie sa te nasze polskie „znaki czasu”. A potem byl Gietrzwald – 160 objawien w warminsko-polskim jezyku, od
27 czerwca do 16 wrzesnia 1877 roku. To kolejny akt wstawiennictwa Maryi Królowej Polski, w oczywisty sposób i w nadprzyrodzonych okolicznosciach laczacy Jej wsparcie dla narodu pod jarzmem prusactwa i wiary tego narodu. Dla Warmii byl to czas niewoli i przesladowan polskosci – „kulturkampfu”: walka z polskoscia
na wszystkich frontach tozsamosci narodowej, zarazem pelnia przesladowan Kosciola katolickiego w protestanckim zywiole. Patriotyzm i katolicyzm zostaly tam i wtedy wystawione na ekstremalne próby.
I wtedy wlasnie przyszla nam z pomoca Królowa Polski. Byl to znak o znaczeniu podwójnym. Potwierdzila w nim prawde wiary katolickiej o jej osobistym wstawiennictwie, jak tez niezbywalne prawo Polaków do wlasnego jezyka, wlasnej Ojczyzny.
Okolicznosci sa znane: 27 czerwca roku Justyna Szafranska wracala z egzaminu przedkomunijnego, gdy nagle spojrzala na klon obok plebanii. W jasnosci otaczajacej drzewo ujrzala biala postac z dlugimi jasnymi wlosami, siedzaca na tronie udekorowanym perlami. Po chwili ujrzala jasny blask zstepujacy z nieba i aniola ze zlotymi skrzydlami / – a nie nietoperza straszacego zwiedzajacych „Golgote Beskidów”/. Kiedy dziewczynka odmówila „Zdrowas Mario”, postac niewiasty podniosla sie z tronu i wraz z aniolem uniosla sie ku niebu.

Dziewczynka opowiedziala to ksiedzu proboszczowi Augustynowi Weischelowi, z pochodzenia Niemcowi. Ten dzielny kaplan sporzadzil nie tylko dokumentacjetego i kolejnych objawien, ale takze zaangazowal sie w ich obrone, na przekór stosowanym przeciwko niemu aresztom i grzywnom.
Potem 30 czerwca inna dziewczynka – Beata Samulowska równiez ujrzala Piekna Pania. Proboszcz polecil dziewczynce, aby zapytala nieznajoma, kim ona jest. Uslyszala: „Jestem Maryja Niepokalanie Poczeta”. Odpowiedz padla w jezyku polskim. Podczas dziesiatków nastepnych objawien Maryja powtarzala niezmiennie
„Odmawiajcie Rózaniec”.
W wigilie uroczystosci sw. Piotra i Pawla – patronów parafii, kiedy dzwon uderzyl na Aniol Panski, drzewo znów zajasnialo: najpierw ukazalo sie zlote krzeslo.
Usiadla na nim Królowa Nieba, a te królewskosc podpowiadalo to uroczyste krzeslo – tron. Po chwili aniolowie przyniesli z nieba Dzieciatko Jezus w poswiacie niezwyklego swiatla, odziane w biala, zlotem wyszywana szate. W lewej dloni trzymalo kule zwienczona krzyzem – insygnia wladzy królewskiej nad swiatem.
Podczas kolejnych objawien dziewczynki zapytaly Maryje Panne, czego od nich oczekuje. Uslyszaly, nadal w jezyku polskim: „Chce, abyscie codziennie odmawialy Rózaniec”.
Pierwszego lipca, w niedziele, dziewczynki zadaly Pieknej Pani pytanie przygotowane przez proboszcza, kim ona jest. Odpowiedziala: „Jam jest Najswietsza Maryja Panna Niepokalanie Poczeta”. Potwierdzila w ten sposób to, co powiedziala w Lourdes – ze jest „Niepokalanym Poczeciem”. Kiedy zadaly drugie pytanie, postac
znikla bez odpowiedzi.
W lipcu zapytaly Maryje, czego sobie zyczy. Uslyszaly: „Ma tu byc wystawiona murowana Meka Boza i umieszczona figura Niepokalanego Poczecia. Potem mozna plótno dla uleczenia chorych klasc u stóp figury”.
Figure zamówiono w Monachium. Zaczeto zbierac ofiary na budowe kapliczki. Ksiadz proboszcz zostal aresztowany, potem wypuszczony, ale musial placic grzywny. Dzieci przesluchiwano i straszono, jak pózniej w Fatimie. Wizjonerki musialy opuscic Gietrzwald w obawie przed dalszymi szykanami. Znalazly schronienie u szarytek w Chelmnie. Ksiadz August jednak pozostal tam proboszczem. Zmarl w 1909 roku.
Wladze pruskie usilowaly zmusic biskupa Filipa Krementza, takze Niemca, do wydania zakazu szerzenia kultu na miejscu objawien. Biskup powolal komisje do zbadania objawien, skladajaca sie z kaplanów i lekarzy. Opinia byla jednoznaczna:
„Objawienia w Gietrzwaldzie musialy miec realna podstawe”. W jakis czas potem ukazala sie ksiazeczka o objawieniach, opatrzona imprimatur Kosciola na jej druk.
Objawienia zostaly uznane dopiero w 1977 roku, w ich setna rocznice. Klejnotem sanktuarium w Gietrzwaldzie jest obecnie obraz Matki Boskiej Gietrzwaldzkiej. Nalezy on do grupy obrazów wzorowanych na ikonie znajdujacej sie w Kaplicy Przewodników w Bizancjum, która, jak glosi tradycja, mial namalowac sw. Lukasz.
Obraz zostal ukoronowany zlotymi koronami papieskimi przez Prymasa kard. Stefana Wyszynskiego na 90. rocznice objawien. Inne rocznice:
– 15 sierpnia 1920 – „Cud nad Wisla”
– 1 wrzesnia 1939 – niemieckie bombardowanie Wielunia, gdzie byla ukryta najstarsza kopia bledzewskiego obrazu. Poczatek drugiej wojny swiatowej.
– 14 sierpnia umiera w celi smierci w Auschwitz, wielki czciciel Maryi sw. Maksymilian Kolbe.
– 19 marca 1947 roku – Matka Boska w Rokitnie – zostala pisemnie zadekretowana przez Sluge Bozego ks. Prymasa Augusta Hlonda jako KRÓLOWA POLSKI ZIEM ODZYSKANYCH z odpustami: 3 maja i 15 sierpnia.
– 22 kwietnia 1989 roku Jan Pawel II poswieca zlota korone dla obrazu w Rokitnie.
– 18 czerwca 1989 roku, w Rokitnie, ks. Prymas kard. Józef Glemp wraz z abp Józefem Michalikiem uroczyscie ukoronowali MB Królowe Polski Ziem Odzyskanych koronami papieskimi.
Po stu latach, w 1977 roku ks. biskup Józef Drzazga, ordynariusz warminski, za zgoda ks. prymasa Stefana Wyszynskiego specjalnym dekretem zatwierdzil kult gietrzwaldzkich objawien. Niestety, do czasów wspólczesnych tu i owdzie pojawiaja sie wypowiedzi i publikacje podwazajace wiarygodnosc objawien gietrzwaldzkich. Czy dlatego, ze sa calkowicie polskie? Czy dlatego, ze Matka Najswietsza przemówila do polskich
dzieci w jezyku polskim w morzu jezyka niemieckiego?
Gietrzwald to jedyny przypadek objawien wsród oficjalnie uznawanych przez Kosciól, kiedy Matka Najswietsza rozmawiala po polsku, opowiadajac sie w obronie kraju wymazanego z mapy Europy.
Czy wlasnie z tych powodów Gietrzwald ma „pod górke” posród innych objawien
w swiecie i Europie?
Czy dlatego, ze kilkakrotnie NMP powiedziala tam, iz jest KRÓLOWA POLSKI? Dlaczego w juz uznanych objawieniach gietrzwaldzkich akcentuje sie tylko Rózaniec i zródelko wskazane przez Maryje, a pomija rozlegly i jednoznacznie polski kontekst tego fenomenu?
Czy dlatego tak dlugo bylo to wszystko wyciszane, dyskredytowane? To równiez jedyny przypadek, kiedy miejscowi katolicy tak szybko zareagowali na wezwanie MB, budujac kaplice z figura.
Znów mamy 15 sierpnia: wlasnie tego dnia, w 1946 roku w Gorzowie Wielkopolskim, administrator apostolski ks. Edmund Nowicki oddal w opieke Matce Bozej w obrazie rokitnianskim cala Administracje Apostolska kamienska, lubuska i pralature pilska. W „Akcie poswiecenia” wierni powtarzali:
/.../ Pani i Królowo nasza! Pod Twoja obrone uciekamy sie. Macierzynska opieka otocz rodzine polska i strzez jej swietosci/.../ Narodowi polskiemu upros stalosc w wierze i bratniej milosci. Daj tej polskiej ziemi, przesiaknietej krwia i lzami, spokojny i chwalebny byt w prawdzie, sprawiedliwosci i wolnosci. Rzeczpospolitej badz Królowa i Pania, natchnieniem i Patronka/.../ Bylo to zawierzenie jakze dramatycznie wtedy aktualne. Wlasnie nad udreczona
Polska na cale 40 lat zapadala kolejna noc terroru i zniewolenia. Terroru przeciwko wierze i narodowi. Terroru tym razem zydobolszewickiego.
Od dzisiejszego zniewolenia w Unii „Jewrejopejskiej” róznil sie on tylko tym, ze wtedy oficjalnie lala sie krew patriotów – katolików, a obecnie leje sie jad nienawisci, perwersji, „tolerancji”, „ekumenizmu” i demonokracji.
Jak w Radziechowach...
Prymas Polski August Hlond 19 marca 1947 roku urzedowo proklamowal Maryje w rokitnianskim obrazie Królowa Polski, z nadaniem odpustów 3 maja i 15 sierpnia. Slady tego pozostaly w mszale, gdzie pod data 15 sierpnia, obok ogólnej uroczystosci Wniebowziecia NMP, jest tylko wzmiankowane ROKITNO.
Matka Boza Królowa Polski w wizji ks. kardynala Augusta Hlonda:
– Przyjda czasy, kiedy Bóg w rece swojej Matki na pewien czas zlozy atrybut swej wszechpotegi.
– Dzieki wstawiennictwu Maryi zlituje sie Bóg nad nieszczesliwa ludzkoscia i zwiaze rozpetana na ziemi moc szatanska.
– Polska jest narodem wybranym Najswietszej Maryi Panny.
– Polska nie opusci sztandaru Królowej Nieba, spelni swe zadania, bedzie znowu matka swietych.
– Polska nie zwyciezy bronia, ale modlitwa, pokuta, wielka miloscia blizniego i Rózancem.
– Polska ma stanac na czele Maryjnego zjednoczenia narodów.
– Polska bedzie przewodniczka narodów.
– Zachód oczyszczajac sie ze zgnilizny, z podziwem na nas patrzec bedzie.
– Trzeba ufac i modlic sie. Jedyna bronia, której Polska uzywajac odniesie zwyciestwo – jest Rózaniec. On tylko uratuje Polske od tych strasznych chwil, jakimi narody moze beda karane za swa niewiernosc wzgledem Boga. Polska bedzie pierwsza, która dozna opieki Matki Bozej. Maryja obroni swiat od zaglady zupelnej. Polska nie opusci sztandaru Królowej Nieba. Calym sercem niech wszyscy zwracaja sie z prosba do Matki
Najswietszej o pomoc i opieka pod Jej plaszczem.
– Nastapi wielki tryumf Serca Matki Bozej, po którym dopiero zakróluje Zbawiciel nad swiatem przez Polske.
– Szlismy z Rózancem, bo z Matka Boza idziemy w przyszlosc.(57)
Za czasów Bismarcka i Hitlera, godlo Polski na oryginale ikony bledzewskorokitnianskiej bylo zasloniete. Obecnie jest „zaslaniane” inaczej – przez eksponowanie ucha Maryi! Cierpliwie Sluchajacej! Juz nie Królowej Polski Wniebowzietej, tej z wizji o. Mancinelli’ego, która dala prapoczatek polskiej czci dla Najswietszej Maryi Panny Wniebowzietej.
Juz w latach 1639–1640, kiedy trwala wojna 30-letnia, siostry cysterki uciekly z klasztoru w Marienszern do cysterskiego opactwa Blezew (Bledzew). Po pólrocznym pobycie w Bledzewie wracaja do swojego klasztoru i zastaja go calkowicie zrujnowanym. Wracaja z upominkiem z Bledzewa – obrazem Matki Bozej z Godlem królów polskich, jak to jest napisane w ich kronikach – w jezyku serboluzyckim czyli slowianskim.
To wtedy zapisaly w kronice, ze takich obrazów znajduje sie wiele w ówczesnej Polsce, co, ich zdaniem, dowodzilo powszechnego kultu Królowej Polski – wcielenia objawien o. Juliusza Mancinelli’ego.
Obraz ten przez nastepne 60 lat byl szczególnie czczony. Potem musialy go schowac pod naporem kulturkampfu. Nie mógl byc eksponowany w jakims poczesnym miejscu. Obecnie wisi na chórze!
Te zapisy cystersek serboluzyckich z Marienszern dowodza niezbicie, ze oryginalny obraz z Rokitna znajdowal sie wtedy w bledzewskim sanktuarium. Nie mial on Godla. Mialy go tylko nastepne kopie.
Wielki cysterski klasztor w Bledzewie kolo Rokitna zostal okolo 1843 roku zrównany z ziemia, zniszczony w sposób szczególny. Zostal rozebrany w ciagu pól roku razem z kosciolem. Przedtem sprzedano go na „licytacji” z zastrzezeniem, ze cegly z tych budynków nie moga byc przeznaczone do budownictwa sakralnego lub mieszkalnego, tylko na obory i inne budynki gospodarcze!
Zostaly tylko porosniete krzakami zarysy fundamentów i niewielu mieszkanców wie, ze siegaja one na glebokosc pieciu metrów, zapewne kryjac niejedna tajemnice archeologiczna z dziejów Kosciola i polskosci.
Zastanawia fakt, który podaje ks. Ksawery Wilczynski, ze ofensywa powstanców wielkopolskich zostala zatrzymana przez Niemców doslownie na kilka kilometrów przed Rokitnem, które na skutek tego, wraz z Bledzewem, pozostalo w granicach Rzeszy niemieckiej az do 1945 roku. Czyzby Niemcy celowo stawiali wtedy tam zaciety opór, wiedzac o polsko-katolickiej tradycji tych miejscowosci?
Tak oto, rokitniansko-bledzewska NMP Królowa Polski Wniebowzieta, zostala zdegradowana po „wyzwoleniu” do roli Matki Cierpliwie Sluchajacej. A to za sprawa ucha domalowanego trzysta lat wczesniej. Pod pretekstem ucha cierpliwie sluchajacego...
„Golgota Beskidów” Golgota Królowej Polski i jej Syna niejedno ma imie. I miejsce. Matka Boza zapisala sie szczególnie wyrazistymi gloskami na datach swoich religijnych swiat i rocznic, zadziwiajaco nakladajacych sie na daty wielkich wydarzen w zyciu Polski i Europy. Oto glówne daty z drugiej wojny swiatowej przypadajace na maryjne swieta. Te zbieznosci zebral Czeslaw Ryszka w ksiazce „Obrazy konca czasów”(58).
– W swieto Niepokalanego Poczecia Najswietszej Maryi Panny – 8 grudnia 1941 r. do wojny przystapily Stany Zjednoczone po ataku Japonczyków na Pearl Harbour;
– w swieto Ofiarowania Panskiego – 2 lutego 1943 Niemcy poniesli kleske pod Stalingradem;
– w uroczystosc Wniebowziecia Najswietszej Panny Maryi – 15 sierpnia 1943 r. skapitulowala Sycylia:
– nastepnego dnia po swiecie Narodzenia Najswietszej Maryi Panny w 1944 roku, alianci wyladowali w Tulonie i rozpoczely sie walki na froncie zachodnim:
– 12 wrzesnia 1944 r. – w swieto Imienia Maryi, alianci przekroczyli granice Rzeszy;
– 8 maja 1945 roku, w dzien objawienia Aniola Pokoju w Fatimie, skapitulowala Trzecia Rzesza;
– 15 wrzesnia tego roku, w swieto Matki Bozej Bolesnej skapitulowala Japonia, co zakonczylo druga wojne swiatowa.
W ubieglym wieku bylo okolo 400 objawien maryjnych, na czele z objawieniami w Fatimie, ale zaczely sie one wieki przedtem, jak np. w Guadelupe /Meksyk/ – gdzie 3 grudnia 1531 r. Matka Boza objawila sie Aztekowi Juanowi Diego. Potem byly objawienia dane o. Mancinelli’emu, w La Salette, Lourdes, Gietrzwaldzie, Fatimie i szeregu innych. Z tych 400 objawien w ubieglym wieku, w okolo 200 Matka Boza ukazywala sie jako Placzaca. W 1975 roku w Akito okolo 500 osób ujrzalo lzy na obliczu Najswietszej Panny Maryi.
Nie jest wykluczone, ze kiedys zaplacze na parodiach Dzwigaja w „Golgocie Beskidów”...

Jan Pawel II w plomieniach?
Miejsce akcji: Radziechowy góra Matyska, 2 kwietnia 2007, godzina dokladnie 2137 – godzina i minuta oficjalnie podana przez Watykan jako godzina i minuta smierci Jana Pawla II. Nad ogniskiem ukazuje sie zarys sylwetki czlowieka otoczonego krwistymi plomieniami, coraz jasniejszymi na obrzezach. Sylwetka do zludzenia przypomina postac Jana Pawla II. Widzialy to setki osób, bo odbywalo sie tam nocne czuwanie w druga rocznice smierci Jana Pawla II.
Dzialo sie to podczas nocnego czuwania na górze Matyska kolo wsi Radziechowy w Beskidzie Zywieckim na której wznoszono kolejne stacje „Golgoty Beskidów”. Niektóre osoby krzyczaly, slychac bylo slowa: „cud, to cud”! Krótkie wzmianki o tym zjawisku ukazaly sie w polskojezycznej prasie. Upowszechnil to zdarzenie we wloskiej telewizji – „Wiadomosciach Watykanu” ojciec Jacek Cielecki, dyrektor tego programu. Potem dla ZENITorg przyznal on, ze wtedy nie spodziewal sie takiego zasiegu i rozglosu tego zdarzenia, emocji, jakie wzbudzalo
w Europie. Od zdarzenia z 2 kwietnia do 16 pazdziernika 2007 roku bylo wystarczajaco duzo czasu, aby spokojnie ocenic to wydarzenie, jego medialny rezonans, a zwlaszcza spekulacje, jakie rozgorzaly po tych informacjach.
O. Jacek Cielecki zastrzegal:
Nigdy nie powiedzialem, ze chodzi o cud. Nie mówie o sensacjach, ale musimy powiedziec, ze to zjawisko jest znakiem. Dla mnie jest to znakiem szczególnym wobec miejsca jego wystapienia i momentu. Fotoreporter wykonal dwa zdjecia w ciagu minuty, ale tylko na zdjeciu wykonanym o godzinie 2137 i 30 sekund, mozna dostrzec ten obraz. Na innych zdjeciach nie ma takiego obrazu. Na innych nie widac niczego z sylwetki w plomieniach.
Fotografia zostala zbadana w laboratoriach i wynika z tego, ze nie ma tam zadnego elementu fotomontazu. Jestem zaskoczony, ze tyle dzienników i stacji telewizyjnych opublikowalo to zdarzenie.
Oznacza to, ze mamy do czynienia z niezwyklym zdarzeniem. Nie twierdze, ze trzeba wierzyc w to, co sie widzi, ale sam fakt moze do tego sklaniac. Jezeli czlowiek nie wierzy, powinien przynajmniej zachowac respekt wobec tego, aby nie szydzic.
I nawet czlowiek wierzacy, który od razu chce zaprzeczyc temu co widzial, musi zachowac powsciagliwosc, poniewaz nie mozemy stwierdzic kategorycznie, ze nie byl to znak. Pojawily sie wtedy wypowiedzi znanych duchownych, takze teologów. O. Thomas Williams, dziekan fakultetu teologii na Uniwersytecie Papieskim Regina Apostolorum w Rzymie, komentowal:


ZDJECIE JPII w ogniu.


Bóg przemawia do nas w takiej formie, jaka zechce przyjac, totez nie mozemy wykluczyc tego rodzaju zdarzen, jako cudów. Nie ma watpliwosci, ze fotografia posiada zaskakujace podobienstwo do sylwetki Jana Pawla II. Wyjatkowym zbiegiem okolicznosci jest juz sam fakt, ze zdjecie powstalo 2 kwietnia z okazji rocznicy smierci papieza Jana Pawla II. Nikt nie musi czuc sie zobowiazany wierzyc w cudownosc tego znaku, a Kosciól nigdy tego ani nie potwierdzi, ani tez temu nie zaprzeczy oficjalnie, czy to jest lub nie jest zjawiskiem nadprzyrodzonym. Ponadto wszyscy,
którzy chca widziec w tym reke Boga, zostana utwierdzeni w przekonaniu, ze papiez Jan Pawel II nadal wstawia sie za nami z Nieba, jak niewatpliwie to ma miejsce. Nasza wiara nie opiera sie na wydarzeniach tego rodzaju, chociaz Pan Bóg posyla nam wiele znaków potwierdzajacych jego obecnosc i Jego Opatrznosc, totez nie mam podstaw, aby twierdzic, ze to, co widzimy na tej fotografii, nalezy do tej kategorii znaków. Wloski, przedsoborowo katolicki miesiecznik „Chiesa Viva” ze stycznia 2008 roku otrzymal reprodukcje tego zdjecia od Maurizio Blandetá. Obraz Wojtyly w ognistych plamach, to Aniol czy Diabel? Niestety modernisci nie potrafia niczego czytac oczyma wiary. Powiedzmy, ze to wydarzenie wiaze sie z prawda, to znaczy, ze sylwetka Jana Pawla II znajduje sie w wyobrazni, ze to nie jest wydarzeniem wyjatkowym, niezaleznym od wiatru, od falowania powietrza, niemniej to zjawisko wzbudzilo we mnie szereg watpliwosci i opublikowal artykul na ten temat. Autor publikacji w „ Chiesa Viva” rozwazal:
Zgodnie z tradycja katolicka, dusze potepione pojawialy sie wtedy, kiedy Bóg im na to pozwala, w postaci ognia lub plam ognia. Ogien wyraza stan potepienia. Sam fakt, ze sylwetka Jana Pawla II pojawila sie w plomieniach podczas modlów, wyraza wprost jedna prawde z punktu widzenia katolickiego: nie ma ani jednego swietego, który w takiej formie pojawil sie w historii Kosciola. Inaczej mówiac, jezeli to byla dusza, która cieszy sie perspektywa beatyfikacji, to bez watpienia nie pojawilaby sie w plomieniach ognia. Nie mozna powiedziec nic innego jak to, ze Jan Pawel II nie dostapil szczescia obcowania z Bogiem w perspektywie beatyfikacji /„visione beatifica”
– wl., visia beatifica – lac./. Jezeli uznamy, ze jest to wydarzenie nadprzyrodzone to musimy uznac, ze dusza Jana Pawla II nie ma szczescia ogladania Boga. Zakladajac, ze ten przypadek jest zjawiskiem nadzwyczajnym, to okolicznosci tego wydarzenia w kontekscie modlitwy wiernych prowadza do wniosku, ze
te modlitwy sa wazne dla spokoju jego duszy. Mamy, wiec do czynienia ani ze znakiem potepienia, ani blogoslawienstwa.
W kazdym razie wynika z tego, ze mamy do czynienia z niewatpliwym znakiem Boga mówiacego: „Wstrzymajcie sie z tym procesem beatyfikacyjnym”. W tej sytuacji to wydarzenie jest niepokojacym ostrzezeniem ze strony Boga. Traktujac to wydarzenie jako nad-naturalne, nalezy je odczytac jako warunkowe, jako „raczej”, niz znak aprobaty. Tlumy nie wybuchna ani krzykiem potepienia, ani aprobaty; „Santo subito!”.
Raczej mielibysmy tu wiecej powodów do placzu i odrzucenia potepienia.
Z komentarza autora latwo wywnioskowac, ze nie zamierza on rozstrzygac w kategoriach „za” /potepieniem/ lub „przeciw” /potepieniu/. A teraz uwagi pewnego kaplana, teologa nie skazonego modernistycznym nowinkarstwem
posoborowym, zamieszczone w „Chiesa Viva”.
– Istnieje przeciez wyjasnienie posrednie pomiedzy potepieniem a zbawieniem. To Czysciec. Czyz nie tak? Nie zapominajmy o Czysccu, bo Kosciól posoborowy zdaje sie relatywizowac te forme bytowania duszy po smierci. Mysle, ze chodzi tu o oczyszczajacy ogien Czyscca, a nie ogien Piekla. Obraz jest plastyczna
konfiguracja konturów sylwetki Jana Pawla II, tak przeciez charakterystycznej dla ostatnich lat jego zycia. Sylwetke otaczaja plomienie, a wiadomo, ze swieci nigdy nie pojawiaja sie w wizjach ognia, jednak ta postac znajduje sie w pozycji dynamicznej, pelnej ruchu, nadto sugerujacej gest blogoslawienstwa.
To postac niemal wesola w jej rozwichrzonej dynamice – dokladnie taka, jak mozna by bylo oddac ja w obrazie plastycznym, malarskim. Zmierzam do tego, ze „Santo subito” w odniesieniu do Jana Pawla II od poczatku budzilo moje watpliwosci...
Ponownie autor artykulu:
Kto przeczytal moja ksiazke „Cronache dell Antichristo” / „Chronologia Antychrysta”/, cos juz wie o srodowisku kryptojudaistycznym, w którym zostal wychowany ten milosnik teatru i zarazem kaplanstwa. Nie musze powtarzac swoich trudnosci przy próbach przebaczenia z politycznego, poprawnego punktu widzenia. Tym niemniej papiez Wojtyla mial dobre intencje i zycie duchowe bez skazy. Jego mlodziencza czystosc byla absolutna do tego stopnia, ze obrazil sie, kiedy w rozmowie nawiazano do jego mlodych lat wystepowania w grupie teatralnej. Pamietajmy, ze to papiez Jan Pawel II beatyfikowal o. Pio, którego akurat „papa bono” /dobry papiez/ Jan XXIII odrzucal i szykanowal niemal brutalnie. Papiez Pius XI po objawieniach w Fatimie powiedzial z przekasem:, „Co? Objawila sie dzieciom? Matka Boska wie, gdzie ja mieszkam!”. Pius XII w 1942 roku poswiecil swiat Sercu Maryi. Lucja powiedziala, ze dzieki temu poswieceniu wojna zostanie skrócona. W 1952 roku Pius XII wyslal nuncjusza do Lucji, ale ten sklamal papiezowi, ze Lucja jest zadowolona. Jan XXIII byl masonem. Ani
jeden papiez nie byl u Lucji! Papiez Pawel I przeciwnie, udal sie do Lucji jeszcze jako kardynal. Rozmawiali przez trzy godziny.
Wiadomo, ze chcial przywrócic nalezny stosunek hierarchów do objawien fatimskich.


Nie ma winnych bestialskich wysiedlen z Zywiecczyzny
Autorskie pozegnanie z góra Matyska, z Radziechowami, pragne zakonczyc przypomnieniem bestialskich deportacji mieszkanców 20 wsi Zywiecczyzny, dokonanych przez Niemców – pardon –„nazistów” w 1940 roku w ramach germanizacji terenów „wcielonych” do III Rzeszy Niemieckiej.
Dochodzenie w sprawie tej zbrodni przeciwko Narodowi polskiemu Oddzialowa Komisja Scigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu z siedziba w Katowicach, wszczela 9 lipca 1998 roku. Dochodzenie zostalo „zawieszone” 2 listopada 2000 roku. Ostatecznie zostalo ono umorzone czyli „zamorzone na smierc” 31 marca 2005 roku. Odnosny protokól umorzenia sledztwa otrzymalem dzieki uprzejmosci Stowarzyszenia Ofiar Wojny z siedziba w Bielsku-Bialej. Dokument liczy 31 gesto zapisanych stronic. Pomijamy „Uzasadnienie” umorzenia, paragrafy prawne, na mocy których wszczeto dochodzenie, miejsca archiwizacji dokumentów tych zbrodni, etc, Ponad 80 proc. zawartosci tego dokumentu, to opisy wysiedlen kazdej z tych 20 wsi. Oto one: Brzusnik, Bystra, Ciecina, Cisiec, Gilowice, Jelsnia, Juszczyna, Kamiesznica, Kocon, Krzeszów, Kuków, Lachowice, Las, Lesna,
Lipowa, Lakawica, Milówka, Moszczanicy, Radziechowy, Rajcza, B, Rycerska Dolna, Rychwald, Stryszawa, Slotwinal Sopotnia Mala, Spl, Sucha, Szare, Siemien, Trzebinia, Wieprz, Zadziele, Zwardon i Zywiec.
Brutalnie wyrzucono z tych wsi 20 000 mieszkanców. Metoda byla bardzo podobna do deportacji zydobolszewickich z Ziem Wschodnich Rzeczypospolitej, takze w 1940 roku. Z tzw „Kraju Warty” wysiedlono setki tysiecy mieszkanców. Z Ziem Wschodnich okolo 1500 000, z Zamojszczyzny okolo 150 000.
Minelo 70 lat. Obecnie trwa festiwal „bestialskich”, ludobójczych deportacji Niemców z obecnych, na razie ale juz niedlugo – polskich Ziem zachodnich. Ofiary zamieniono na katów. Katów w ofiary. Taki juz nasz polaki los...
Oto deportacja mieszkanców wsi Radziechowy. Radziechowy – dn. 3 pazdziernika 1940 r. ok. godz. 4 Niemcy otoczyli wies kordonem, ustawiajac karabiny maszynowe. Nastepnie do wsi wjechaly ciezarówki.
Nikt nie mógl opuscic zabudowan. Sztab wysiedlenczy ulokowal sie w domu Wladyslawa Pieronka59. Wyznaczono dwa miejsca zbiórki: dla górnej czesci wsi kolo budynku Strazy Pozarnej, dla dolnej na tzw. Placu Mików.
Wysiedleniem objeto prawie 2/3 Radziechowych, tj. strone pólnocna od placu Ostrzana do placu Lalików, strone poludniowa od placu Kramarzy po plac Kublinów.
Z powolanych dokumentów niemieckich wynika, iz lacznie wywieziono 161 rodzin liczacych 916 osób, natomiast w oparciu o folder wydany przez radziechowska wspólnote parafialna w 2000 r. z okazji odsloniecia tablicy upamietniajacej tamte wydarzenia wynika, iz lacznie wysiedlono 196 rodzin liczacych 947 osób. Wyznaczonym do wysiedlenia mieszkancom dano 15 minut na opuszczenie domów, pozwolono zabrac bagaze o wadze do 25 kg., przy czym nie wolno bylo zabierac pierzyn i kolder. Wszystko jednak zalezalo od funkcjonariuszy, którzy przychodzili do domów; zdarzalo sie, ze tym, którzy nie stosowali sie do rozkazu rozpruwano pierzyny bagnetem, byly jednak równiez przypadki, ze zdawali sie oni nie zauwazyc wynoszonej pierzyny. Na miejscach zbiórki jeszcze raz sprawdzano tozsamosc i zabierano pieniadze oraz kosztownosci. Zadna sytuacja losowa nie zwalniala od wysiedlenia; w noc przed wysiedleniem dwie mieszkanki Radziechowych urodzily dzieci, u jednej poród zakonczyl sie w chwili przyjscia policji porzadkowej.
Równiez one, razem ze swoimi rodzinami i dopiero co narodzonymi dziecmi musialy opuscic domy.
Samochodami zawieziono ich wszystkich do szkoly w Zablociu i do budynku „Sokola” w Zywcu. W szkole glowa rodziny otrzymala kartke z numerem wagonu. Spano na podlodze, na która rzucono slome, PCK dostarczalo do jedzenia czarny chleb, marmolade oraz czarna kawe do picia Pilnowali wysiedlonych uzbrojeni policjanci. Po dwóch dniach, tj. 5.10. 1940 r. do szkoly przybyl proboszcz z Radziechów ks. Józef Bienias, ale zostal brutalnie przegoniony przez jednego z pilnujacych.
Tego samego dnia podzielono zebranych w szkole na 16 grup, oznaczono numerami i wyplacono kazdemu 20 zl emisyjnych. Kilku osobom wydano znaki „L”. W dniu 6.10.1940 r. zaprowadzono ich na dworzec, gdzie wsiedli do wagonów osobowych i towarowych, nazywanych krowiakami lub bydlecymi. Opuszczali Zywiec spiewajac piesn „Serdeczna matko...”. Podczas drogi nie otrzymali niczego do picia i jedzenia. Eskortowali ich uzbrojeni policjanci. Transport jechal przez Myslowice, Oswiecim i w dniu 7.10.1940 r. dotarl do Lodzi, gdzie wysadzono kilka rodzin oznaczonych litera „L”. Tam tez zawiadomiono, ze dzieci do 4 lat otrzymuja mleko, dostalo go jednak niewielu, bo szybko mleka zabraklo. Nastepnie pociag zostal skierowany do stacji Rozwadów oraz Kepy. Potem przez Warszawe pojechal przez Siedlce, Luków, Parczew do Lubartowa, gdzie przybyl w dniu 8.10.1940 r.
wieczorem. Stamtad poszczególne wagony byly kierowane dalej do powiatów niskiego, i lubartowskiego, radzynskiego, wlodawskiego i chelmskiego, janowskiego.
Tam juz czekaly furmanki, które zabieraly rodziny do wsi polozonych od stacji kolejowych w odleglosci nawet do kilkudziesieciu kilometrów: Pysznica, Rzeczyca Dluga, Stepków, Opoka, Korona, Debowa Kloda, Janiszów, Kosin.
Czesc rodzin z Radziechów byla wysiedlona w ramach tzw. listy specjalnej dn. 27.10.1940 r., ich transport dotarl do Garwolina (k.772). Wysiedleni zostali zakwaterowani w domach mieszkanców okolicznych wsi, chociaz ci czesto sami mieli bardzo trudne warunki lokalowe, np. Szescioosobowa rodzina mieszkajaca w dwuizbowej chacie musiala przyjac do siebie kilkuosobowa rodzine. Czasem otrzymywali niezamieszkany budynek, szope czy barak. Za kazdym razem laczylo sie to z adaptacja pomieszczen, zbijaniem pryczy drewnianych, uszczelnianiem scian. Zywnosc zdobywano w zamian za swiadczona prace na polu, w gospodarstwie gdzie wysiedleni wykonywali najciezsze prace, np. mlócka, przerzucanie obornika. Czasem zdobywali zywnosc dzieki wykorzystaniu innych umiejetnosci, np. krawiectwo czy szewstwo. W nielicznych przypadkach cale rodziny zmuszano do pracy na roli w folwarkach administrowanych przez Niemców.
Niektórzy otrzymywali paczki od rodzin. Dzieci mogly sie uczyc, jesli we wsi lub w poblizu byla szkola. Wszyscy mieszkajacy we wsiach polozonych w poblizu Sanu doswiadczyli przejscia frontu, co czesto wiazalo sie z koniecznoscia opuszczania domostw, ukrywaniem sie w lasach w obawie przed ostrzalem artyleryjskim.

1. Internetowe kopie tego filmu autorka nadeslala autorowi.
2. W. Kopalinski, op.cit oraz Norbert Wojtowicz: „Masoneria” – maly slownik”. Verbinum, W-wa 2006.
3. Stad liczne „Wielkie Wschody”, a to Wielki Wschód Francji, a to Wielki Wschód Wloch, itp.
4. Mark O’Connell: „Raje Aires – Znaki i symbole”, Bellona 2007.
5. Palka wodna – symbol miazdzenia, pelnej destrukcji. Zob.: www.pl.wikipedia.org sw. Jan E. Cirlot – „Slownik symboli”,
Znak, Kraków 2006.
6. W. Kirk MacNulty: „Wolnomularstwo”, Arkady 2007.
7. W. Kopalinski, O’Connell, op.cit.
8. Harpie /gr./ drapiezne, zarloczne ptaszyska o twarzach kobiet, demony wichury i burzy budzace wstret i przerazenie. Zob.
W. Kopalinski: „Slownik mitów i tradycji kultury”, PIW 1987. – H. P.
9. Kazimierz Dopierala: „Ksiega papiezy”, tamze, s. 120-121.
10. Na fali oburzenia Dzwigaj spilowal te date! Zob. dalej.
11. Wyd. Pol. „Arkady”, Warszawa 2007.
12. Stanislaw Skorupka: „Maly Slownik Jezyka Polskiego”, PWN 1974.
13. Oficyna „Aurora” 2008. adres: http://oficyna-aurora.pl. Goraco polecam jej lekture, podobnie jak dwóch poprzednich
tego autora: „Oko Cyklopa” i „Operacja Dwie Wieze”. To tryptyk o zbrodni sil specjalnych USA – ataku na wieze
nowojorskie 9/11 2001 roku, dla stworzenia pretekstu do globalnej „wojny z terroryzmem”.
14. Sefira /.../ w kabale jedna z dziesieciu emanacji boskiego swiatla, oddzielajacych nieskonczonego i niepoznanego Boga od
skonczonego i definiowalnego swiata materii. Wszystkie one sa aspektami, mocami Boga, przez które dokonuje sie jego
objawienie. Prawdopodobnie sa pozostaloscia po dawnym hebrajskim systemie notacji cyfr, bowiem do [czasu] niewoli
babilonskiej Hebrajczycy nie uzywali w tym celu liter alfabetu. W ten sposób sefiry, wespól z literami, tworzyly pelny
zbiór znaków, z których Bóg [rzekomo] stworzyl swiat.
15. Przypomnijmy, ze jedenasty dzien jedenastego miesiaca roku (11 XI) jest Swietem Narodowym Polski. – H. P.
Przypadek?
16. Piszacy to S. Kozak z cala pewnoscia jeszcze nie mógl znac liczby 33 lisci na galeziach wierzby jednej ze „stacji” „Golgoty
Beskidów” oraz 33 kolców wystajacych z glowy Jezusa.
17. W Szkocji, dokad uciekla czesc przesladowanych templariuszy, na swoich nagrobkach maja oni skrzyzowane nogi. „X” to
znak ostrzegawczy przed torami kolejowymi. Wnetrze londynskiego kosciola templariuszy w Temple. Wizerunki
rycerzy pochodza z XIII wieku. Nie wszystkie wskazuja na templariuszy, ale maja nogi skrzyzowane w „X”. Repr. z
ksiazki M. Baiqenta R. Leigha i H. Lincolna: „Swiety Graal, Swieta Krew” K i W 1996/.
18. Zob.: koncowe fragmenty tego rozdzialu.
19. Zmarl nagle w noc po zmontowaniu stacji XIV!
20. Od tego miejsca rezygnujemy z podawania nazwisk autorów prac, w których znajduje sie interpretacja slów – kluczy, a
które to zródla dotychczas cytowalismy kilkakrotnie.
21. Te fragmenty rozdzialu pisalem w pazdzierniku. W listopadzie 2009 stacje VIII i XII zostaly juz zmontowane. Ich opis
znajduje sie na koncach rozdzialu.
22. Leland Ryken, James C. Wilhoit, Tremper Longan III – „Slownik symboliki biblijnej”. Vacatio, Warszawa 1998.
23. Dyrektorium o Poboznosci Ludowej i Liturgii, 7.
24. Dyrektorium o Poboznosci Ludowej i Liturgii, 131-137.
25. Por. Konstytucja Apostolska ojca swietego Pawla VI Indulgentiarum doctrina z dnia 1 stycznia 1967 i Wykaz odpustów
1968, nr 63.
26. Liturgia Kosciola po Soborze Watykanskim II, Dokumenty II Polskiego Synodu Plenarnego, 52.
27. Sobór Nicejski II: DS. 601; Sobór Trydencki: DS. 1823-1825.
28. KL 124-125.
29. Dyrektorium o Poboznosci Ludowej i Liturgii, s. 18.
30. Por. na przyklad Enchiridion Indulgentiarum, edycja IV, 1999, 13, 2.
31. Pogrubienia – H.P.
32. A przeciez prof. Cz. Dzwigaj jest wykladowca na katolickiej uczelni, autorem 50 pomników Jana Pawla II! – przyp. H.P.
33. Karol Serini, Symbol w wolnomularstwie, dostepne na http://www.arsregia.pl/?m=artykul&id_artykulu=72
34. „Jak feniks z popiolów”– H.P.
35. Taki okrzyk wydaje glówny bohater „Popiolów” S. Zeromskiego – szwagra Rafala Radziwillowicza, Wielkiego Mistrza
masonerii miedzywojennej.
36. http://v666.wordpress.com/2007/03/19/pope-with-the-trilateral-commission-1983-po...
37. Konstrukcje podtrzymujaca Statue Wolnosci zbudowal A. G. Eiffel– twórca „Wiezy Eiffla”, czlonek lozy Grand Orient de
France.
38. „Nowa Mysl Polska” 1 XII 2002.
39. Po burzliwej dyskusji w plebanii.
40. Zwlaszcza przed stacje, gdzie szatan sadystycznie przebija plecy lezacego Chrystusa. Bedzie to materializacja „lekcji”,
jakie dzieci codziennie odbieraja w „Telawizji” i internecie.
41. Pisanie mala litera tytulów to zwyczaj – maniera rodem z kryptozydowskiego wydawnictwa „Czytelnik”.
42. Osmielam sie pisac o tym programie w nastepnej ksiazce: „Lekajcie sie”.
43. Osmielam sie pisac o tym w nastepnej ksiazce: „Lekajcie sie”.
44. Wyd. polskie Vox Domini, Katowice 1998.
45. Zob. Marek Henzler, „Polityka” 21 listopada 2009
46. Zob.: „Nasz Dziennik”, 27 I 2010 r.
47. Portal: Bibula com.
48. W czasie II wojny swiatowej pracowal w Biurze Sluzb Specjalnych /OSS/, poprzednika CIA, jako ekspert
wywiadu i bezpieczenstwa armii USA w Afryce Pólnocnej i we Wloszech, potem w cywilu przez 23 lata jako
ekspert wywiadu.
49. Wyd. polskie Vox Domini, Katowice 1998. Tytul oryginalu: „Ai Sacerdoti figli prediletti della Madonna”.
50. Guilio Mancinelli SJ, byl rektorem Kolegiów, misjonarzem na Balkanach (Dalmacja i Bosnia), zalozycielem
misji jezuickiej w Konstantynopolu.
51. Tresc objawien o. Mancinelli’ego upowszechnial m.in. Kanclerz Wielki Litewski Albrecht Radziwill z
Nieswieza, a wspomagal go w tym sw. Andrzej Bobola, pózniejszy autor tekstu slubów lwowskich.
52. Adres: Koszuty Male 5 62-400 Slupca, tel. 063 277 25 35 lub 507 015 885
53. Pierwsze bomby rozpoczynajace druga wojne swiatowa spadly na Wielun, kilkanascie minut przed
bombardowaniem Westerplatte.
54. Wszystkie ustalenia i kopie dokumentów /dotyczace tego tematu/ otrzymalem od ks. Ksawerego, za co
serdecznie, takze w imieniu Czytelników – dziekuje.
55. Wyd. Bernardinum w Pelplinie.
56. Informacja o tych klopotach pochodzi od ks. Ksawerego Wilczynskiego.
57. W: „Modlitwa. Pokuta. Ofiara”. Wyd. Vincit, Wroclaw 2005.
58. Bytom 1998, s. 114-115.
59. Ojciec bp. Tadeusza Pieronka. Ciekawostka: bp. T. Pieronek mieszka w domu z numerem 666. Ale to
przypadek, a nie swiadomy wybór!


MOTO-kronika
NIEZALEŻNE WARSZTATY WALCZĄ O PRZETRWANIE
GDYNIA BOGATSZA O SALON MAZDY
DZIĘKUJEMY ZA ŻYCZENIA!
WIGILIJNE SPOTKANIE INŻYNIERÓW
LAURY DLA TOYOTY
INTELIGENTNY SYSTEM RATUNKOWY
ATLANTYCKI CZAS K. HOŁOWCZYCA
SUPER-MAN POD WAWELEM
PROFI-FIATY NA CZELE
WIELKI TERMINAL W GDAŃSKU
GDAŃSKI FINAŁ YETD 2007
NA WYSOKI POŁYSK
PIKNIK POD TRÓJRAMIENNĄ GWIAZDĄ
AUTOBUSY DLA WARSZAWY
CIĘŻARÓWKĄ PO TROFEA
Publicystyka
LUCYFERYCZNA "GOLGOTA BESKIDÓW"
ŻYDO-TURECKIE LUDOBÓJSTWO NA ORMIANACH
NA KAŻDY TEMAT
3/4 RP: RZECZPOSPOLITA POLSKA CZY REPUBLIKA PRZYBŁĘDÓW?
NOWY PORZĄDEK ŚWIATA

MOTO, 80-032 Gdańsk, ul. Gościnna 8b, tel./fax (+48 58) 303 29 35, GSM (+48) 601 611 727, e-mail: moto@moto.gda.pl
Konto: MOTO, PKO BP nr 50 10205558 1111117907500146